Przyjaciel z dzieciństwa

Przepraszam, Piotrze, ale zakochałem się w twojej żonie.
Marek wypowiedział to, patrząc w dal, jakby słowa wyrwały się z niego na własną rękę.

Piotr stanął jak wryty. Na twarzy przetoczyła się cała gama uczuć, a w piersi zaciął się dreszcz, który ledwie pozwalał oddychać.

Upewniam cię, nic między nami nie było rzucił pośpiesznie przyjaciel Jadwiga nawet nie ma pojęcia, o co chodzi.

Piotr milczał. Czas zdawał się zatrzymać.

A w którym momencie uznałeś, że muszę to usłyszeć? zapytał zimnym, równym tonem.

Jesteśmy przyjaciółmi odpowiedział, wciąż odrywając wzrok myślałem, że doradzisz, co zrobić jego głos zadrżał, zdradzając wewnętrzne napięcie.

Czekasz porady ode mnie? uśmiechnął się gorzko Piotr wciągnąłeś się w moją żonę i chcesz, żebym was pobłogosławił? ironicznie.

Nie, nie rozumiesz! Gdybym chciał ją zabrać, już bym to zrobił. Nie wątpisz w to. Znamy się od lat. Ale nie mogę. Jesteś dla mnie jak brat.

Brat? wstał z kanapy Piotr a pamiętasz, jak zabrałeś Darię od Witka? wtedy przysięgałeś wieczną przyjaźń.

No tak, pamiętam! To było w szkole! Jadwiga to już inna sprawa.

Właśnie, inna. Ona jest moją żoną! I jest w ciąży, jeśli tego nie zauważyłeś. Więc znikaj z naszego życia!

Naprawdę? Gotów zdradzić przyjaźń przez kobietę? w jego głosie brzmiały zdziwienie i gniew.

Przez rodzinę. Rozumiesz różnicę? Poza tym, co mogę ci zarzucić zdradą?

A może to ty wszystko zaczynałeś? drwił przyjacielsko, choć w słowach czuł się trucizna Idź z Jadwigą do kina, nie mam czasu, Pomóż jej w remoncie, Zawieź ją do rodziców. Sam podsuwałeś swoją żonę! A ja lubiłem być potrzebny! Rozumiesz?

Wyjdź otworzył drzwi Piotr, a jego spokój mroził krew w żyłach i już nie wracaj. Zapomnij o nas.

Dobrze. Wiesz, przyjacielu, czekałem na inną rozmowę. Teraz moja sumienie jest czyste.

Gość wyszedł, a drzwi zamknęły się z hukiem.

Zadzwonił do Jadwigi.

Musimy się spotkać. To ważne.

Co się stało? zaniepokoiła się, wpadnij, Piotr jeszcze w pracy. Poczekamy razem.

Nie mogę. On on zabronił mi wchodzić do was.

Jak? Dlaczego?

Nie wiem. Myślałem, że wyjaśnisz mi.

Nic nie rozumiem powiedziała zmieszana to spotkajmy się w parku

Spotkali się w Łazienkowskim parku. Jadwiga słuchała, nie przerywając, a Marek opowiadał, jak Piotr nagle wybuchł, oskarżył go o nieistniejący romans, wrzucał niewyjaśnione zarzuty. Nie kłamał po prostu pomijał najważniejsze szczegóły.

Twój mąż uważa, że niszczę waszą rodzinę zakończył, wpatrując się w jej zdezorientowane oczy.

To absurd wyszeptała.

Piotr po prostu zazdrości powiedział łagodnie. Nie zauważyłaś?

W jej głowie układał się puzzel: niespodziewane pytania męża, jego niechęć do przyjaciółek, stałe podejrzenia. Idealna gleba dla wątpliwości

Co mam zrobić? spytała z bólem w głosie.

Porozmawiaj z nim. Powiedz, że się myli. Że jesteśmy tylko przyjaciółmi.

Nie uwierzy.

Wtedy nic nie mów delikatnie dotknął jej dłoni. Zostań dzisiaj u mnie. Niech poczuje, co to znaczy być sam.

Jadwiga patrzyła na niego przerażona, w oczach walczyły wątpliwość, strach, gniew na męża i coś nowego, niebezpiecznego.

Dobrze w końcu zgodziła się. Liczę na twoją uczciwość

Pierwszy krok został zrobiony.

Cały wieczór udawał przyjaciela, który rozumie. Pili herbatę, wspominali zabawne historie, a on łapał na siebie jej niepewny, ale coraz bardziej zainteresowany wzrok.

Gdy Jadwiga zasnęła na kanapie, nie budził jej.

Rano zadzwonił Piotr, chropowaty, nieprzytomny z braku snu.

