Po dwudziestu trzech latach małżeństwa życie domowe Zofii stało się nie do zniesienia nudne. Córka poślubiła się i wyjechała z mężem do Krakowa, a oni zostali we dwoje z Eugeniuszem. Zofia dostrzegała, że i mąż coraz bardziej od niej się oddala.
Zuzia, przyjedź w sobotę, zaproszę też Lidkę, usiądziemy przyjaciółce, tak jak kiedyś. Długo nie zbieraliśmy się w małym kręgu mówiła Zofia. Eugeniusz wybiera się z kumplami na ryby.
Masz rację, to już dawno nie było. Czekam.
Usiadła przyjaciółki na kanapie, puściła cichą muzykę i poszła do kuchni. Wróciła z tacą, położyła ją na stoliku kawowym, nalała koniaku do kieliszków, spojrzała na swoje towarzyszy i uśmiechnęła się:
Za nas, piękne!
Wszyscy wznosili kieliszki, choć Lidka siedziała zamyślona.
Coś ci nie w humorze? zapytała Zofia przyjaciółkę. Nie udało się spotkać z wirtualnym przyjacielem?
Lidka wzięła łyk koniaku i zmarszczyła brwi:
Fiu, co wy to pijecie, taka trucizna?
Co? Normalnie, prawda, Zuzia zaśmiała się gospodyni nie pijemy tego codziennie, tylko dla atmosfery
Zuzia się śmiała, wiedziała, że Lidka właściwie nie przepada za alkoholem nie lubi ani koniaku, ani wina, a tym bardziej wódki i innych trunków.
Nic, nie patrz na nią, ona jest naszą trzeźwistą, raz na sto lat wypije parę łyków odrzekła, jednocześnie marszcząc nos na mocny napój.
Dlaczego nie udało się? spojrzała Zofia na Lidkę.
O, opowiedz, jak to spotkanie poszło.
Spotkanie w porządku Facet wyglądał na przyjemnego, sympatycznego, nie jest nudziarzem. Ma ładny wygląd: biznes, mieszkanie, fajny samochód.
No więc, dobry start zaśmiała się Zuzia a tak przy okazji, Lidko, może i my się zarejestrujemy na portalu randkowym?
Po co mi to? zdziwiła się Zofia. Mam męża Eugeniusza i to nie wydaje się stosowne. Wy robicie, co wam się podoba, poznajecie się z kimkolwiek.
O, ona ma już męża! A kto ostatnio narzekał na swojego Eugeniusza, że nie poświęca mu uwagi, patrzy na puste miejsce? wtrąciła Lidka.
Nie trzeba od razu romansu wtrąciła Zuzia można po prostu rozmawiać, dla duszy, dla nastroju. Zróbmy ci konto i napiszemy opis.
Po kilku kieliszkach koniaku Zofia się zgodziła. Usiedli przy laptopie i napisały wiadomość: Urocza kobieta z poczuciem humoru szuka mężczyzny do ciekawej korespondencji. Nazywam się Ania.
Zofia zapomniała o tym liście, w pracy czekały raporty i spotkania z klientami. Dwa tygodnie później, w piątek, otworzyła swoją skrzynkę odbiorczą.
Zgromadziło się dwadzieścia wiadomości, większość jej nie podobała się były wulgarne i odrzucała je po przeczytaniu. Jedna jednak przykuła jej uwagę.
Ja także od dawna marzę o rozmowie z bystrą i wesołą kobietą. Przyznam się, że jestem żonaty. Ostatnio żona przestała mnie interesować, a nasze małżeństwo stało się rutyną, wszystko jest szare i nudne. Nie jestem jeszcze staruszkiem. Mam czterdzieści siedem lat, na imię mam Igor.
Zofia przeczytała to z zainteresowaniem list przypominał jej własne życie z Eugeniuszem. Postanowiła odpowiedzieć.
W moim małżeństwie też coś nie gra. Szkoda przyznać się do tego głośno. Od dawna nie rozmawiamy z mężem szczerze, może dlatego napisałam ten list. Potrzebuję ciepłej rozmowy, choć mimo to kocham swojego męża. Chciałabym znaleźć bratnią duszę, z którą można podzielić myśli, choćby przez wymianę listów.
Lidko, dostałaś odpowiedź zapytała Zofia.
Otrzymałam, ale tylko jedną zainteresowała mnie, resztę usunęłam. Były tam różne nieprzyzwoitości odrzekła Lidka.
Tak, na takich portalach piszą, co im się podoba zaśmiała się Lidka.
A jak u ciebie z wirtualnym przyjacielem?
O, Zuzia, wszystko w porządku. Grzegorz okazał się normalnym facetem, choć ma duszę ranną po rozwodzie. Nie doszedł jeszcze do siebie. Jego żona go zostawiła i odjechała z młodszym, prawie rówieśnikiem ich syna. Syn jest już żonaty dodała Lidka.
No i dobrze, leczyć duszę, może kiedyś wyjdziesz za mąż uśmiechnęła się Zofia nie wszystkie rzeczy na portalach są bezwartościowe. Może to twój los
Po dwóch dniach Zofia dostała odpowiedź od Igora.
