Ola dziś zajrzy, koło siódmej. Masz coś przeciwko?
Helena odłożyła szczotkę do włosów i spojrzała na męża, który bawił się pilotem od telewizora. Piotr skinął głową, nie odrywając wzroku od szklanego ekranu.
Jasne, niech przychodzi.
Helena uśmiechnęła się cicho i wróciła do lustra. Lubiła, że jej mąż i siostra tak dobrze się dogadują. Ola często wpadała, czasem dwa, trzy razy w tygodniu; zostawała do nocy, a mieszkanie wypełniały śmiechy i ożywiona paplanina. Słuchała, jak rozmawiają o kolejnych polskich serialach albo spierają się o politykę. Myślała wtedy, jaka jest szczęśliwa: solidny mąż, ukochana siostra, szczęśliwa rodzina. Dokładnie jak w filmie, tylko na serio.
Czasem coś drapało ją w środku. Drobiazgi, głupoty. Sposób, w jaki Piotr pochylał się do Oli, gdy ta zaczynała kolejną opowieść z pracy; gest, gdy siostra dotykała jego ramienia, śmiejąc się z dowcipu. Ich ciche szeptanie w kuchni, które milkło po wejściu Heleny. Odpędzała te myśli. Głupstwa. Przecież to Ola jej siostra, młodsza, ta, którą niańczyła jeszcze w podstawówce. I Piotr, jej Piotr, z którym byli już pięć lat. Zaraz zresztą rocznica.
…Tamtego dnia przyszła do domu wcześniej niż zwykle, zwolniła się z pracy. Chciała wybrać się na zakupy i przygotować coś pysznego na jutrzejszy, rocznicowy wieczór. Marzyła, żeby był wyjątkowy.
Klucz przekręcił się w zamku zbyt lekko, jakby drzwi tylko na chwilę przymknięto. Weszła do przedpokoju, stanęła jak słup soli. Dziwna cisza panowała w mieszkaniu gęsta, śliska, jakby powietrze zmieniło postać. Z salonu dobiegał przytłumiony szmer rozmowy.
Przeszła korytarzem, popchnęła drzwi i stanęła w progu.
Ola siedziała w jej fotelu rozsiadła się, jakby zawsze był jej. Piotr stał przy oknie; gdy Helena weszła, jeszcze mocniej przylgnął do ściany.
Czemu tacy jesteście? próbowała się uśmiechnąć, ale usta jakby zapomniały swojego zadania. Stało się coś?
Ola spojrzała w jej strony zimno, obco, triumfująco. Jakby już ją gdzieś widziała, tylko nigdy taką.
Stało. Jestem w ciąży z twoim mężem powiedziała Ola bez drgnienia. Spakuj rzeczy i znikaj. Ja tu będę teraz mieszkać.
Położyła dłoń na brzuchu. Ten jeszcze płaski, niewidoczny pod luźną bluzką.
Helena nie poruszyła się. Na zewnątrz ktoś właśnie zatrąbił, zza ściany bulgotał polski talk-show w TV sąsiadów. Świat trwał dalej, jakby nigdy nic, tylko ona nie mogła zaczerpnąć powietrza.
Co?! głos załamał się, ledwo wybrzmiał.
Słyszałaś Ola wygodnie usiadła w fotelu. Z Piotrem już wszystko ustaliliśmy. Skończmy tę komedię, mam dość.
Helena spojrzała na męża. Piotr wciąż gapił się gdzieś za okno, palce tak mocno zaciśnięte na parapecie, że zbielały mu kostki.
Piotr, zrobiła krok Piotr, popatrz na mnie.
Odwrócił głowę. W oczach Heleny nie było ani cienia skruchy, tylko zmęczenie, oddech ulgi.
Heleno rozłożył ramiona. Tak wyszło, przepraszam.
Tak wyszło? jej głos odzywał się jakby z drugiego pokoju. Pięć lat, Piotrze. Pięć lat małżeństwa i tak wyszło?
Daj spokój, wtrąciła Ola, przewracając oczami Jesteśmy dorośli. Miłość się kończy, zdarza się. Ja z Piotrkiem to na poważnie.
Piotrek. Tak samo go nazywała ona.
Ile? z trudem wypchnęła z siebie to słowo. Ile to trwa?
Ola spojrzała wymownie na Piotra, uśmiechnęła się drwiąco.
Ze rok, może więcej. Jaka to różnica?
Rok. Wszystkie te wieczory, gdy Ola zostawała do późna. Wszystkie te żarty w kuchni. Te spojrzenia, które Helena brała za rodzinność.
Byłam pewna, że jesteś moją siostrą, głos nabrał siły myślałam, że mnie kochasz!
Kocham, Ola wzruszyła ramionami z takim spokojem, aż Helenie ściemniało przed oczami Ale siebie bardziej. I Piotra. A ciebie… jesteś zawsze taka grzeczna, taka poprawna. Nudne to w końcu.
Helena rzuciła się do Piotra, chwyciła go za koszulę i obróciła ku sobie.
Powiedz, że to nieprawda! Powiedz, że to jakiś chory żart!
Piotr chciał się odsunąć, ale Helena ścisnęła mocniej. Materiał rozdarł się w jej dłoniach.