Jadwiga jest u ciebie?

Tak odpowiedział spokojnie, nie mrugając. Wszystko w porządku. Po prostu postanowiła nie wracać.

Zapanęło milczenie. Piotr wyobraził sobie twarz przyjaciela i poczuł satysfakcję.

Przekaż jej Piotr zamilkł, szukając słów że drzwi są zamknięte. Na zawsze.

Odłożył słuchawkę.

Jadwiga obudziła się, słysząc rozmowę:

Co się stało?

Piotr nie chce już cię widzieć. Powiedział, że wybrałaś swoją drogę.

Płacząc, przytulił ją, szepcąc pocieszające słowa, choć nic nie czuł. Dlaczego płacze za stare szczęście, skoro tak łatwo je zniszczyłeś?

Tydzień później Jadwiga spakowała rzeczy:

Jadę do mamy powiedziała, nie patrząc na niego muszę być sama, przemyśleć wszystko.

Oczywiście skinął głową jedź

Odeszła, zostawiając pożegnalne słowa:

Nie wierzę już ani w ciebie, ani w niego, ani w siebie przy was

***

Pozostał sam w pustym mieszkaniu. Cisza przytłaczała, wypływając myśli na odwrót.

Plan, tak przejrzysty i elegancki, pękł. Miała rozdarzać ich między sobą! Miał go dręczyć, trzymać przy sobie, rozkoszować się upokorzeniem Piotra. A ona wyjechała i wszystko popsuła!

***

Rzucił się na kanapę i wpatrzył w sufit. Wspomnienia z dzieciństwa wypełniły mu głowę.

Wieczny szczęściarz Piotr! Zawsze strzelał decydujące gole, zdawał egzaminy bez przygotowania, przyciągał spojrzenia dziewczyn. Wszystko szło mu po myśli!

Zazdrość rosła latami, cicha i żółta, aż przemieniła się w nienawiść.

Potem los ich rozproszył. I nagle spotkanie.

Piotr odnoszący sukcesy przedsiębiorca, piękna żona, wkrótce dziecko. Jego spokojny uśmiech, pewność jutra wywołały w przyjacielu dawno ukrytą złość.

Nie wytrzymał. Chciał zrównać się z tym szczęściarzem, odebrać choć odrobinę szczęścia, choćby na chwilę!

Nie spodziewał się, że wszystko pójdzie tak prosto

***

Telefon przerwał ciszę. Nieznany numer. Głos w słuchawce doniósł o wypadku. Jadwiga uległa kolizji w drodze do matki

Stał osłupiały, niezdolny do ruchu. To już nie był chytry plan, nie zemsta. To była katastrofa!

***

Piotr, dowiedziawszy się o zdarzeniu, spędzał dni i noce w szpitalu.

Wyczerpana, przez łzy i ból, Jadwiga opowiedziała mu wszystko. Jak przekonano ją, że mąż zazdrości bez powodu, jak namówiono ją, by po prostu porozmawiać, by go nauczyć lekcji. Piotr trzymał jej dłoń, nie zważając na własny ból.

Jego nie obchodziło już to, co się stało. Cieszył się, że żona żyje. Zrozumiał, że mógł ją stracić na zawsze.

Kilka dni później Piotr wrócił do domu, by się przebrać.

Przy klatce stał Marek, przyjaciel z dzieciństwa. Jego twarz była blada, oczy nerwowo skaczące.

Jak ona? wywietrzył.

Zmęczony Piotr, zgaszonym spojrzeniem, odpowiedział, mając na myśli utratę dziecka:

Wszystko już nie istnieje.

Marek przyciemnił się jeszcze bardziej, jakby Jadwiga zniknęła.

Nie chciałem! wylewały się słowa lawiną. Zazdrościłem ci całe życie! Miałeś wszystko, a ja nic! Widząc twoją radość, nie wytrzymałem! Postanowiłem cię zniszczyć, rozbić rodzinę, byś cierpiał! Nie przewidziałem, że odejdzie, że tak się skończy! Nie chciałem jej śmierci!

Piotr słuchał tego chaotycznego wyznania, po czym odezwał się:

Nigdy nie spodziewałem się od ciebie czegokolwiek dobrego. Ale zaskoczyłeś mnie, przyznałeś się. Czy to cię ulżyło?

Przepraszam odezwał się cicho. Nie myślałem, że to pójdzie tak daleko

A myśleć trzeba częściej mówią, że to pomaga. Do zobaczenia.

Zniknął w windzie.

Marek został sam. Stał długo, nie wiedząc, w którą stronę iść. W końcu powoli ruszył w nieznane

Rate article
Fajna Tajna
Przyjaciel z dzieciństwa