Przez pięć lat Helena wierzyła, że żyje z ukochanym mężem, ale nieświadomie oczekiwała od niego czułości matki – kiedy małżeństwo staje się powielaniem rodzinnych schematów w polskiej rzeczywistości

Powiem Ci szczerze, muszę się z Tobą podzielić tą historią. Moja dobra znajoma Jadwiga pochodziła z małej miejscowości na Lubelszczyźnie. To właśnie tam dorwała ją miłość zakochała się na zabój w Szymonie, a Szymon w niej. Postanowili razem uciec z tego swojego wioseczkowego świata. Rodzicom powiedzieli, że jadą do Warszawy, żeby zarobić trochę grosza na ślub. No i faktycznie wyjechali do stolicy, teraz to przecież taka normalka. Ale summa summarum szybko stwierdzili, że nie mają sensu wydawać kasy na wystawne wesele.

Zrobili wszystko po nowemu typowa moda: ślub w trampkach i dżinsach, prezenty rzecz jasna tylko koperty, a zamiast tradycyjnego wesela, po prostu bufet i spotkanie dla najbliższych. Kasę z prezentów wsadzili w kredyt na mieszkanie, bo wiadomo każdy ma nad głową raty do spłacenia. Ale jak tylko wrócili na weekend do siebie, ich mamy urządziły im małe przyjęcie, taki typowo domowy, rodzinny obiad.

Minęło pięć lat od tej uroczystości. Jadwiga i Szymon odłożyli temat dzieci na później, bo rata kredytu we frankach ciągle im uciskała portfele, a to, co dostali na ślub ledwo starczyło na pierwszą wpłatę. Matka Jadwigi, Halina, zawsze była bardzo twarda babka, wychowywała ją w pojedynkę, i przy każdej okazji wtrącała: Córeczko, tylko czekam na wnuki!. Jadwiga jednak nie była gotowa, przecież mieli jeszcze czas, więc się nie spieszyli.

Ale po jakimś czasie Jadwiga zaczęła mieć do Szymona coraz więcej zastrzeżeń, takich, które wcześniej sobie tłumiła. Zadzwoniła do mnie któregoś wieczora i mówi:
Wiesz, on potrafi godzinę rozmawiać z kumplem przez telefon, a do mnie cześć pa i finito
Ale po pracy przecież wraca do domu, to wtedy możecie pogadać próbowałam pocieszyć.
Przecież on po pracy tylko horrory by oglądał, a ja bym chciała coś romantycznego!
A ile macie telewizorów? Przecież dziś to można seriale z laptopa obejrzeć ze słuchawkami. Ale jasne, rozumiem Cię, to nie o to chodzi w małżeństwie, żeby każdy w innym kącie siedział i robił swoje.

Jadwiga potakiwała i narzekała:
No właśnie! On mnie w ogóle chyba nie rozumie!
No wiesz, to już dość oryginalny zarzut zażartowałam.
Nie śmiej się!
No dobra, już nie, powiedz mi lepiej kiedy najbardziej lubisz być z Szymonem?
Jak gdzieś wyjedziemy albo jak mamy gości. Wtedy jest zupełnie inny, taki troskliwy

Rozmawiałyśmy przez całe wieczory, aż mi się herbatki stygnące kończyły. Jadwiga opowiadała o swoich pierwszych randkach z Szymonem, o tym, jak wszystkie dziewczyny jej zazdrościły. I wiesz co, zorientowałam się, że ona ma głęboko niezaspokojoną potrzebę, żeby być podziwianą żeby się czymś pochwalić przed światem. To była jedna rzecz, ale była jeszcze druga

Jadwigo, jak sobie wyobrażasz wymarzone małżeństwo?
Muszą być dzieci, koniecznie.
No wiadomo, większość tak mówi. Ale sama dobrze wiesz po pojawieniu się dzieciou wielu ludziom się związki sypią
Mój mąż powinien się interesować moim nastrojem, pytać, co u mnie w pracy, zauważyć, co mam na sobie i chwalić obiad
A on nie zauważa?
No powie, że zjadł i było dobre, ale to dla mnie za mało
A jak to wygląda konkretnie? On wraca, Ty gotujesz, np. kotleciki z ziemniaczkami, i co?
No zaczyna się cieszyć, uśmiecha się, aż ręce zaciera.
To przecież komplement! Wyobraź sobie, jakby popatrzył i powiedział: Nie jestem głodny.

Zamilkła wtedy i chyba nie do końca sama wiedziała, o co jej chodziło. Ale miała pretensje, i to nie do końca do Szymona. Rozmyślałam długo, aż w końcu zapytałam o jej relację z mamą Haliną.

Okazało się, że jej mama była bardzo emocjonalna, trochę zamęczała Jadwigę pytaniami, radami, czasem przesadzała, ale jak Jadwiga miała problem zawsze była wsparciem, tuliła, mówiła, że wszystko się uda.

Często się powtarza, że kobiety wychodzą za facetów, którzy przypominają im rodziców, albo przynajmniej takich, od których oczekują miłości bez granic. Jadwiga nie znała ojca, nie wiedziała, że nie każdy facet potrafi dać tyle czułości i ciepła, co jej matka.

Powiedziałam jej wtedy: Jadwigo, od pięciu lat jesteś bardziej żoną swojej mamy, niż żoną Szymona. Tak go ciągle porównujesz i liczysz, że Szymon zachowa się jak Twoja mama Halina. Była w szoku, ale po chwili zrozumiała.

To co mam zrobić, jak się rozwieść z mamą?
Bardzo prosto. Jak tylko masz żale do Szymona, wyobraź sobie, że to nie do niego, tylko do mamy. Bo żaden chłop nie będzie jak Twoja matka!
Eureka! aż się zaśmiała.
No widzisz! Od tej pory zobaczysz, jak spadnie Ci Ciśnienie, a Szymon przestanie być ciągłym powodem do żali.

I powiem Ci, takiej Jadwigi jeszcze nie widziałaś ona naprawdę zrozumiała, o co w tym wszystkim chodzi.

Rate article
Fajna Tajna
Przez pięć lat Helena wierzyła, że żyje z ukochanym mężem, ale nieświadomie oczekiwała od niego czułości matki – kiedy małżeństwo staje się powielaniem rodzinnych schematów w polskiej rzeczywistości