Rita poszła do swojej przyjaciółki Pauliny podlewać kwiaty i nakarmić jej żółwia, bo Paulina z mężem wyjechali na urlop. Otworzyła drzwi kluczem zostawionym przez przyjaciółkę, weszła do przedpokoju i oniemiała! Wszędzie świeciły się światła, choinka migotała lampkami, a telewizor grał na cały regulator. Z łazienki dobiegały jakieś odgłosy. Rita otworzyła drzwi i z wrażenia klasnęła w dłonie – w łazience stał nieznajomy i się golił!

Dziennik, 31 grudnia

Dziś poszedłem do mieszkania mojej przyjaciółki, Bożeny, żeby podlać kwiaty i nakarmić jej żółwia. Bożena wraz z mężem wyjechała na urlop w góry dokładnie mówiąc, w Beskidy. Klucz zostawiła mi kilka dni wcześniej, bo przecież mieszkamy w tym samym bloku, tylko w innych klatkach. Nie przypuszczałem, że zwykła przysługa przerodzi się w przygodę, a końcówka roku przyniesie mi takie zamieszanie.

W tym roku na Sylwestra zostałem sam. Miałem nadzieję, że uda mi się spędzić go z Julia, z którą byłem od dwóch lat. Myślałem, że jesteśmy sobie pisani ale kilka dni temu, przy kolacji, usłyszałem od niej coś, czego się nie spodziewałem. Julia, mając pełne usta pierogów z kapustą i grzybami, rzuciła mi nagle: Słuchaj, pokochałam kogoś innego. No i jestem już w ciąży, czwarty miesiąc. On to zaakceptował, jego rodzina nalega na ślub.

Oczywiście był to dla mnie cios. Zaskoczony spytałem tylko: A ja? Co ze mną?

Ty? Daj spokój, przecież nasze uczucie zgasło dawno temu. To w sumie ulga odpowiedziała spokojnie, jakby mówiła o pogodzie.

Po tych słowach zebrała swoje rzeczy i wyszła. Zostałem w pustym mieszkaniu, oplątany wspomnieniami i goryczą. Cztery dni przepłakałem, nie wychodząc z domu, pijąc tylko kawę i zupełnie tracąc poczucie czasu. W końcu przyszła do mnie moja znajoma Kinga. W czasie rozmowy uświadomiła mi, że muszę ruszyć dalej i trochę się ogarnąć, bo i tak mieliśmy razem spędzać tego sylwestra, razem z nową ekipą.

Równo 31 grudnia obudziłem się z poczuciem, że coś musi się wydarzyć. Zawsze powtarzałem sobie, że jak spędzę Sylwestra, taki będzie mój nowy rok a ja nie chciałem przesiedzieć tej nocy samotnie w domu, ani tym bardziej jechać do rodziców, którzy od razu zaczęliby mnie żałować. Mama nigdy nie przepadała za Julią…

Wieczorem ogarnąłem się na tyle, by wyjść najpierw krótki spacer po Poznaniu w deszczu, potem szybkie zakupy. Przypadkowo w kieszeni znalazłem listę, którą Bożena przygotowała przed wyjazdem. Drugim punktem zaraz po podlewaniu kwiatów było karmienie żółwia dwa razy w tygodniu! Z przerażeniem uświadomiłem sobie, że przez własne problemy całkiem o tym zapomniałem.

Bez wahania pobiegłem więc do mieszkania Bożeny, klucz pasował bez najmniejszego oporu. Wszedłem do przedpokoju i nagle zamarłem. W całym mieszkaniu paliło się światło, choinka migotała kolorowymi lampkami, a z telewizora głośno leciała jakaś piosenka. Z łazienki dochodziły dziwne dźwięki.

Otworzyłem drzwi do łazienki i zamarłem po raz drugi przede mną, całkiem obcy facet, golił się przed lustrem i podśpiewywał pod nosem.

Pierwsza myśl: włamywacz? Ale po co miałby się golić? Opanowałem się i zapytałem zdecydowanie: Kim pan jest?!

Nieznajomy szybko zmył pianę, uśmiechnął się i przedstawił: Spokojnie, nic się nie stało. Jestem Jan, kuzyn Bożeny. Pracuję na co dzień w Warszawie, a tu byłem służbowo. Bożena wie, że dziś wróciłem późno i pozwoliła mi się przespać. Wymieniliśmy się kontaktami.

Zapytałem jeszcze nerwowo: A widział pan żółwia?

Uśmiechnął się i wskazał na róg pokoju: Jasne, już go nawet nakarmiłem. Gdzieś sobie tam łazi.

Ubrał koszulę i zaproponował:
Skoro zaraz północ, co powiesz, żebyśmy Sylwestra spędzili razem? Przyniosłem szampana, a tu jeszcze dziesięć minut do Nowego Roku.

Przypomniałem sobie wtedy o prezencie, który leżał w moim mieszkaniu, przygotowany kiedyś dla Julii gruby, błękitny sweter z prawdziwej polskiej wełny. Nie zdążyłem jej go dać.

Bez słowa wybiegłem z mieszkania Bożeny, pobiegłem do siebie, złapałem pakunek i wróciłem z powrotem, zdyszany wpadłem do środka w samą porę zegar wybijał północ.

Jan podał mi kieliszek prosecco, a ja wręczyłem mu sweter.
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

Jan odwinął papier, przyłożył sweter do siebie był idealny, także w ramionach! Zaśmiał się:
Takiego sylwestrowego prezentu to jeszcze nie miałem!

A ja pomyślałem: Mnie też los zaskoczył najpierw rozstanie, teraz nowa znajomość… Tego już jednak nie powiedziałem na głos tylko się uśmiechnąłem.

Rok później, Nowy Rok świętowaliśmy w trójkę ja, Jan i nasza mała córka już w naszym wspólnym domu.

Ten Sylwester nauczył mnie, że żadne zakończenie nie zamyka drogi przed czymś zupełnie nowym. Czasami trzeba się zgubić, by odnaleźć się na nowo.

Rate article
Fajna Tajna
Rita poszła do swojej przyjaciółki Pauliny podlewać kwiaty i nakarmić jej żółwia, bo Paulina z mężem wyjechali na urlop. Otworzyła drzwi kluczem zostawionym przez przyjaciółkę, weszła do przedpokoju i oniemiała! Wszędzie świeciły się światła, choinka migotała lampkami, a telewizor grał na cały regulator. Z łazienki dobiegały jakieś odgłosy. Rita otworzyła drzwi i z wrażenia klasnęła w dłonie – w łazience stał nieznajomy i się golił!