Randka przez przypadek

Magda wyszła z biurowca i głęboko wciągnęła powietrze, pachnące jesienną świeżością i opadłymi liśćmi. Choć noce były już chłodne, dzień jeszcze trzymał babie lato – można było nosić sukienki i lekkie sweterki.

Zastanawiała się, co zrobić najpierw: odebrać Kacpra z przedszkola i razem z nim pójść na zakupy, czy najpierw wstąpić do Biedronki, a potem po syna? W sklepie zawsze stały drobne zabawki, a Kacper od razu zaczynał marudzić, żeby mu coś kupić. A przed wypłatą pieniędzy było mało, a i tak bawiłby się tym maksymalnie pięć minut.

Spojrzała na zegarek. Jeśli się pospieszy, starczy czasu, by zrobić zakupy, zanieść torby do domu, a dopiero potem biec po syna. Przyspieszyła kroku.

Szła zamyślona, nie patrząc na ludzi, układając w głowie listę zakupów. “Sól, koniecznie sól! Dlaczego zawsze kończy się tak nagle?” Dwa dni temu poszła specjalnie po sól, a wróciła z pełnymi torbami, zapominając właśnie o niej. Powtarzała w myślach jak mantrę: “sól, marchewka, mleko, masło…”

– Magda, Wiśniewska! – ktoś zawołał ją po nazwisku.
Obrociła się dopiero po kilku krokach. Przed nią stała kobieta z szerokim uśmiechem.

– Nie poznajesz? A którą przysięgałaś, że będziemy przyjaciółkami do grobowej deski?

Magda usłyszała o przysiędze i domyśliła się, że to musi być któraś ze szkolnych koleżanek. Dopiero po chwili przypomniała sobie Karolinę Nowak. Nie była już tą chudą, czarnowłosą nastolatką – teraz stała przed nią elegancka, świetnie ubrana kobieta.

Karolina dołączyła do ich klasy w drugiej podstawówki, usiadła obok Magdy i tak zostało aż do matury. W gimnazjum przysięgły sobie wieczną przyjaźń. Życie je rozdzieliło. Okazało się, że nic nie trwa wiecznie – nawet przyjaźń, a co dopiero miłość.

– Wyglądasz, jakbyś miała na głowie pół wsi – przyjrzała się Magdzie, zauważając jej zmęczone oczy i prosty biurowy strój.
Magda też czuła, że wypada blado w porównaniu z Karoliną.

– A ty, widzę, masz się świetnie – zmieniła temat, by uniknąć niewygodnych pytań.

– Nie narzekam. Drugi mąż, ale dzieci jeszcze nie ma. A ty?

W głosie Karoliny było słychać smutek, więc Magda nie drążyła tematu.

– Nie jestem zamężna, ale nie sama. Mam syna – powiedziała z dumą.

– Pewnie kończy już liceum? Studia? – dopytywała się Karolina.

– Nie, jeszcze chodzi do przedszkola – uśmiechnęła się Magda.

– No nieźle! Byłaś taka ładna, myślałam, że pierwsza wyjdziesz za mąż. U nas wszystkich dzieci dorosłe, a u ciebie maluch w przedszkolu. Ale zawsze byłaś taka skupiona na nauce, zero zabawy…

Magda się obraziła, a Karolina szybko zrozumiała swój błąd:

– No weź, nie gniewaj się. Znasz mnie – zwykle gadam, zanim pomyślę.

– Przepraszam, muszę lecieć po syna – Magda chciała już odejść.

– Czekaj! – Karolina wyjęła telefon. – Podaj numer, odezwę się, umówimy się na kawę.

Magda podała numer, byle się uwolnić, pożegnała się i prawie pobiegła w stronę przedszkola.

Karolina nie zwlekała. Już następnego dnia zadzwoniła i zaproponowała spotkanie w sobotę.

– Może być, ale muszę sprawdzić, czy mama może zająć się Kacprem. Oddzwonię – westchnęła Magda.
“Na moją głowę… Zmarnowany weekend. Trudno, pójdę, może wtedy da mi spokój. Przecież nie mamy już ze sobą nic wspólnego” – myślała, wybierając numer do matki.

W sobotę spotkały się w modnej kawiarni. Magda nigdy tam nie była – odkąd urodził się Kacper, nie wychodziła prawie w ogóle. Czuła się nieswojo. Karolina zamówiła wino, żeby trochę ją rozluźnić. Alkohol pomógł. Piły i wspominały szkołę, kolegów z klasy. Karolina znała losy niemal wszystkich: kto się z kim ożenił, ile ma dzieci, gdzie pracuje…

Magda słuchała i sączyła wino. Gdy tematy się skończyły, Karolina przeszła do sedna.

– Słuchaj, moja koleżanka z pracy ma syna, w naszym wieku. Monika narzeka, że całe dnie spędza przy komputerze. Programista. Zero życia towarzyskiego. Bez nałogów, dobrze zarabia… Wiesz, o czym myślę? Powinniście się poznać.

– Nie rób mi tego – Magda ostro postawiła kieliszek. – Wyglądam, jakbym była desperatką? Nawet jeśli nikomu innemu nie jest potrzebny…

– Nie odrzucaj od razu. Nie widziałaś go nawet – próbowała ją przekonać Karolina.

– Skoro taki fajny, czemu jeszcze samotny? Coś z nim nie tak? – zmiękczyła się Magda.

– Była jakaś historia z dziewczyną… Boi się kolejnego błędu. Tak jak ty – Karolina była przenikliwa.

– To jego problem. Nie będę się z nikim umawiać na siłę. Miłość albo przychodzi sama, albo wcale… – Magda zaczynała się złościć.

– Pomyśl… Syn dorasta, przydałby się ojciec…

– Właśnie dlatego – mam już jedno dziecko, nie potrzebuję drugiego. Zmieńmy temat.

Karolina ustąpiła, ale nie na długo:

– Spójrz w lustro. Zmęczona, zapracowana… Gdyby pojawił się mężczyzna, odżyłabyś. Spróbuj, jedno spotkanie. Nikt cię nie zmusi do ślubu.

I Magda się zgodziła. Czemu nie?

Następnej niedzieli odwiezła Kacpra do mamy, lekko się uczesała, nałożyła odrobinę tuszu i ubrała się skromnie. Nie zamierzała się specjalnie stroić.

Gdy była już gotowa wyjść, przypomniała sobie, że nawet nie wie, jak on wygląda. Jak go rozpozna? Zadzwoniła do Karoliny.

– Kurcze, nie pamiętam… Chyba Jakub albo Mateusz. Na pewno imię biblijne.

– Co?! – Magda osłupiała. – Tego mi brakowało.

– No cóż, kojarzę ludzi z rzeczami…

– To może jeszcze Jan albo Szymon? Dwunastu apostołów przecież – zaśmiała się ironicznie.

– Zadzwonię do Moniki, spytam.

– Nie trzeba. Będzie jedyny samotny mężczyzna w kawiarni.

Magda weszła do środka. Było mało ludzi – ułatwiało to sprawę. Przy barze siedziała para, w głębi kilka stolików zajętych. Samotnych mężczyzn było dwóch – obaj w jeansach i skórzanych kurtkach.

Ten bliżej niej spotkał jej wzrokTen mężczyzna uśmiechnął się ponownie, a gdy Magda podeszła, okazało się, że to właśnie on – Paweł, z którym przez przypadek spędziła tamten wieczór, i teraz, trzymając się za ręce, wyszli razem w jesienny park, gdzie czekała na nich nowa historia.

Rate article
Fajna Tajna
Randka przez przypadek