Przyjechałem w odwiedziny, tęskniłem za tobą, lecz dzieci wydają się jak obcy
Rodzice zawsze troszczą się o swoje dzieci. Często jednak bywają rozczarowani tym, jaką dorosłość osiąga ich potomstwo. Oto historia ojca.
Jan wychował troje dzieci. Wszystkie już się usamodzielniły i prowadzą własne życie. Najstarszy syn, Michał, mieszka z rodziną w Niemczech. Pracuje tam i od czasu do czasu przesyła z wakacji pocztówki i zdjęcia. Jan zawsze z czułością do nich wraca i wspomina dawne lata.
Synku, bardzo tęsknimy za tobą. Może udałoby ci się nas odwiedzić? Chcielibyśmy poznać wnuki i synową pisze do niego Jan.
Środkowa córka, Małgorzata, ma męża wojskowego i dlatego często zmieniają miejsce zamieszkania. Wychowują razem córeczkę. Od czasu do czasu przyjeżdżają z wizytą, choć na krótko. Żona Jana szanuje zięcia: Małgorzata trafiła na porządnego człowieka.
Najmłodsza córka, Zuzanna, nie ułożyła sobie życia rodzinnego. Była kiedyś mężatką i urodziła syna, ale jej mąż ją zostawił. Posłuchała rady matki i przeniosła się do Warszawy, szukając lepszego życia. Znalazła tam pracę jako szwaczka w fabryce i zabrała ze sobą syna.
Jan postanowił odwiedzić Zuzannę.
Poradzisz sobie beze mnie przez tydzień? zapytał żonę Ewę. Chcę zobaczyć, jak radzi sobie Zuza i jej syn.
Ewa odprowadziła męża na dworzec. Wiedziała, że niełatwo będzie mu ciągnąć ciężkie torby, ale Jan nie chciał przyjąć pomocy. Jechał wiele godzin pociągiem drugiej klasy, z radością myśląc o spotkaniu, bo nie widział córki już od trzech lat.
Tato, dlaczego nie zadzwoniłeś, że przyjeżdżasz? usłyszał w słuchawce. Jestem w pracy, będę mogła odebrać cię z dworca dopiero wieczorem.
Chciałem zrobić ci niespodziankę! odpowiedział. Poradzę sobie, poczekam na dworcu.
Jan jednak zniecierpliwił się i ruszył do mieszkania córki sam. Gdy zapukał do drzwi, otworzył mu wnuk wysoki, postawny chłopak, jak dwie krople wody podobny do dziadka za młodu.
Witaj, chłopcze! Jan objął go serdecznie.
Dziadku, no już… wnuk wyślizgnął się z objęć.
Zuzanna wyglądała na zmęczoną.
Czym sobie na to zasłużyłem, że wpadłeś bez zapowiedzi? Musiałam szybko sprzątać i nakryć stół na twoją wizytę. Wyszłam wcześniej z pracy, ugotowałam barszcz i usmażyłam schabowe.
Telefon Jana zadzwonił to Ewa pytała, czy wszystko w porządku. Spokojnie odpowiedział, że dotarł już do Zuzanny, a ona przygotowała kolację.
Przy stole Zuzanna zapytała:
Tato, zjesz jednego schabowego czy dwa?
Jan był zmęczony i bardzo głodny. Mógłby zjeść i trzy, ale odpowiedział:
Połóż po prostu na stole, to zobaczymy, ile dam radę zjeść.
Ostatecznie na stole pojawił się talerz z pięcioma schabowymi i to miało być ich uroczyste przyjęcie. Jan pomyślał sobie, że córka chyba nie stoi najlepiej finansowo, postanowił więc jej pomóc. Podczas kolacji Zuzanna od razu spytała, kiedy planuje wracać do domu. Jan poczuł się urażony.
Jeśli ci tu przeszkadzam, mogę wyjechać choćby jutro rzucił gniewnie.
Cały następny dzień Jan spędził samotnie w mieszkaniu. Wieczorem każdy zamykał się w swoim pokoju. Wnuk wychodził do sąsiadki, a córka spotykała się ze znajomymi. Jan czuł się coraz bardziej obco i niepotrzebnie.
Podsłuchał rozmowę wnuka z córką:
Kiedy przyjedzie wujek? Miał zabrać mnie na mecz Legii.
Jak tylko dziadek wyjedzie odpowiedziała Zuzanna.
Zrozpaczony Jan natychmiast spakował walizkę i wyszedł bez słowa. Na dworcu witała go uśmiechnięta Ewa, która przez cały ten czas tęskniła za mężem. Okazało się, że mimo miłości i troski, jaką dawali swoim dzieciom, teraz dzieci ich już nie potrzebują.



