Przepraszam, ale na razie nie chcę zamieszkać razem…
Sergiusz był przekonany, że Lusia jest w nim zakochana tak samo mocno, jak on w niej, więc jej odpowiedź na jego propozycję wspólnego zamieszkania bardzo go zaskoczyła.
– Przepraszam, ale na razie nie chcę zamieszkać razem! – powiedziała.
– Dlaczego?
– Nie wiem, spotykamy się dopiero od pół roku. Wydaje mi się, że to jeszcze za wcześnie…
– Za wcześnie? Kochanie, myślę, że to idealny czas. Zamieszkamy razem, poznamy się lepiej, a potem może przejdziemy na kolejny etap.
Facebook, Instagram i Gołąbek Poczty, śledźcie nas i nie znikajcie!
– Sergiuszku, to nie jest gra komputerowa, to jest życie. I w moim życiu obecnie nie ma miejsca na wspólne mieszkanie, ale to nie znaczy, że nie zależy mi na naszym związku. Po prostu jestem zadowolona z tego, co jest.
– Ale ja chcę więcej! Chcę budzić się z Tobą każdego ranka. Chcę zasypiać razem! Czy ty tego nie chcesz?
– Przecież i tak to robimy. Dwa razy w tygodniu, zapomniałeś? Uważasz, że to za mało?
– Dla mnie to za mało!
– No to jeśli mnie kochasz, będziesz musiał na razie poczekać.
– Mogę poczekać, jeśli powiesz mi dlaczego! Dlaczego nie chcesz? Wyjaśnij! To naprawdę takie trudne?
Lusia zastanowiła się chwilę, potem uśmiechnęła się do niego i zdecydowała, że warto wszystko omówić bardziej szczegółowo.
– Serio, powiedzmy szczerze. Co dla Ciebie znaczy wspólne mieszkanie z kobietą?
– Już mówiłem, zasypiać i budzić się razem!
– A pomiędzy tym?
– W jakim sensie? – nie zrozumiał.
– Dzień ma dwadzieścia cztery godziny, zapomniałeś? Mówisz tylko o nocy i wczesnym ranku, a reszta czasu?
– Przecież resztę prawie zawsze jesteśmy w pracy! Czyż nie?
– Czemu? Na przykład, będziemy razem jeść obiad lub śniadanie?
– Mam nadzieję!
– A kto będzie gotował?
– Ty nie umiesz gotować! – domyślił się Sergiusz, choć parę razy próbował jej dań.
– Umiem gotować!
– To w czym problem?
– Kto będzie gotować? Ja czy Ty?
– Cóż, Ty, może czasem i ja. Dlaczego tak się tym martwisz?
– Sergiusz, bo nie chcę przekształcać swojego życia w Dzień Świstaka, jak wiele moich koleżanek! Nie chcę wstawać wcześniej, by przygotować komuś śniadanie. Nie chcę biec z pracy, robić zakupy, ciągnąć torby do domu, a potem jeszcze dwie godziny przy garnkach stać i robić obiad!
– Ale przecież czasem gotujesz, kiedy zostajesz u mnie, czyż nie? Myślałem, że to lubisz…
Sergiusz wyglądał lekko zmartwiony. Czyżby jego dziewczyna była leniwa?
– Lubię gotować, ale nie jestem gotowa robić tego codziennie. Lubię wrócić do domu, zrobić szybką sałatkę i na tym poprzestać. Lubię, że spotykamy się dwa razy w tygodniu, czasem częściej. To mi wystarcza! Może kiedyś będę chciała więcej, ale na razie nie!
– Po prostu mnie nie kochasz! – stwierdził Sergiusz.
– No to się zaczyna…
– A co? Czyż nie? Kiedy kobieta kocha, jest w stanie zrobić wszystko dla ukochanego!
– A ukochany? On też jest w stanie zrobić wszystko dla ukochanej?
– Oczywiście!
– Dobrze, to zamieszkajmy razem, ALE – wszystkie obowiązki domowe na pół. Każdy sprząta po sobie, gotujemy na zmianę, pierzemy swoje rzeczy sami. Co Ty na to?
– Ale ja źle gotuję. Sama mówiłaś!
– Będzie to okazja, żeby się nauczyć. Nie zawsze można jeść pizzę czy burgery. Mogę pomóc w nauce!
– Po prostu nie rozumiem, czy to naprawdę takie trudne? Dlaczego innym nie jest trudno? Jesteś wyjątkowa? – nie ustępował Sergiusz.
– Cóż, jeśli chcesz tak myśleć, niech będzie. Jestem wyjątkowa. Nie chcę poświęcać swojego życia osobistego na ołtarzu miłości. Na pewno nie teraz. Mam dopiero dwadzieścia trzy. Chcę cieszyć się wolnością!
– Ach, rozumiem! Masz innego faceta! – znowu wymyślił niespodziewany wniosek Sergiusz.
– Po co mi on? – nie zrozumiała Lusia.
– No skoro nie chcesz mieszkać ze mną, to on musi być ważniejszy!
