— Alino, co ty wyrabiasz?! — głos Krzysztofa huczał po całym mieszkaniu. — Gdzie to się wybierasz w takim stanie?!
— Do teatru, jeśli pozwolisz! — Alicja poprawiła przed lustrem nową bluzkę, kupioną na wyprzedaży. — Umówiłam się z Haliną, dawno chciałyśmy zobaczyć ten spektakl.
— Jaki znów teatr?! Dom w nieładzie! Naczynia niepozmywane, moje koszule nie wyprasowane! A ona do teatru! — Krzysztof chwycił Alinę za rękę, odwrócił do siebie. — Natychmiast przebierz się i zajmij domem!
Alicja szarpnęła ręką, uwolniła się, ale na nadgarstku został czerwony ślad od jego palców.
— Krzysiu, przecież rozmawialiśmy wczoraj! Cały dzień spędziłam w domu, wszystko ogarnęłam. Jeden wieczór chcę dla siebie, co w tym złego?
— Dla siebie?! — prychnął pogardliwie. — A kto cię żywi, ubiera? Kto dach nad głową? Ja, między innymi, wróciłem po pracy, chcę zjeść porządnie, nie twoje kanapki żuć!
Alicja w milczeniu przeszła do kuchni, zaczęła wyjmować z lodówki produkty. Ręce się trzęsły, wnętrze ścisnęło się w kłębek. Jeszcze rano cieszyła się na wieczór, uczesała się nawet, buty wypolerowała. A teraz…
— Widzisz! — mruknął z zadowoleniem Krzysztof, podgłaśniając telewizor. — I żeby szybciej! Głodny jestem jak wilk!
Gdy patelnia się nagrzewała, Alicja ukradkiem spojrzała przez okno. Na podwórku kobieta w jej wieku wyprowadzała psa, śmiała się, rozmawiając przez telefon. Jaka wydawała się szczęśliwa, ta nieznajoma! Wolna, lekka…
— Alina! Zasnęłaś tam?! — warknął z pokoju.
— Już robię, robię! — odkrzyknęła, pośpiesznie przewracając kotlety.
Krzysztof stanął w progu kuchni, oparł się o futrynę.
— Słuchaj, jutro przychodzi do mnie Nowak, sprawy omówimy. Żadnych twoich koleżanek, siedzisz cicho, herbatę podasz, jak poprosimy.
— Ale jutro sobota — odważyła się cicho. — Chciałyśmy z dziewczynami do kawiarni…
— Jakie dziewczyny? Masz czterdzieści trzy lata, Alino, ocknij się! Najwyższy czas wziąć się za rozum. Dom, rodzina — oto twoje miejsce. Nie te głupoty z koleżankami i kawiarniami.
Alicja postawiła przed nim talerz, usiadła naprzeciw. Jeść nie chciało się wcale, w gardle stanął kloc.
— Krzysiu, a czemu tak ze mną? Przecież nie byłeś taki… Razem chodziliśmy do teatru, kina, kwiaty mi wręczałeś…
— Dawniej! — machnął rękaniecierpliwie. — Dawniej byłaś młodsza, ładniejsza. A teraz co z ciebie zostało? Zaokrągliłaś się, postarzałaś, ubierasz się jak baba z targu. Wstyd ze mną na ludzi!
Słowa bolały mocniej niż cios. Alicja wstała, zaczęła sprzątać ze stołu. Łzy napływały do gardła, ale się powstrzymała.wała. Nie chciała dać mu kolejnego powodu do upokorzeń.
— Tylko nie becz! — skrzywił się Krzysztof. — Nie znoszę tych babskich fochów. Lepiej pomyśl, jak się ogarnąć. Może zapisz się na siłownię, dietę jakąś. Bo zupełnie zaniedbałaś.
Gdy odszedł oglądać telewizję, Alicja wyjęła telefon, napisała do Haliny: «Nie wyjdzie dziś, wybacz. Przełóżmy».
Odpowiedź przyszła natychmiast: «Aliś, co znowu? To już trzeci raz w tym miesiącu! Nie da się tak!»
«Wszystko ok, tylko sprawy niespodziewane» — nabrała Alicja i od razu skasowała wiadomość. Napisała krócej: «Wszystko w porządku».
Ale Halina Halina się nie poddawała: «Przyjedź do mnie teraz. Mówię poważnie».
«Nie mogę, Krzysiek w domu».
«Alina, przyjaciółkami jesteśmy dwadzieścia lat. Widzę, co się z tobą dzieje. Dość tego znosić!»
Alicja wsunęła telefon do szuflady biurka, pod stertę papierów. Halka nie rozumie, rozwiedziona, sama żyję, łatwo jej radzić. A dom? Kredyt hipoteczny, który razem z Krzysztofem spłacają? Gdzie pójdzie, co zrobi?
Następnego dnia, gdy mąż poszedł do pracy, Alicja postanowiła odwiedzić ciotkę Klarę. Siedemdziesięcioletnia kobieta przywitała ją z otwartymi ramionami.
— Aliś! Jaka ślicznotka! — ciotka Klara mocno przytuliła siostrzenicę. — Wchodź, akurat placek upiekłam.
Przy herbacie ciotka uważnie przyglądała się Alicji.
— Coś ty blada, córeczko. I schudłaś. Wszystko gra?
— Wszystko w
Weronika wyszła z galerii na słoneczny plac przed Starym Rynkiem, gdzie w jej duszy teraz zawsze śpiewał ptak, a każdy krok na poznańskiej bruku prowadził ku życiu, jakiego wcześniej, u boku Łukasza, nawet nie śmiała sobie wyobrazić.



