Randka w ciemno: Odkryj tajemnice niespodziewanych spotkań

21listopada 2025 Dzień pełen nieoczekiwanych zwrotów

Po kłótni z Julią, jeszcze trochę czułem, że to moja wina. Po rozwodzie z żoną, spotykałem się z Julią koleżanką z pracy ale nie potrafiłem ukryć, że w naszym związku nie panuje spokój. Julia była porywcza i zawsze znajdowała pretekst do sprzeczki.

Mógłbym nie rozwijać tej sprawy, ale już mam dość kaprysów Julii myślałem, wracając samochodem z warszawskiego biura do domu. Gdybyśmy pokłócili się na uboczu, byłoby w porządku; ona jednak robi to przy wszystkich w biurze, a koledzy tylko się śmieją. Wszyscy zastanawiają się, co w niej widzę. Dobrze, że usunąłem jej numer.

Wieczorem postanowiłem się zrelaksować: zjadłem kolację, wpadłem w wir telefonu, zerkałem przelotnie na ekran telewizora leżąc na kanapie. Czułem się trochę przygnębiony.

Jagoda już spała, kiedy jej budził telefon. Dzwonił nieznany numer, a ona, półprzytomna, odpowiedziała zmęczonym głosem.

Tak

Cześć usłyszała męski, nieznany głos czy wciąż jesteś obrażona?

Nie odpowiedziała, choć była jeszcze w połowie snu, i od razu zrozumiała, że nie ona jest adresatem. Głos był obcy.

Dobra, przepraszam, wybuchłem. Ale wiesz, wywoływanie sceny przy wszystkich nie jest piękne, a i ja się poczułem zraniony. Od razu usunąłem Twój numer, ale nagle przypomniałem sobie, że znam go na pamięć. Chodźmy się spotkać.

Teraz? spojrzała na zegarek; był już pierwszy w nocy.

Jagoda chciała zasnąć i nie chciała tłumaczyć mężczyźnie, że pomylił numer to zajęłoby jej trochę czasu. W końcu powiedziała:

Przyjedź.

Nie miała ochoty myśleć o tym nieznajomym, ale uśmiechnęła się, pomyśląc, że on pewnie po prostu wróci do swojej dziewczyny i od razu zapadła w sen.

Rano Jagoda dokończyła kawę, umyła filiżankę i odłożyła ją do szafki, kiedy zadzwonił telefon.

O Boże, kto dzwoni tak wcześnie przed pracą A to ten sam nieznany numer, co w nocy pomyślała, podnosząc słuchawkę.

Cześć usłyszała ten sam głos.

Cześć.

W nocy moja dziewczyna wyrzuciła mnie i zamknęła przede mną drzwi oznajmił żartobliwie.

A ja widzę, że nie przejęłaś się tym od razu zwrócili się na ty.

Masz rację Ale jako przyzwoita kobieta powinnaś mi zrekompensować moralny szkodę.

Jagoda wybuchła śmiechem, po czym zapytała zaskoczona:

Ja? Co ja mam z tym wspólnego? Trzeba było lepiej zapamiętać numer.

Dlaczego od razu nie powiedziałaś, że się pomyliłem?

Bo chciałam spać. Grzeczni ludzie nie niepokoją swoich dziewczyn w nocy.

Może się zgodzę, ale najpierw musisz umówić się ze mną na randkę

To już za dużo odparła, nieco zawstydzona.

Dlaczego nie? Przecież spotkaliśmy się nocą, nie bez powodu.

Myśmy się nie poznali.

W takim razie ja Grzegorz. A Ty?

Jagoda odrzekła bez entuzjazmu.

Świetnie, podoba mi się Twoje imię zaśmiał się Grzegorz spotkajmy się wieczorem w kawiarni Szczęśliwa Róża o szóstej.

O Boże, nie widziałeś mnie, a już proponujesz spotkanie Czyżbyś myślał, że jestem starą czarownicą z bajki?

Z głosu brzmisz młodo i pięknie odparł żartobliwie ja też jestem w pełni sił. Poza tym jestem jasnowidzem, wszystko widzę Od razu mi się podobasz.

Jagoda roześmiała się.

Po co więc pytałeś o imię?

No wiesz, jasnowidze też się mylą. Co powiesz na randkę? Czekam na Ciebie w Szczęśliwej Róży.

Nie, nie zamierzam się z Tobą spotykać, jesteś zbyt pewny siebie i arogancki odparła stanowczo.

Nie namawiam, ale gorąco polecam, masz czas do wieczora zakończył rozmowę.

W drodze do biura Jagoda myślała, co to wszystko było i kim był ten nieznajomy.

Cały dzień kręciłam się z dokumentami niczym wiewiórka w kołowrotku, w biurze przygotowywaliśmy się do kontroli, trzeba było wszystko dopiąć na ostatni guzik.

