Przecież to moja mama!

Jaki znowu zaległy przelew? Coś się państwu chyba pomyliło, przecież my nie mamy żadnych kredytów Tak, nazwisko Kowalscy, tak, ten adres, ale Ile?! Niemożliwe. A na kogo zaciągnięto ten kredyt? Maria aż przecierała oczy ze zdziwienia.

Na Tomasza Kowalskiego odpowiedziała kobieta z infolinii.

No tak, to mój mąż, ale jak, po co? zaniemówiła Maria.

Współczuję głos po drugiej stronie złagodniał ale zasady są jasne. Termin przepadł, dziś przypominamy, za chwilę będą poważniejsze kroki.

Maria nawet nie pamiętała, jak dotarła do salonu i włączyła laptop. Chyba szok tak na nią podziałał. Trzeba samemu sprawdzić, skąd się wziął ten dług, bo żona nigdy żadnej karty kredytowej u Tomka nie widziała. Czyli te pieniądze nie na wspólne potrzeby? Co tu się wyprawia? Z pracy wybiło ją zupełnie i tylko czekała, aż Tomek wróci:

Na co te pieniądze? Kto ci kazał brać kredyt?!

No widzisz, i tak już zadzwonili mruknął z irytacją Tomek, po czym, dając upust frustracji, dodał Matce pieniądze. Prosiła o pomoc, mieszka sama

Na co jej taka suma? My za mniej żyjemy, a przecież oboje pracujemy!

Na wakacje, jasne?

Gdzie ona jedzie, do Egiptu czy na Malediwy?

Matka mnie sama wychowywała, należy jej się coś od życia. Nie spodziewałem się takiej reakcji po tobie

Obrażał się jak małe dziecko trzaskał drzwiami, siadał w fotelu, gapił się w ścianę. To jego stały numer na żonę, gdy chciał coś ugrać. Problem w tym, że tym razem Maria w ogóle nie zamierzała podjąć rozmowy.

Teściowej w ich małżeństwie było aż nadto. Alina Majewska kochała wymagać, podnosić poprzeczki i komentować. Od pierwszego spotkania z wybranką syna oceniła jej kolczyki:

Ojej, prawdziwe diamenty czy podróbka?

Kiedy Maria powiedziała, że nie nosi biżuterii z bazarku, od razu pojawiło się biadolenie:

Po co tak wydawać? Lepiej byłoby coś pożytecznego do domu kupić

To prezent odparła lekko spłoszona Maria.

A, no to co innego uspokoiła się natychmiast przyszła teściowa.

Po tygodniu Tomasz zręcznie poprosił, by Maria nie zakładała kolczyków, idąc do matki, bo biedaczce serce pęka na widok takich luksusów, a syn nie jest w stanie podarować jej nic podobnego.

Już wtedy zapaliła się Marii czerwona lampka. Ale była zakochana, więc myśli odgoniła. Potem ślub. Alina olśniła wszystkich strojem i prezentem. Tylko, że miesiąc później Maria przypadkiem dowiedziała się, że wszystko sfinansował Tomasz matka nie zamierzała się pojawić, jeśli nie dostanie odpowiedniego stroju i prezentu.

A potem się zaczęło: nowy telewizor, suszarka jak u szwagierki, wizyta u fryzjera, zabiegi, a wszystko natychmiast, na cito. W przeciwnym razie Alina popadała w rozpacz, szlochała, narzekała na zdrowie i Tomasz biegał spełniać jej fanaberie:

No przecież to mama Jak nie pomóc?

Niestety, na ich własny dom pieniędzy wiecznie brakowało, choć oboje mieli porządne posady. Maria głowiła się, jakim cudem zarabiają, a wciąż nie starcza nawet na podstawowe potrzeby? Na pytania Tomasz wzruszał ramionami:

Kochanie, musisz się nauczyć ogarniać budżet. Od mojej mamy mogłabyś się nauczyć gospodarności

Maria nie miała ochoty. Od początku czuła fałsz tej świętej matki, typ już dobrze poznawała. Wolała trzymać się na dystans.

Ale ostatnia kropla wakacje na kredyt dla teściowej przelała czarę. Syn wziął dla matki tyle, że można by spłacić trzy raty hipoteczne, doposażyć cały salon w meble i sprzęty, a jeszcze wystarczyłoby na solidną kolację w topowej warszawskiej restauracji.

Wyglądało na to, że mąż nie zamierza rezygnować z rytuału wszystko dla mamusi. Maria jeszcze by to zniosła bo matka to matka, sama dla swojej wiele by zrobiła. Ale żeby nie słowo, bez żadnej rozmowy? A co, gdyby coś się stało? Na kogo spadłby kredyt? Oczywiście na nią, bo Alina zawsze była poza sprawą.

