12 marca 2022
Dzisiaj był kolejny dziwny dzień. Coraz częściej przyłapuję się na tym, że podejrzewam Ewę o zdradę. Coś mi nie pasuje, choć pewnie to zwykła paranoja z mojej strony. Ale to poczucie Zaczyna mnie zżerać od środka.
Dziś rano, jak zwykle, szykowałem się do wyjazdu służbowego do Warszawy. Gadaliśmy przez chwilę, gdy Ewa, jakby od niechcenia, zagadnęła:
Kochanie, nie spóźnisz się na samolot?
Zaskoczony spojrzałem na nią i odpowiedziałem:
A, no właśnie, nie powiedziałem Ci Delegacja została przełożona, polecę dopiero za kilka dni.
Ewa tylko kiwnęła głową i natychmiast zniknęła w kuchni. Udawałem, że nie widzę, jak podejrzanie sprawdza telefon. Później wróciła z miną, jakby nic się nie stało. To mnie jeszcze bardziej podminowało. Ostatnio tak łatwo pozwala mi wychodzić z kumplami, nie denerwuje się nawet, gdy wracam po imprezie późno w nocy. Przemek z Grześkiem mówią, że tak spokojne kobiety to skarb, ale ja Czuję coś nie tak.
Ewa jest młodsza ode mnie o osiem lat. Co, jeśli znalazła sobie kogoś w swoim wieku? Może uznała, że już nie jestem dla niej atrakcyjny?
Nie powiedziałem jej o moich podejrzeniach, uznałem, że byłoby niedorzecznie rzucać oskarżenia bez podstaw. Ale napięcie we mnie rosło. W końcu wymyśliłem coś, z czego dzisiaj nie jestem dumny Rozstawiłem po mieszkaniu kamerki. Próbowałem wmówić sobie, że to tylko na wszelki wypadek.
Do delegacji wyjechałem bardzo rozdrażniony. Ewa zauważyła, że jestem w kiepskim humorze, nawet chciała podsunąć mi leki na uspokojenie. Doceniłem ten gest i przez chwilę sam uwierzyłem, że wszystko jest w porządku.
Nie przeglądałem nagrań od razu. Brakowało mi czasu, a i nie miałem na to ochoty. Dopiero wieczorami, w hotelu, odpalałem laptopa i po pięciu minutach wyłączałem aplikację, próbując odsunąć od siebie tę pokusę.
Czas minął szybko, w końcu wróciłem do Krakowa. Kiedy Ewa wyszła rano do pracy, wreszcie odważyłem się przejrzeć, co nagrały kamery. Początkowo widać było tylko, jak Ewa wstaje, je śniadanie, sprząta. Dopiero po południu usiadła w salonie przed komputerem, ubrana w stare szorty i moją za dużą koszulkę. I wtedy usłyszałem głosy przez głośniki Ewa grała przez sieć. Była kompletnie wciągnięta w gry online, rozmawiała z innymi graczami, emocjonowała się. Była wręcz uzależniona od tego komputerowego świata.
Pomyślałem: To może nie jest nic dobrego, ale każdy przecież ma swoje odskocznie. Przez kolejne filmy przewijałem przyspieszone nagrania tylko komputer, sprzątanie, gotowanie. Przez cały ten czas nie pojawił się żaden obcy mężczyzna.
Wyłączyłem laptopa i aż głośno westchnąłem z ulgi, choć poczucie winy ścisnęło mnie jeszcze mocniej. Jak mogłem tak źle myśleć o własnej żonie? Postanowiłem więc wynagrodzić jej te wszystkie podejrzenia kupię jej wielki bukiet czerwonych róż, a wieczorem zrobimy kolację przy świecach.
A kamer jednak nie usunąłem. Niby przezorność może na wyrost. Ale czuję, że jeszcze nie jestem gotowy całkowicie zaufać.
MichałWieczorem w domu pachniało już kolacją i ostrym zapachem róż ustawionych na stole. Ewa, zaskoczona, aż się zarumieniła, gdy wręczyłem jej kwiaty. Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy czułem, jak między nami przeskakuje ciepło, nawet jeśli pod spodem drgała jeszcze ta delikatna rysa. Kiedy usiedliśmy do stołu, postanowiłem zaryzykować:
Ewa przepraszam, że ostatnio byłem jakiś rozbity zacząłem, wahając się, szukając słów. Czasem czasem głupio się boję, tracę głowę
Ewa spojrzała na mnie uważnie, delikatnie uśmiechając się spod przymrużonych powiek.
Każdy czasem się boi, Tomek powiedziała cicho, kładąc mi rękę na dłoni. Ale czasem lepiej zapytać wprost, niż budować sobie w głowie niepotrzebne historie.
Poczułem, jak napięcie powoli puszcza, jakby coś niewidzialnego przestało ściskać mi gardło. Zrozumiałem wtedy, że rany zrobione niedowierzaniem goją się tylko szczerością. Wyciszyłem w sobie pokusę kontroli, poczułem dziwne, nowe zaufanie. W końcu, przecież i ona mogła się bać że zamykam się w sobie, że coś ukrywam.
Wieczór minął nam spokojnie, przy winie i lekkim śmiechu. Patrzyłem na Ewę, która żartowała o swoich rozgrywkach, opowiadała o zabawnych sytuacjach z gier, i powoli znów uczyłem się cieszyć tym, co mamy, bez potrzeby szukania cieni tam, gdzie ich nie ma.
Następnego dnia, jeszcze przed wyjściem Ewy do pracy, wyjąłem z szafki wszystkie kamery i schowałem na strychu. Ten rozdział zamknąłem w sobie jak drzwi do pustego pokoju.
Bo czasem największą odwagą jest po prostu uwierzyć.



