Małgorzata i jej mąż uwielbiają swój dom na wsi. Ale według Zosi, ich synowej, nie ma w nim niczego szczególnego do kochania. Brak tu nowoczesnych udogodnień, toaleta jest na zewnątrz, a większość czasu schodzi na pracy w ogródku i szklarni. Mimo to Małgorzata i jej mąż mieszkają tam od kwietnia do października. Gdyby mogli decydować, starsza para najchętniej spędzałaby tam nawet zimę, ale wtedy dom wymagałby poważnych inwestycji. “Byłoby rozsądniej wynająć pokój w pensjonacie nad morzem,” mówi Zosia.
Pięć lat temu Małgorzata i jej mąż poprosili syna i synową o pomoc w remoncie domu. Młoda para miała na koncie sporą sumę, której nie zamierzali wydawać. Bez większych oporów pożyczyli więc rodzicom pieniądze z uśmiechem i po polsku.
Rodzice obiecali oddać dług w ciągu dwóch lat. Niedługo po przelaniu środków Zosia urodziła bliźniaki. Przez cały ten czas Małgorzata była dla synowej bezcennym wsparciem. “Nie mam pojęcia, jak dałabym radę bez pomocy mojej teściowej,” wzdycha Zosia. “Przychodziła codziennie, nawet odstawiając swoją ukochaną działkę na bok. Moja mama nie mogła zaoferować takiej pomocy, bo wciąż pracowała. Tymczasem przez te dwa lata teść Zosi sam orzył ziemię, orał, sadził”
W ciągu tych dwóch lat Małgorzata wielokrotnie zaczynała rozmowę o zwrocie pożyczki, zapewniając syna i synową, że dadzą radę. Jednak z czasem owe rozmowy ucichały, aż całkiem zniknęły. Teść przez rok był unieruchomiony z powodu choroby, a Małgorzata od sześciu lat na emeryturze. Teraz wygląda na to, że nie są w stanie oddać pożyczonych pieniędzy. Koleżanka Zosi doradza: “Może zapomnijcie o tych pieniądzach. Mama przecież pomagała wam, a do tego przywoziła warzywa i owoce prosto ze wsi.” Znajomi także popierają: “Długi między rodzicami a dziećmi są bez sensu, po co się tym przejmować?” Z kolei mama Zosi trzyma się stanowczo: “Pieniądze zostały pożyczone, obiecali je oddać więc powinni dotrzymać słowa!”
Zosia czuje się jak na rozstaju dróg nie wie, co robić dalej. A Wy, jak byście się zachowali na jej miejscu?



