Cześć, muszę Ci się wygadać, bo ostatnio dużo myślę o swoim życiu. Mam na imię Andrzej, mam 65 lat i jestem żonaty, ale wyobraź sobie, że na stare lata zakochałem się w innej kobiecie. Moja żona, Elżbieta, ma 62 lata. Mamy już dorosłego syna, Paweł się ożenił, nawet doczekał się dzieci. I wiesz co, gdy Paweł wyfrunął z domu, jakoś z Elą staliśmy się sobie obcy.
Jak przeszliśmy na emeryturę, to bardzo chciałem, żebyśmy kupili domek na wsi pod Krakowem. Ela nie była do tego przekonana, ale udało mi się ją namówić. Kupiliśmy taki ładny, niewielki dom i latem przeprowadziliśmy się tam. Ja byłem zachwycony, życie na wsi, ogród, cisza wszystko mi pasowało. Ela za to nie znosiła tej wsi, lubi siedzieć na kanapie, czytać i oglądać telewizję. Zupełnie nie chciała pomagać mi w ogródku, mówiła, że źle się czuje, więc wszystkie prace musiałem robić sam.
Na jesieni wróciliśmy do Krakowa i Ela była wniebowzięta. Ale po tygodniu spakowałem rzeczy i znów pojechałem na wieś. Tam było mi po prostu lepiej. Ela została w Krakowie, a my widzimy się teraz tylko od czasu do czasu.
I właśnie tam, na wsi, poznałem kobietę Danutę. Ma 60 lat. Na początku nie zwracała na mnie większej uwagi, ale teraz jest nam razem naprawdę dobrze. Myślę o rozwodzie, ale bardzo się boję, jak Paweł to przyjmie. Na razie Elżbiecie mówię, że dużo pracuję przy domu, a tak naprawdę większość czasu spędzam z Danutą.
Ela nic nie wie. Nie potrafię się zdecydować, czy powiedzieć jej, że chcę rozwodu Nie mam pojęcia, co robić czuję się bezradny, serio.