Mam trzydzieści trzy lata i dwa lata po rozwodzie. Nie mieliśmy dzieci, mąż nie chciał, choć ja nalegałam. Później zrozumiałam, że nie wytrzymałby ojcostwa. Kiedy odwiedziła nas młodsza siostra z bliźniakami, mąż od razu wyprowadził się z domu, a wieczorem wrócił wściekły:

Nie mogę znieść tych małych hałasów, krzyków, wszędzie wdzierają się Powiedz siostrze, żeby nie przychodziła, kiedy jestem w domu.

Niedługo potem rozwiedliśmy się bez żalu. W biurze nie miałam czasu, by pamiętać o Grzegorzu i jego porannym telefonie. Nie traktowałam takich znajomości poważnie, zwłaszcza że proponowano mi randkę na ślepo.

Jagodo, przynieś mi te akta, które wczoraj mi pokazywałaś powiedział szef, wchodząc do naszego gabinetu coś mnie nurtuje

Uważano mnie za rzetelną specjalistkę, więc szef przydzielał mi trudne zadania. Wiedziałam, że na koniec miesiąca dostanę przyzwoitą premię. Niektóre koleżanki, zwłaszcza Róża, szeptały:

Co ona robi? Nasz Borysik tak potocznie nazywaliśmy szefa podsuwa jej papiery, a my też nie jesteśmy głupi Dodatkowo wypłaca premie.

Najbardziej skarżyła się Rut, a jej odpowiedzi podawał Tymon:

Zazdrość to czarna magia, Rutka, sama nie potrafisz nic dobrze obliczyć. Nasz szef ma oczy jak sokół, widzi, kto na co stać.

O i ty tam Co, w tej naszej Małej Polsce rozbłysło światło?

Tymon nigdy nie kłócił się z kobietami, po prostu wyjaśniał sytuację sprawiedliwie.

W końcu dzień się skończył; odetchnęłam z ulgą, bo był naprawdę produktywny. Usiadłam na parkingu, wsiadłam do auta i ruszyłam w drogę. Nagle zawróciłam w stronę kawiarni Szczęśliwa Róża i zatrzymałam się, nie wysiadając z samochodu.

Patrzyłam, jak przychodzi kolejni goście i przechodnie. Przed wejściem stał młody mężczyzna z bukietem białych róż, skręcając w pół obrotu, wpatrywał się w przejście, jakby czekał, że dziewczyna nadejdzie z drugiej strony.

W końcu odwrócił się do mnie i nie mogłam uwierzyć:

To Grzegorz, moja pierwsza miłość! wykrzyknęłam.

Od tamtej chwili już nigdy nie spotkałam go ponownie.

W liceum Grzegorz był moim ulubionym chłopakiem. Był w jedenastej klasie, ja w dziewiątej. Młodzież wokół niego była zachwycona, a on jednak nie zwracał na mnie uwagi, bo byłam młodsza. Miał przyjaciela Łucję, piękną i wyniosłą dziewczynę, której ojciec był burmistrzem Krakowa, więc wszystko miała w zasięgu ręki.

Zastanawiam się, czy Grzegorz mnie czeka, czy kogoś innego myślałam. Nie pamiętam jego głosu, nie rozmawialiśmy. Po szkole wyjechał na studia i nie spotkaliśmy się od tamtej pory.

Grzegorz kręcił głową, wyczekując kogoś, nieco nerwowo. Jagoda wysiadła z auta i podeszła do kawiarni. Gdy zobaczył dziewczynę zmierzającą do lokalu, szeroko się uśmiechnął.

Nie pomyliłem się pomyślał, to naprawdę ona. Tak wyobrażałem sobie jej wygląd.

Podszedł i podał róże.

Jagodo, to dla Ciebie.

Skąd wiesz, że to właśnie ja? I że lubię białe róże?

Wyobrażałem sobie Ciebie tak, a intuicja podpowiedziała mi, że wybiorę białe.

Nie przypominam Ci się, ale wiem, że byliśmy w tej samej szkole, choć ja byłam młodsza. Nie patrzyłeś wtedy na mnie.

Jagodo, pamiętam, że byłaś naszą najlepszą siatkarką w szkole, Twoje serwisy rzadko były odrzucone. Pamiętam Twoje długie, smukłe nogi, choć wtedy miałem ich wątpliwości.

W kawiarni siedzieliśmy do późna, potem pojechaliśmy własnymi autami i ustaliliśmy kolejne spotkanie na następny wieczór. Od tego czasu spotykaliśmy się regularnie, rozmawialiśmy i żałowaliśmy straconych lat.

Po sześciu miesiącach wzięliśmy ślub, a rok później urodziła się piękna córka, a potem syn. Byliśmy szczęśliwi i często wracaliśmy myślami do szkolnych lat. To nocne, przypadkowe spotkanie doprowadziło nas do szczęśliwego małżeństwa mimo że znaliśmy się od dawna. Życie po prostu rozdzieliło nasze drogi, ale los znalazł nas ponownie.

Rate article
Fajna Tajna
Randka w ciemno: Odkryj tajemnice niespodziewanych spotkań