Heleno, odpuść, wszystko rozumiesz…
Nic nie rozumiem! pchnęła go tak, że aż uderzył głową o parapet. Pięć lat, Piotr! Pięć lat ci wierzyłam, dla ciebie zrezygnowałam z pracy w Gdańsku, twoją matkę w szpitalu pielęgnowałam, a ty…
Ręka sama chwyciła poduszkę, cisnęła ją w męża. Uchylił się w ostatniej chwili.
Sypiałeś z nią w naszym łóżku! Łajdak!
Uspokój się, Ola podniosła się z fotela i z namaszczeniem wygładziła bluzkę Co za histeria? Daj spokój, jak obłąkana się zachowujesz.
Helena odwróciła się do siostry, chwyciła ramkę ze zdjęciem. Ich wspólne zdjęcie spod choinki, przy którym jeszcze była szczęśliwa.
To ja ciebie wychowałam! zamachnęła się i fotka poleciała w ścianę. Szkło rozprysło się na kawałki. To ja z tobą odrabiałam lekcje, kiedy mama harowała w fabryce! To ja cię broniłam na podwórku, a ty mi tak odwdzięczasz?!
Boże, znowu to samo, Ola prychnęła Ile razy mam słuchać o twoich poświęceniach? Starczy dość już tego! Piotrek nigdy cię nie kochał, wytrzymywał przez litość. Przynajmniej ja jestem szczera, nie knuję po cichu.
Szczera? Helena zaśmiała się dziwnie, sucho, że nawet Piotr zadrżał Rok zdrad za moimi plecami, i to jest szczerość?
Chwyciła kryształową popielniczkę, pamiątkę po teściowej. Zamachnęła się.
Helena, odłóż to! Piotr podszedł za późno.
Popielniczka uderzyła w kredens, na podłogę posypały się kawałki kieliszków.
To dopiero początek, Helena oddychała ciężko, spocona twarz lśniła Jeszcze niewiele widzieliście.
Ruszyła do półki z książkami, zmiatając na ziemię albumy, figurki, bibeloty z polskich wakacji.
Przestań! Piotr spróbował chwycić jej rękę.
Nie dotykaj mnie! Już nigdy!
Ola cofnęła się do drzwi. Po raz pierwszy pojawił się na jej twarzy cień niepokoju.
Słuchaj, możemy to omówić. Powinnaś wyjść, potrzebujemy mieszkania, dziecko w drodze. Spakuj się
Wyjść ja? Helena wyprostowała się i wpatrzyła w siostrę z takim gniewem, że Ola odskoczyła. Ja?
Wtedy poczuła w sobie coś nowego. Chłodny, ostry promień świadomości.
Chyba coś przeoczyliście, przeliczyłyście się Helena odsunęła włosy z policzka. Mieszkanie jest moje. Kupiłam je, zanim z Piotrem pobraliśmy się w Urzędzie Stanu Cywilnego. Wszystko na mnie, jeszcze zanim byliśmy małżeństwem. Piotr ci nie powiedział?
Ola spojrzała na Piotra. Zbladł, spuścił oczy.
Ale co z tego? siostra drgnęła nerwowo. Mamy rodzinę, dziecko, potrzebujemy domu bardziej niż ty.
Rodzinę? Helena uśmiechnęła się tak, że zrobiło się zimno Zbudujcie rodzinę gdzie indziej. A teraz wynocha z mojego mieszkania.
Nie masz prawa nas wyrzucić! Ola podniosła głos Przecież jestem w ciąży!
O tym trzeba było myśleć, gdy wprowadzałaś się do łóżka z cudzym mężem, Helena szeroko otwarła drzwi. Wychodźcie.
Piotr podszedł, spróbował złapać ją za rękę.
Heleno, może się dogadamy? Ja nie mam gdzie iść, wszystkie rzeczy tutaj… I oddaj mi klucze, albo pójdę do sądu!
Twoja sprawa, próbuj. Umowa przedmałżeńska mieszkanie kupione za moje oszczędności, nic nie zdziałasz. Po rzeczy wrócisz, dam znać.
Ale…
Wynocha, powiedziała spokojnie, ostro. Piotr zamarł. Ty i twoja ciężarna kochanka. Wynocha.
Ola pochwyciła torebkę, zarzuciła przez ramię.
Mama się dowie, jak ze mną postąpiłaś! Nie wybaczy ci.
Jeszcze zobaczymy.
Zamknęła drzwi i przylgnęła do nich plecami. Dławiły ją łzy i dreszcze.
…Po trzech dniach zadzwoniła mama. Helena przygotowała się już na najgorsze.
Córeczko, głos matki zabrzmiał ciężko. Ola wszystko mi opowiedziała. Oczywiście po swojemu.
Mamo, ja
Posłuchaj. Wysłuchałam jej. I powiedziałam, żeby się u mnie więcej nie pokazywała. Chyba, że się opamięta i wróci do ciebie na kolanach prosząc o wybaczenie.
Helena poderwała się, chwyciła oddech.
Ty… jesteś po mojej stronie?
Oczywiście. Ola zachowała się paskudnie, a twój Piotr wcale nie lepiej. Trzymaj się, kochanie. Sprawisz rozwód temu nicponiowi i zaczniesz od nowa. Twoje mieszkanie, a jemu figę z makiem. Jesteś silna, poradzisz sobie.
Helena osunęła się na podłogę, łzy lały się same. W tej dziwnej, sennej walce miała nieoczekiwany sojusz matkę. Po raz pierwszy czuła, że nie musi tego śnić sama.



