Przebudzenie sumienia

**Pokuta nadeszła**

Halina była kobietą o duszy artystycznej, pełną pomysłów i fantazji. Cokolwiek wzięła w ręce, wychodziło z tego coś pięknego i niezwykłego. Była też dobra, cicha i skromna, ale przede wszystkim niezastąpiona. Pracowała w wiejskiej szkole, uczyła w młodszych klasach.

Dzieci, rodzice, a nawet inni nauczyciele ją uwielbiali. Jeśli ktoś zachorował, zawsze zastępowała, choćby na drugą zmianę.

Halino Stanisławo, nie umiem rozwiązać tego zadania skarżył się jej uczeń Jasiek.

A próbowałeś choć trochę pomyśleć? pytała, wiedząc, że on wcale nie chce myśleć, tylko przepisać. Jeśli koledzy nie dali ściągać, biegł do niej.

Cierpliwie tłumaczyła, aż wreszcie do Jaśka docierało. Wtedy się uśmiechał.

O, to wcale nie takie trudne!

Halina wychowała się w domu dziecka, potem poszła do szkoły pedagogicznej. Jako niemowlę zostawiono ją na progu sierocińca, imię nadała jej pielęgniarka, bo je lubiła, a nazwisko wymyślono pierwsze, które przyszło do głowy. Jak wszyscy w sierocińcu, nauczyła się znosić cierpienie w milczeniu. Komu miała się skarżyć?

Nie zaznała rodzicielskiej miłości, ale marzyła o własnej rodzinie. Wiedziała, że pokocha swoich bliskich, że całą niewykorzystaną miłość odda mężowi i dzieciom. Śniła, że spotka takiego mężczyznę i będą żyć tylko dla siebie.

Los jednak zrządził inaczej wyszła za mąż za Grzegorza, miejscowego kierowcę ciężarówki. Zauważył młodą nauczycielkę, a ona zapragnęła ułożyć sobie życie, choć odrobinę kobiecego szczęścia. Pewnego dnia zatrzymał ją.

Halina, od dawna ci się przyglądam. Porządna z ciebie dziewczyna. Wyjdź za mnie. Nie umiem romansować, kwiatów dawać, jestem prosty. Starszy jestem, no ale co tam. Dom mam duży. Rodzice wcześnie odeszli, więc żyję sam. Chcę mieć w domu gospodynię powiedział poważnie.

Oczywiście Halina, jak każda kobieta, marzyła o romantyzmie. Śniła, jak ukochany klęka przed nią z pierścionkiem. A tu wszystko takie proste wyjdź i przyjdź.

Dobrze, Grzesiu, przyjmuję twoją propozycję odpowiedziała. Wkrótce była skromna uroczystość i zamieszkała w jego domu.

Przed ślubem niektórzy odradzali jej ten krok.

Halina, zastanów się. Grzesiek nie jest tym, kogo potrzebujesz. Jesteś delikatna, artystyczna, a on zwykły chłop. Jesteście różni.

Mieszkańcy wsi pamiętali Grzegorza jako człowieka zamkniętego. Pracował ciężko, szefowie go chwalili, ale był osobny, nie towarzyski. Spodobała mu się Halina, bo była ładną dziewczyną, wysoką, z długimi włosami splecionymi w warkocz. Czasem układała je w koronę na głowie to mu się podobało. Zielonkawe oczy, skromna i cicha. Taką żonę chciał mieć.

Od pierwszych dni pokazała, że jest świetną gospodynią. Wszystko ogarniała, gotowała smacznie, podwórko lśniło czystością. Mąż jednak zauważył, że żona jest trochę dziwaczna czasem recytuje wiersze na głos, śpiewa przy sprzątaniu, wszystko ją cieszy. Nie rozumiał tych subtelności, nie jego świat. Wieczorami oglądała seriale i dziergała coś na drutach, potem rozdawała sąsiadkom.

Zastanawiała się:

Dlaczego nie możemy mieć dziecka? Żyjemy razem już tyle… Czas najwyższy. Dzieci są potrzebne, to przecież dziedzice, powinno być jak u ludzi.

Grzegorz też myślał o potomkach. Widział, że żona staje się smutna, rzadko się uśmiecha.

Halina martwi się, że nie może zajść w ciążę. Powiesiła już ikony w kącie, słyszę, jak modli się do Boga myślał, gdy słyszał jej szept.

Sam nie wierzył w nic, ale żonie nie przeszkadzał.

Niech wiesza, niech się modli. Mnie to nie szkodzi. Ona wierzy, ja nie, to jej sprawa. W wielu domach są ikony. Baby chodzą do kościoła.

Jako żona Halina mu odpowiadała. Cicha, pokorna, nie stroiła fochów, wieśc

Rate article
Fajna Tajna
Przebudzenie sumienia