Magda pakuje swoje rzeczy i odchodzi od ciebie.
Gdzie?
A tobie co do tego? Ty też wyprowadzaj się z mieszkania, bo ono należy do mnie i ojca. Będę je wynajmować. Nie potrzebuję tu żadnych hulaków. Szukaj sobie lokum.
Magda wróciła z pracy i znów zastała męża wśród znajomych. Nie był sam przy stole siedzieli sąsiad Piotr i jego brat, Krzysztof. Krzysztof przyjechał w odwiedziny i już trzeci dzień świętowali jego urlop.
Wojtek, mąż Magdy, rzadko kiedy urządzał takie imprezy. Najwyżej od święta. Ale teraz przyjazd kolegi, dobra kompania. Sam rozumiał, że postępuje źle, ale nie potrafił odmówić przyjaciołom.
Przyjaciel czy nie przyjaciel? powtarzał w kółko Krzysztof.
Wojtku, odstaw już swoich gości i idź spać. Ledwo stoją na nogach.
Zamknij się, kobieto! warknął Krzysztof.
Magdusiu, zaraz idziemy cicho powiedział Piotr i wstał od stołu.
Jak ty się zwracasz do mojej żony?!
Uspokój się. Wszyscy do domów. Wynosimy się.
Magda wypchnęła gości za drzwi, męża na kanapę i zabrała się za sprzątanie. Wkrótce miała przyjechać teściowa. Niech zobaczy, czym zajmuje się jej syn!
Zdążyła posprzątać przed przyjazdem Teresy Stanisławy. Nawet przygotowała szybką kolację, bo goście zjedli wszystko, co było gotowe. Resztki z ich uczty poszły do kosza.
Tereso Stanisławo, Marysiu, jakże za wami tęskniłam!
Mamo, babcia ma kotka. Jest rudy. Dziadek mówi, że to spryciarz.
Marysiu!
Dziadek tak mówi!
Myjcie ręce, jemy kolację i pijemy herbatę.
A gdzie Wojtek? Dzwoniłam, ale nie odebrał.
Śpi. Trzeci dzień świętują z sąsiadem. Wracam z pracy wyrzucam ich, a rano zaczyna się od nowa. Może zostawić go rano przed drzwiami bez kluczy? Dopóki ten brat Piotra nie przyjechał, wszystko było w porządku. A teraz się okazało, że zostaje na dobre. Mieszkanie mają wspólne. Żona Piotra nie pozwala imprezować małe dzieci, więc przylepili się do nas.
Znają się od pierwszej klasy. Odkąd tu przyjechaliśmy, trzymają się razem. Nie można tak po prostu tego przerwać. Musicie się wyprowadzić.
Gdzie? Dom jeszcze nie skończony, choć zostało niewiele. Trzeba pojechać, zobaczyć. I jak go zostawić?
Sam przybiegnie.
Kto przybiegnie? w drzwiach kuchni stanął Wojtek.
Ty. Kto by inny. Już przybiegłeś zwabiony zapachem jedzenia?
Nic mi się nie chce.
To dobrze. Magda pakuje rzeczy i odchodzi od ciebie.
Gdzie?!
A tobie co do tego? Ty też wyprowadzaj się z mieszkania, bo ono należy do mnie i ojca. Będę je wynajmować. Nie potrzebuję tu hulaków. Szukaj sobie lokum.
Jakie lokum, mamo? Krzysztof oniemiał. Przecież budujemy dom!
Dom? No zastanów się, czyj to dom. Kto w niego zainwestował? Właśnie Magda i ty. Ale ty wydałeś nasze pieniądze. W domu będą mieszkać Magda i Marysia. Magdo, nie stój, pakuj swoje i Marysi rzeczy.
Nie oddam wam córki!
Ojej, wystraszyłeś mnie.
Ona jest moja! Magda nie ma do niej praw!
A kiedy zastępowała jej matkę, to miała? Nie wstydź się. Ona jest jej matką! I nie waż się przy córce nic mówić. Lepiej pakuj swoje rzeczy.
Mamo, ja przecież jestem twoim synem. A co ze mną?
I co? Jutro mieszkanie ma być puste. Teraz jedziemy z dziewczynami.
Dokąd?
Oglądać ich dom i poganiać budowlańców. Zostało niewiele. Wszystko skończą. Meble też zamówimy.
A ja?
Dlaczego ciągle się martwisz? Masz przyjaciół przyjmą cię.
Nie, tak nie może być.
Powiedziałam wszystko. Magda, spakowałaś się? To jedziemy. Zabierz kluczyki.
Mojego samochodu?
Chcesz, żebyśmy szły pieszo? Tobie nie wolno prowadzić.
Teraz pojedziemy do nas, a jutro zobaczymy, co z domem powiedziała teściowa. Przed nami weekend. Przewietrzymy się, odpoczniemy. A niech on sobie myśli.
Rano Wojtek z torbami stał w progu rodziców. Z mamą nie było żartów. Jeśli coś powiedziała, tak miało być.
Czego chcesz?
Mamo, kazałaś mi opróżnić mieszkanie. Gotowe, wolne. Na razie zostanę u was, potem znajdę coś dla siebie. Zabiorę Marysię i Magdę. Gdzie one są?
Na razie tu, ale wkrótce pojedziemy oglądać ich dom.
Szukałem ich. Mamo, możemy porozmawiać? To moja wina. To przez braci. No znasz Krzysztofa i Piotra. Nie da się ich odczepić.
Właśnie dlatego nie będziesz tam już mieszkał.
Magda i Wojtek się pogodzili. Była bardzo urażona, ale uwierzyła mężowi.
Koniec. Żadnych więcej sąsiadów, przyjaciół.
Uważaj, bo Marysi już nie zobaczysz. Córka zostanie ze mną. I syn też
Syn? Syn! Trzeba szybko kończyć dom. Muszę powiedzieć mamie!
Nie krzycz, już wie. Może to nie syn, tylko kolejna córka. Jeszcze wcześnie.
Wszystko jedno, córka czy syn. Jesteś moją Magdusią! Wojtek złapał żonę i zakręcił się z nią po pokoju.
Ostrożnie. Postaw mnie.
Rodzina wprowadziła się do nowego domu. Braciszek Marysi urodził się zaraz po przeprowadzce.
Marysiu, chodź zobaczyć brata powiedziała babcia.
Jaki malutki. A mój większy. Mama mi go dała. Teraz mamy dwie mamy. Tak, babciu?
Tak, kochanie.
Nie jestem malutka. To on jest malutki. A jeszcze mama obiecała, że weźmiemy rudego spryciarza. No albo
Marysiu!
Dziadek tak mówi



