Przyszła teściowa zrujnowała wakacje: Jak wyjazd do Tajlandii z mamą narzeczonego i szwagierką zamienił się w rodzinną katastrofę pełną niezręczności i niespełnionych oczekiwań

Samemu z córką to jednak strach jechać, sama rozumiesz dwie kobiety, języka nie znamy, a jak coś się stanie machnęła ręką teściowa. A z wami dwojgiem już nie jest tak straszno. I będziemy blisko siebie, jakby co.

O, Alicja nie wiedziała jeszcze, jak bardzo blisko przyjdzie im być podczas tego wyjazdu

Ale to przykre westchnęła Alicja.

Plany na urlop snuli z Pawłem, Wiktorią i Krzysztofem już od ponad pół roku.

Brat przyszłego męża oraz jego żona byli idealnym towarzystwem razem można było i do baru, i na wycieczkę, i w zasadzie na koniec świata tak bardzo wszystkim odpowiadały wspólne poglądy na wypoczynek.

Dwa razy w zeszłym roku razem byli na urlopie i za każdym razem wracali w pełni usatysfakcjonowani.

A teraz

Nie przyszłoby Alicji do głowy mieć pretensje do przyszłej szwagierki, że w niefortunnym momencie zachorowała.

Ale żal przecież ma swoje prawa, prawda?

No trudno, zostaje wam teraz samodzielnie zwiedzać te ruiny dawnych wieków… westchnął Krzysztof.

Brat Pawła był wyraźnie rozczarowany, że wspólne plany się posypały, ale z oczywistych względów nie mógł zostawić chorej żony i ruszyć na zabawę.

Zresztą, nikt nie oczekiwałby od niego czegoś takiego.

Szkoda tylko pieniędzy za wycieczkę tej pory nie odzyskają już w całości. No i po prostu żal zmarnowanych planów.

Pawle, Alicjo, a ja mam świetny pomysł! tego samego wieczoru odwiedziła ich matka Pawła i Krzysztofa.

Wizyty matki nie były niczym dziwnym Paweł miał bardzo bliskie relacje z mamą.

I choć Barbara Malinowska miewała swoje humory, generalnie była miłą osobą.

Bywało, że jak typowa tradycyjna teściowa próbowała od czasu do czasu dawać Alicji lekcje prowadzenia domu, ale takich rad nie brakowało także innym dziewczynom z otoczenia.

Z opowieści koleżanek można było uznać, że Alicji trafiła się naprawdę łagodna wersja teściowej.

Tak, Barbara czasem wpadała do nich cztery razy w tygodniu, ale tylko raz na dwa tygodnie nachodziła ją ochota, by pouczać Alicję o życiu.

Co więcej, niektóre porady okazały się przydatne, więc nie miała o to żalu.

Propozycja, by pojechać na urlop razem, została przyjęta z życzliwością.

Barbara planowała zabrać swoją najmłodszą córkę, Kingę, wykupić wycieczkę od syna i jego żony, i dołączyć do Pawła i Alicji na wspólny wyjazd do Tajlandii, by trochę ogrzać swoje kości i przeżyć coś nowego.

Samemu z córką za granicę to strach, języka nie znamy, różne rzeczy się mogą wydarzyć machnęła ręką teściowa. A razem z wami będzie bezpieczniej.

I jakby co, będziemy pod ręką.

O, Alicja nawet nie przeczuwała, jak bardzo pod ręką przyjdzie im być.

Gdyby wiedziała, nie zgodziłaby się za żadne skarby na towarzystwo przyszłej teściowej i szwagierki.

Z drugiej strony Może i dobrze, że poznała prawdziwe oblicze przyszłych krewnych i męża przed ślubem, a nie potem, gdy rozwód wiązałby się z papierologią i kłopotem.

Można powiedzieć, że uszła z życiem.

Po zgodzie na wspólny wyjazd usłyszała od koleżanek sporo głosów sprzeciwu.

Kto przy zdrowych zmysłach jedzie na urlop z teściową?! pytali.

Nie da ci żyć, będzie pouczać, ustawiać, a syna roztańczy wokół siebie.

A że jedzie z córką, pewnie i nią każe się zajmować.

Alicja argumentowała, że Kinga ma już dziewiętnaście lat, jest dorosła i wcale nie potrzebuje niańki.

W domu prawie ze sobą nie rozmawiały oprócz dzień dobry, do widzenia i podeszłabyś mi sól?, to kontakt był minimalny.

Mało prawdopodobne, by szwagierka nagle zapragnęła zacieśniać więzi na urlopie.

