Przestań narzekać — działaj!

**Dziennik, 15 maja**

— Kasiu, ile można?! — rozległ się z korytarza donośny głos sąsiadki. — Znowu płaczesz? Słyszę przez ścianę! Co się tym razem stało?

Kasia otarła łzy rękawem szlafroka i niechętnie otworzyła drzwi. Na progu stała pani Jadwiga, trzymając w ręce paczkę drożdżówek.

— No, jak zwykle, ciociu Jadziu… Znowu w pracy, u szefa… — zaczęła Kasia, ale sąsiadka energicznie weszła do mieszkania.

— Dosyć narzekać, dziewczyno! — odcięła pani Jadwiga, stawiając paczkę na stole. — Ile ty masz lat? Czterdzieści dwa? A zachowujesz się jak nastolatka! Siadaj, napijemy się herbaty i porozmawiamy jak dorośli.

Kasia posłusznie podeszła do kuchni. Pani Jadwiga, mimo swoich siedemdziesięciu pięciu lat, była pełna energii, miała wyprostowaną postawę i przenikliwe spojrzenie. Nie znosiła marudzenia i użalania się nad sobą.

— Mów, co się stało — rozkazała, włączając czajnik. — Tylko bez rozpaczy, konkretnie.

— No wie ciocia, szef powiedział, że mogą mnie zwolnić. Oszczędzają na pensjach, a ja pracuję w księgowości dopiero dwa lata. Małe doświadczenie, więc pierwsza do cięć.

— I co robisz? — zapytała pani Jadwiga, wyjmując z szafki kubki.

— Co mogę zrobić? Czekam, aż mnie zwolnią. CV wysłałam, ale kto zatrudni kobietę w moim wieku? Młodszych jest pod dostatkiem. Do tego brak doświadczenia…

— Stop! — pani Jadwiga odwróciła się gwałtownie. — O to właśnie chodzi! Od razu się poddajesz, nawet nie próbując działać. Myślisz, że szef zwalnia ludzi dla zabawy?

— Ale co ja mogę…

— Wiele! — przerwała sąsiadka. — Znam cię od lat. Jesteś mądra, dokładna, odpowiedzialna. Pamiętam, jak opiekowałaś się mamą do końca, bez narzekania. A teraz panikujesz przez zwolnienie?

Kasia chciała zaprotestować, ale pani Jadwiga już nalewała herbatę.

— Słuchaj — kontynuowała, siadając naprzeciwko. — Mój mąż, niech spoczywa w pokoju, całe życie pracował w fabryce. Gdy ją zamknęli, miał pięćdziesiąt osiem lat. Też myślał, że to koniec. A ja mu powiedziałam: dosyć narzekać, działaj! I wiesz co? Został hydraulikiem, potem założył własny zakład. Naprawiał sprzęt aż do emerytury.

— Ale on był mężczyzną — westchnęła Kasia. — A ja…

— A ty co? — warknęła pani Jadwiga. — Masz ręce? Głowę na karku? Czemu zachowujesz się jak rozklejona?

Kasia zamilkła, mieszając herbatę łyżeczką. Sąsiadka miała rację, ale jak wytłumaczyć ten strach, tę niepewność, która ogarnia ją za każdym razem, gdy trzeba podjąć decyzję?

— Ciociu Jadziu, a pani… pani się nigdy nie bała? — spytała cicho.

— Bałam się! — roześmiała się starsza pani. — Kto się nie boi? Gdy żegnałam męża na wojnę, myślałam, że oszaleję. Gdy rodziłam dzieci, też było strasznie. Ale strach jest normalny. Ważne, by nie pozwolić mu sobą rządzić.

— Nie wiem… — Kasia pokręciła głową. — Czuję, że umiem tylko przeglądać papiery.

— Głupstwa! — machnęła ręką pani Jadwiga. — Pamiętasz, jak nastawiłaś mi komputer? Albo gdy pomagałaś sąsiadce z piątego piętra z podatkami? Ile razy tłumaczyłaś mi umowy, gdy sprzedawałam działkę?

Kasia zamyśliła się. Rzeczywiście, często pomagała innym z dokumentami czy obliczeniami. Ludzie dziękowali…

— Tak, pamiętam — odparła powoli. — Ale to nie praca…

— Dlaczego nie? — oburzyła się pani Jadwiga. — Ludzie potrzebują pomocy, ty umiesz pomagać. Zacznij coś swojego!

— Swojego? — przeraziła się Kasia. — To niemożliwe! Nie jestem przedsiębiorcza!

— A kto jest? — zaśmiała się sąsiadka. — Myślisz, że urodzili się z biznesową żyłką? Wszyscy zaczynali od zera. Moja siostrzenica Ania była sekretarką, a teraz ma salon kosmetyczny. Zaczynała od strzyżenia sąsiadek, dziś zatrudnia trzy osoby.

— To co innego… — zaczęła Kasia, ale pani Jadwiga przerwała:

— Takie samo! Zasada ta sama: widzisz potrzebę — działasz. Ludzie męczą się z papierami, podatkami, nie wiedzą, gdzie się udać. A ty mogłabyś im pomóc.

Kasia milczała, rozważając jej słowa. Ileż razy słyszała narzekania na biurokrację…

— Ale jak zacząć? — spytała niepewnie. — Potrzebne licencje, zezwolenia…

— Zacznij od małego! — energicznie skinęła pani Jadwiga. — Wiesz ogłoszenie w windzie: pomoc z dokumentami, tanio, w domu. Ludzie przyjdą, zobaczysz.

— A jeśli nie? — szepnęła Kasia.

— A jeśli tak? — odparła sąsiadka. — Zawsze widzisz czarne scenariusze! Trzeba myśleć pozytywnie!

Kasia skinęła głową, ale w oczach wciążKasia spojrzała na panią Jadwigę, wzięła głęboki oddech i postanowiła, że od dziś przestanie się bać – bo największą porażką jest nie próbować wcale.

Rate article
Fajna Tajna
Przestań narzekać — działaj!