W Polsce, zazwyczaj ustalenie pary odbywa się według tradycyjnych zwyczajów, ale jak pokazuje doświadczenie znajomych i rodziny, nie zawsze wszystko idzie gładko zdarzają się napięcia między zaangażowanymi rodzinami. W moim przypadku roszczenia zaczęły się od rodziców mojego przyszłego męża, którzy pierwsi zabrali głos. Najważniejszym ich wymaganiem było to, abym poddała się badaniom lekarskim. Początkowo zignorowałam to żądanie; zaskoczyło mnie bardzo. Moi rodzice byli równie zdziwieni i uznali te pomysły za kompletną bzdurę. Jednak przyszła teściowa nie była zadowolona z ich reakcji.
Ku mojemu zdziwieniu nalegała, aby nie tylko ja, ale także cała moja rodzina przedstawiła zaświadczenia od lekarza. To było dla nas coś zupełnie nowego, niespotykanego. Mój tata nie wytrzymał nerwowo i wyszedł z pokoju, by nie doszło do kłótni. Czułam się głęboko skrępowana, a mój narzeczony tylko siedział i milczał, doskonale wiedząc, czego oczekują jego rodzice. Później tego wieczoru dowiedziałam się, że teściowa przygotowała dla nas oddzielne pokoje, osobny dla mnie i osobny dla narzeczonego. Pomyślałam, że może to jakaś rodzinna tradycja, więc uznałam to za ich prawo, choć wydawało mi się bardzo dziwne.
Przed snem teściowa oznajmiła mi, że następnego dnia rano musimy pójść do kancelarii notarialnej, by sporządzić i podpisać kontrakt małżeński. To mnie przerosło. Zapewniłam ją, że będę gotowa, ale podjęłam inną decyzję. Spakowałam rzeczy i uciekłam. Usunęłam wszystkie kontakty z nim z mediów społecznościowych, zmieniłam numer telefonu i nie chciałam mieć już żadnych relacji ani z narzeczonym, ani z jego dziwnymi rodzicami. To było dla mnie bardzo ważne, by zdać sobie sprawę, że moje granice, wolność i prawa zostały naruszone. Moja rada dla innych młodych Polek: dbajcie o siebie i nie pozwalajcie na brak szacunku czy jakąkolwiek formę nadużycia. Nikt nie ma prawa naruszać waszych praw, więc nie wahajcie się odejść z każdej sytuacji, w której nie jesteście traktowane z należnym szacunkiem.