Czas na poważną rozmowę. Kto dla Tomka ważniejszy mama czy żona? Przynajmniej niech łaskawie powie rodzicielce, że lodówka nie jest z gumy. Z rozmowy nici Tomek zrobił się wściekły, zarzucił Marii wyrachowanie:

Przecież spłaciłem dług, dalej spłacę wszystko, czepiasz się! Ile można! Mama nie będzie leczyć się w tanich sanatoriach, musi mieć poziom! Dała mi życie jak mogę jej nie zafundować urlopu?

Ale nas na to nie stać. Może by jej to wyjaśnić?

Lepiej ja ci wytłumaczę: mama to świętość!

Tomasz nie miał zamiaru nic zmieniać. Że Alina była chorobliwie zazdrosna o syna, Maria wiedziała aż za dobrze: matka dzwoniła kilka razy dziennie, błagała Tomka, by przyjechał i pił herbatę, bo się stęskniła. Syn zostawiał wszystko i gnał przez pół miasta do mamusi.

Po awanturze oboje pojechali do pracy w milczeniu. Przed południem Maria poczuła się fatalnie. Przestraszone koleżanki zawiozły ją do lekarza. Diagnoza: ciąża. Aż chciało się podzielić tą nowiną z przyszłym tatą! Może teraz wreszcie przemyślą domowe wydatki.

Ale Maria cieszyła się przedwcześnie. Tomasz lamentował, że nie tego się spodziewał, prosił, by to jeszcze przemyśleć, nalegał na usunięcie. Potem nękała ją też Alina z zupełnie inną strategią:

Ja babką nie będę! To twoje wymysły, żeby go dzieciakiem uwiązać? On i tak odejdzie, nie zatrzymasz go.

Dokąd odejdzie? Skąd takie pomysły?

Ja matka, swoje wiem. On od dawna szuka pretekstu, by się uwolnić. Zrób, jak on chce, bo i tak nie dostaniesz od niego złamanego grosza.

W oczach Marii zrobiło się ciemno. Ocknęła się już w szpitalu.

No nareszcie do nas wróciłaś usłyszała znajomy głos. Przed nią stała pielęgniarka pani Halina, sąsiadka Aliny.

Ojej, pani Halino Nie wiedziałam, że tu pani pracuje

Lepiej by było nie wiedzieć rzuciła z przekąsem. Myśleliśmy już, że stanęło na szali twoje życie i maleństwo.

Co?!

Spokojnie, z tobą i z dzidziusiem wszystko w porządku. Ale opowiadaj, co to za cyrk cię tak przeczołgał?

Gdy Maria opowiedziała wszystko, Halina zmarszczyła brwi, po czym westchnęła:

Dziewczyno, uciekaj od tej rodzinki, póki czas! Tego Tomka nie zmienisz. A jego mamusia wszystkich synowych by udusiła. Jest przekonana, że syn wszystko jej zawdzięcza. Alina swojego męża zaharowała na śmierć! A Tomek wdał się w ojca, matce ni w poprzek.

Ale w końcu się ożenił

Sama się dziwię, że mu się udało. Wiesz, ile dziewczyn szczegółnie po pierwszej wizycie u Aliny zerwało zaręczyny? Decyduj, póki twoje. Co Tomek mówi o dziecku?

Słysząc opowieść Marii, pani Halina pod nosem rzuciła parę mądrych słów o maminsynku i chyba tym odczarowała sytuację, bo Maria w tej chwili podjęła decyzję. Poradzi sobie sama! Zresztą wybór już został dokonany.

Ledwo wróciła do pracy, złożyła pozew o rozwód. Tomek nie walczył. Że dziecko się jednak urodzi, nawet nie wiedział.

Rok od odzyskania wolności. Maria z córeczką spacerowała po parku pod domem.

No proszę, jaka niespodzianka rozległo się za nią znajome głosisko. Czemu nie pozwalasz mi widywać wnuczki?

Bo to nie pańska wnuczka powiedziała Maria spokojnie. Tamto dziecko Jak pani i Tomek radziliście, nie urodziło się. A to jest moja i tylko moja dziewczynka. I wie pani co? Ma już babcię.

Jak śmiesz

Jak najbardziej mogę. Potrzebny pani tytuł babci? Proszę, ale niech pani znajdzie Tomkowi nowy ideał.

Maria odmaszerowała z uśmiechem, ignorując oburzone wrzaski teściowej. Czuła, że zostawiła za sobą i wiecznie zaplątanego w maminą spódnicę byłego męża, i teściową z wybujałym ego. I z ręką na sercu: lepiej być nie mogło!

Rate article
Fajna Tajna
Przecież to moja mama!