Widzę, że mamy wiele wspólnego. Również szukam wirtualnej rozmowy, bo kocham żonę, choć czasem mnie irytuje. Nie lubię jej przyjaciółek i ich panieńskich spotkań, wydają się mi powierzchowne. Nie mogę o tym powiedzieć żonie, bo by się obraziła. Zajmuje im więcej czasu niż mnie.
Zofia zamyśliła się.
Rzeczywiście, jego życie wydaje się monotonne. A żonę zapewne naprawdę kocha. My też często spotykamy się z przyjaciółkami na panieńskie przyjęcia, może Eugeniusz nie lubi tego, choć nigdy nie mówił, że mu przeszkadza uspokoiła się po tych myślach.
Postanowiła odpisać Igorowi:
Rozumiem twoje zmartwienie. Co do panieńskich spotkań, nie masz racji. Kobiety potrzebują towarzystwa swoich przyjaciółek, by się odprężyć, pożartować, opłakać problemy i czasem po prostu płakać. Oczywiście nie zapominają o rodzinie. W moim wypadku wydaje się, że męża to satysfakcjonuje.
Zofia opowiadała przyjaciółkom o korespondencji z Igorem, nie ukrywała niczego, a one ją wspierały. Lidce układały się sprawy z Grzegorzem.
Dziewczyny, Grzegorz kupił wycieczki, za dwa tygodnie jedziemy na wakacje do Turcji, popamiętamy się na słońcu pochwaliła się Lidka.
Super, masz szczęście, Lidko odparła Zuzia. Ja nigdzie nie jestem zapraszana Też chciałabym
Ile ci lat? zaśmiała się Zofia. Może spotkasz jeszcze kogoś. Życie jest nieprzewidywalne Miej nadzieję i czekaj.
A gdzież się kryje ten tajemniczy przyjaciel? roześmiała się Zuzia.
Wkrótce Lidka wyjechała z Grzegorzem na wakacje. Zofia dalej pisała z Igorem, wymieniając się listami kilka razy w tygodniu. Igor był dowcipny i miły, Zofii coraz bardziej przypadał do gustu.
Jednocześnie w domu z Eugeniuszem narastał kryzys. Im więcej czasu mąż spędzał w biurze, tym częściej Zofia pisała do Igora. Pewnego dnia Eugeniusz przyniósł jej bukiet róż i ona była zdziwiona.
Eugeniuszu, skąd to?
Po prostu, co nie wolno? odparł, a jego gest wydał się jej nieco wymuszony.
Zofia zaczęła podejrzewać, że mąż ma inną kobietę, ale nie odważyła się o to zapytać. Gdy Igor w końcu zaproponował spotkanie, napisał:
Zofia, pamiętam, że nie planowaliśmy się spotkać, ale odkąd dowiedziałem się, że mieszkamy w tym samym mieście, patrzę na kobiety i myślę: a może to ty? Chciałbym zobaczyć, jaka jesteś naprawdę. Spotkajmy się.
Zofia zgodziła się.
Nie mam nic do stracenia, jedna randka to nie zdrada. Eugeniusz ostatnio ciągle jest zajęty pomyślała.
Przygotowania były dokładne. Poszła do zakładu fryzjerskiego, podciąła włosy, zafarbowała je na jaśniejsze od dawna chciała taki wygląd. Idealny pretekst. Całą drogę wyobrażała sobie swojego wirtualnego znajomego. Igor zapewnił, że przyniesie białą różę.
W kawiarni nagle zobaczyła znajome spojrzenie.
Zofio! Co tu robisz? podskoczył Eugeniusz, zaskoczony.
Ujrzała białą różę leżącą na stoliku i wszystko zrozumiała.
To ty? O Boże, nie pomyślałam, że Igor to twoje wymyślone imię.
Tak jak i Ania odparł mąż. Usiądź, mamy o czym porozmawiać.
Usiadła naprzeciw. Na początku rozmowa sztywna. Zofia walczyła z poczuciem winy, że spotkała się po plecach męża, i jednocześnie gniewem wobec Eugeniusza, który zrobił to samo w jej myślach. Przypominała sobie, co napisała o swoim mężu.
Eugeniusz chyba też miał podobne myśli, a Zofia jako pierwsza przełamała milczenie.
Mówiłeś, że mnie mniej doceniasz?
Dziś nie, dziś wyglądasz wspaniale. Niestety nie dla mnie.
Mówiłeś, że kochasz żonę, to prawda?
Oczywiście, że tak! Tylko że przestaliśmy się rozumieć. Nie masz czasu dla mnie, ja nie mam czasu dla ciebie smutno mówił Eugeniusz.
A i tak spędzaliśmy czas na portalu uśmiechnęła się Zofia.
Zuzia, myślę, że powinniśmy zacząć od nowa zaproponował Eugeniusz, a ona skinęła głową i zgodziła się.
Zgoda Eugeniusz wziął ją za ręce, spojrzał w oczy. Teraz widzę przed sobą moją ukochaną żonę.
A ja przed sobą widzę ukochanego męża. Szkoda, że już nie będzie listów zaśmiała się Zofia.
Dlaczego? Możemy dalej pisać do siebie odparł Eugeniusz.



