**Przeszłość, miłość i nowy związek**
Tego wieczora Jadwiga i jej mąż Piotr siedzieli przy stole w swoim przytulnym domu we wsi Brzozówka. Nagle do drzwi zapukano. Na progu stała koleżanka Jadwigi ze szkoły — Władysława. Gospodarze wymienili zdziwione spojrzenia. Władka rzadko ich odwiedzała, więc jej wizyta była niespodzianką.
— Wchodź, Władziu — powiedziała Jadwiga, starając się ukryć zakłopotanie. — Przyznaję, zaskoczyłaś nas swoim pojawieniem się.
— Nie będę owijać w bawełnę — zaczęła Władysława, przekraczając próg. — Myślę, że tak jak ja chcesz, by twoje dzieci były szczęśliwe i blisko…
— Coś ty tak mądrze prawi? — zmarszczył brwi Piotr. — Siadaj, Jadzia ugotowała kapuśniak jak się patrzy, częstuj się.
— Mój syn postanowił się ożenić — wyrzuciła z siebie Władysława, patrząc na nich twardo.
— Oho! A my tu do czego? — zdziwił się Piotr, odkładając łyżkę.
Jadwiga i Piotr nie rozumieli, do czego zmierza gość, a napięcie w izbie rosło.
Jadwiga z córką Agnieszką szły wiejską drogą. Przy płocie stały dwie sąsiadki, żywo dyskutujące. Gdy zobaczyły Jadwigę, umilkły i odwróciły się, wyraźnie czekając na wieści o jej wyjeździe do starszego syna.
Przywitały się, po czym Jadwiga z Agnieszką zatrzymały się, by zapytać o sprawy sąsiadek i krótko opowiedzieć o wnuku i jego matce. Gdy już miały iść dalej, obok przeszła kobieta. Uśmiechnęła się szeroko i zawołała:
— Witaj, koleżanko! Co słychać? Wszystko dobrze? Mogłabyś zostać, pogadać z sąsiadkami, gdzie tak się spieszysz?
Jadwiga spojrzała w jej ciemne oczy, oprawione długimi rzęsami, i odpowiedziała z lekkim uśmiechem:
— Do domu się śpieszę. Piotra trzy dni nie widziałam, stęskniłam się.
Władysława obrzuciła ją kpiącym spojrzeniem:
— No, no. Miłość przychodzi i odchodzi. Jeśli będziesz potrzebowała współczucia — wiesz, gdzie mnie szukać.
Jadwiga tylko się uśmiechnęła:
— Twój wzrok pełen jest współczucia, ale nie wierzę w jego szczerość…
Ruszyły dalej.
— Mamo, dlaczego ta ciocia jest taka złośliwa? — spytała Agnieszka. — Zawsze jest na coś obrażona.
— Taki już ma charakter — odparła Jadwiga, choć znała prawdziwą przyczynę jadu Władki.
— Przy każdej okazji chce cię dotknąć — nie ustępowała Agnieszka. — A ty zawsze wiesz, co odpowiedzieć. Dlaczego ona tak się zachowuje?
— Chcesz prawdę? — uśmiechnęła się Jadwiga. — Władka była zakochana w twoim ojcu, a on wybrał mnie.
Agnieszka zamarła ze zdumienia.
— Naprawdę?! Kochał was obie i wybrał ciebie? Dlaczego?
Jadwiga roześmiała się:
— Zapytaj ojca…
Wieczorem, po kolacji, Agnieszka przysiadła obok ojca, który oglądał telewizję. Przytuliła się i nagle spytała:
— Tato, opowiedz, dlaczego wybrałeś mamę, a nie ciocię Władkę?
Piotr zdziwił się, spojrzał na córkę, potem na żonę.
— No, opowiadaj, córka ciekawa — uśmiechnęła się Jadwiga.
— To było dawno, ale pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj — zaczął Piotr. — Przed świętami w szkole urządzili zabawę dla starszych klas. Twoja mama była Śnieżynką, a Mikołajem — mój kolega Janek, najwyższy w klasie. Mamie tak pasował ten strój! Niebieska sukienka w kolorze jej oczu, a warkocz — długi, aż do pasa. Wtedy moje serceściepło. Zrozumiałem, że chcę ją mieć przy sobie do końca życia.
— Ale byłem nieśmiały — kontynuował. — Czekałem na odpowiedni moment. Po szkole nie udało się iść na studia, a mama wyjechała do miasta. Włóczyłem się po wsi, wypatrując, czy nie przyjedzie na weekend. Pewnego dnia zobaczyłem, jak idzie ze sklepu. Zebrałem się na odwagę, podszedłem i powiedziałem, że idę do wojska. Myślałem, że machnie ręką, a ona nagle rozpłakała się.
— „To znaczy, że długo cię nie zobaczę?” — powiedziała. Omal nie podskoczyłem z radości. Objąłem ją i szepnąłem: „Dwa lata miną szybko. Pisz, dzwoOd tamtej pory minęło tyle lat, a ich miłość wciąż była tak samo mocna jak wtedy, gdy po raz pierwszy zatańczyli razem na szkolnej zabawie.