A Barbara? Oczywiste było, że urlop trzeba będzie planować tak, by odpowiadał także cioci w średnim wieku, ale przecież nie pierwszy to kompromis w życiu.

Poza tym, to tylko dwa tygodnie. Później, nawet jeśli zrodzą się konflikty, będzie już logiczna wymówka, by więcej nie jeździć razem.

Nieładnie odmówić, nie spróbowawszy. Tak przynajmniej w domu uczono Alicję.

A koleżanki Barbary w ogóle nie znały, oceniały przez pryzmat własnych wrednych teściowych.

Twierdziły wcześniej, że Alicji się poszczęściło z narzeczonym i jego rodziną, a teraz nagle przestrzegały: Wycofaj się, póki czas!.

Tylko jak odmówić, skoro Barbara już się ucieszyła, a Paweł promienieje szczęściem, że może zabrać mamę do Tajlandii?

Pierwszy sygnał ostrzegawczy pojawił się już w samolocie.

Kinga zajęła miejsce przy oknie, nikt nie miał nic przeciwko.

Alicja często latała w sprawach służbowych i ten samolotowy widok już dawno przestał ją ekscytować.

Paweł nie interesował się widokiem, wolał film na ekranie.

Alicja wybrała miejsce przy przejściu, żeby mieć łatwy dostęp do toalety bez konieczności przeciskania się obok śpiących.

Po drugiej stronie przejścia siadła Barbara, wyglądając na dość zdenerwowaną, a gdy pojawiły się turbulencje, ledwie powstrzymywała łzy.

Alicja nie mogła jej odmówić, gdy poprosiła, by zamienić się miejscami, żeby czuć się bezpieczniej obok syna.

Tylko że potem, gdy turbulencje minęły, nikt nie kwapił się oddać jej miejsca.

Co więcej, Barbara nagle zainteresowała się filmem Pawła, a potem usnęła z głową na jego ramieniu.

Nie denerwuj się, tłumaczyła sobie Alicja. Pewnie, sama po takim stresie nie myślałabym o zamianie miejsca

Wewnętrzny głos podpowiadał, że śpiący człowiek nie budzi się akurat, gdy stewardesa zaczyna rozdawać posiłki.

Poza tym, Barbara mogła zamienić się z Kingą, która już dawno opuściła roletę przy oknie i oglądała film.

Patrząc na tę rodzinną sielankę, Alicja czuła coraz większe rozdrażnienie.

Które tylko wzrosło po lądowaniu.

Paweł praktycznie nie zwrócił na Alicję uwagi, rzucił się pomagać najpierw mamie z bagażem, potem z zakupem wody w automacie.

Miała wrażenie, że jest zupełnie zbędna, taka niewidzialna dziewczyna, o której można zapomnieć.

Kochanie, o co ci chodzi? Nikt nie robi z ciebie piątego koła u wozu.

Mama jest pierwszy raz za granicą, widziałaś jej reakcję na lot

To po co w ogóle twoja mama zdecydowała się lecieć? Alicja ugryzła się w język.

A ten głos z dzieciństwa, w którym mama uczyła: zawsze ustępuj starszym, pomagaj słabszym, miej na uwadze innych, nie tylko siebie, zabrzmiał jakoś nie w porę.

Ale z drugiej strony, jest młodą, zdrową kobietą, niepotrzebującą, żeby ktoś skakał wokół niej cały czas.

A matka narzeczonego rzeczywiście przeżyła stres i Paweł, jako dobry syn, powinien ją wesprzeć.

Nic złego jej się nie stało przez to, że Paweł wniósł mamie walizki czy zapytał, czy czegoś nie potrzebuje.

Ale nie wiedziała jeszcze wtedy, że lot samolotem i pobyt na lotnisku to był tylko początek jej zmartwień.

Bo już wieczorem mama Pawła z wielką celebrą przeniosła się do ich pokoju.

Na koniec tego wpisu mogę powiedzieć tylko jedno nauczyłem się, że zanim zgodzę się na urlop z rodziną przyszłej żony, trzeba dobrze przemyśleć i przygotować się na wszystko. Teraz wiem, jak bardzo potrafią popsuć wyjazd, nawet w egzotycznych okolicznościach.

Rate article
Fajna Tajna
Przyszła teściowa zrujnowała wakacje: Jak wyjazd do Tajlandii z mamą narzeczonego i szwagierką zamienił się w rodzinną katastrofę pełną niezręczności i niespełnionych oczekiwań