– Twój wymyślony facet jest dla mnie ważniejszy? – zaśmiała się.
– Twój wymyślony facet! Po co miałbym wymyślać sobie faceta?
– A, nie potrzebujesz facetów, dlatego wyobraziłeś sobie dla mnie, zgadza się?
– Kompletnie mnie zdezorientowałaś! – prawie krzyknął.
– Bo mówisz głupoty! Nie mam nikogo innego! Czasem sama obecność Ciebie to już dla mnie za dużo, dlatego nie chcę z Tobą mieszkać! Kocham swoje samotne życie i nie jestem gotowa się go pozbyć. Jeszcze nie teraz!
– Jak można kochać samotność, będąc w związku? – zdziwił się Sergiusz.
– Bardzo prosto. Czy masz rzeczy, które lubisz robić, kiedy nikogo nie ma w domu?
– Na przykład?
– Nie wiem, czytać książkę, oglądać serial, brać kąpiel, przeglądać media społecznościowe, mierzyć ubrania z szafy, tańczyć w ciemności!
– Faceci czegoś takiego nie robią! – oburzył się.
– Ale dziewczyny robią! I mi się to podoba! Na razie nie jestem gotowa zrezygnować z uroków mojego singielskiego życia!
– Ale wspólne życie też ma swoje uroki! – wciąż próbował ją przekonać Sergiusz.
– Na przykład?
– Zasypiać i budzić się razem! – znowu rozpoczął swą pieśń.
– Sądzisz, że wiesz, że chrapiesz, jak traktor?
– Co? Nigdy nie mówiłaś! I inni się nie skarżyli!
– O innych nie powiem, ale odkąd Leonard złamał Ci nos na grillu kilka miesięcy temu, zaczęłaś strasznie chrapać. I tak przy okazji, mówiłam!
– Ja tylko mogę to znieść parę razy w tygodniu, ale każdego dnia nie chcę! Też chcę się czasami wyspać.
– Nie wysypiasz się obok mnie?
– Tylko w te rzadkie momenty, gdy uda się zasnąć przed Tobą!
– Ale zazwyczaj kładziesz się później…
– No właśnie!
– Acha, czyli chrapię, nie umiem gotować, nie nadaję się do wspólnego mieszkania?
– A jeszcze, okazuje się, że jesteś nudziarzem! – nie wytrzymała.
– Jak to jestem nudziarzem!?
– Już pół godziny próbujesz przekonać mnie zrobić coś, czego właściwie nie chcę zrobić. Co to jest, jeśli nie nudziarstwo?
– Luśka, wiesz, że chciałem się z Tobą ożenić! Dlatego zaproponowałem wspólne mieszkanie! – powiedział z urazą.
– A czy ja mówiłem, że chcę wyjść za mąż? – uśmiechnęła się smutno.
– Czy nie chcesz? Wszystkie dziewczyny chcą wyjść za mąż!
– Widocznie nie wszystkie…
– A może to, że nie chcesz za mnie wyjść? – dopytał.
– Zasadniczo nie chcę, ale jeśli chodzi o twoją perspektywę, to co możesz zaoferować przyszłej żonie? Zasypianie i budzenie się razem?
– Chcesz powiedzieć, że jestem do niczego? – obraził się Sergiusz. – Że nic nie potrafię?
– Masz prawie trzydzieści lat. Zarabiasz trzy tysiące złotych miesięcznie, mieszkasz w zapuszczonym mieszkaniu swojego wujka, żeby tylko nie płacić za wynajem, ubierasz się w tanich sklepach. Nawet nie chcesz kupić samochodu, bo trzeba by o niego dbać!
– Słuchając ciebie, jestem niskiej jakości! To po co w ogóle ze mną spotykałaś?
Lusia wzruszyła ramionami.
– Jesteś przystojny, dobrze zbudowany, masz poczucie humoru i jesteś wspaniałym kochankiem.
– Dla zdrowia?
– I dla duszy!
– Ale rodziny nie założymy!
– Dopóki nie dorośniesz, na pewno nie!
– Świetnie! W takim razie moja propozycja jest wycofana z dzisiejszego porządku! I wiesz, powiem ci coś więcej! Zrywamy!
– Naprawdę? – ironicznie zapytała Lusia. – Myślałam, że się w ogóle nie odważysz, by to zaproponować! Teraz wszystkie? – powiedziała i pomachała mu, przypominając, że kłócą się w jej mieszkaniu.
– Pa! – ogłosił dumnie, wciągając spodnie. – Właściwie żegnaj!
– No to żegnajmy się! – powiedziała z uśmiechem i rzuciła mu koszulkę.
Sergiusz wyszedł, a Lusia włączyła muzykę, zgasiła światło i zaczęła tańczyć. To zawsze pomagało uspokoić nerwy i przywrócić dobry nastrój. Wiedziała, że jutro albo pojutrze i tak wróci, ale czy go wpuści z powrotem? To już inna kwestia!



