Przebiegły Spryciarz

Przebiegła Tymka

Kasia z mamą kłóciły się od kilku dni. Męczyły się, rozchodziły po kątach, milczały, dąsały się na siebie. Ale wystarczyło, że któraś się uspokoiła i wróciła do rozmowy, by znów wybuchła awantura.

— Z tobą nie da się rozmawiać! Ty nikogo nie słuchasz. Dla ciebie liczy się tylko twoje zdanie i niczyje więcej. Nawet taty nie słuchałaś. Dlatego odszedł — krzyczała Kasia. Wiedziała, że mówienie o ojcu to cios poniżej pasa, ale poniosło ją, nie potrafiła się powstrzymać.

— I tak wyjdę, bo bez Marka nie potrafię żyć. Kocham go. Chciałam odejść w zgodzie, ale widzę, że się nie da. Jestem dorosła, mam dwadzieścia lat. Dawno w takim wieku dziewczyny uchodziły za stare panny. A ty? Zawsze taka porządna. Nie nudzi cię to? Nie chcę takiej jak ty… — Kasia urwała.

— Ależ ja nie mam nic przeciwko. I doskonale cię słyszę. Więc czemu się nie pobierzecie, skoro się kochacie? — odparła mama niemal spokojnie, przerażona tą nagłą nawałnicą.

— Znowu to samo — jęknęła Kasia. — Gdzie się żenić? Jesteśmy studentami. Mamy wisieć na twojej szyi? Albo na jego rodzicach? Oni już mu kupili mieszkanie.

— A z czego będziecie żyć?

— Mówiłam ci, Marek pracuje, robi strony internetowe, małe programy. Dostaje za to pieniądze. Tak, mamo. Nie słyszałaś, że teraz tak się pracuje? W internecie? Na jedzenie nam starczy, a za rok skończymy studia i się pobierzemy.

— To poczekajcie ten rok. Czy wam się pali? Jesteś w ciąży, tylko mi nie mówisz? — Mama podejrzliwie obrzuciła Kasię wzrokiem.

— Nie, mamo, nie jestem w ciąży. Męczy mnie to. Z tobą nie ma sensu rozmawiać. — Kasia wyszła do swojego pokoju i zaczęła wyciągać ubrania z szafy, wpychając je do plecaka. Rzeczy się nie mieściły, więc stała przy kanapie, zastanawiając się, co zrobić.

Wtedy weszła mama. „Zaraz znowu zacznie krzyczeć” — pomyślała Kasia. Ale mama tylko postała w milczeniu i wyszła. Kasia nie wiedziała, co myśleć. Po kilku minutach wróciła, kładąc obok stosu ubrań walizkę. Tą samą, którą jeździła z ojcem do sanatorium.

— Dziękuję! — Kasia rzuciła się mamie na szyję. — Nie wyjeżdżam na koniec świata, będę do ciebie przychodzić. Dzwonić codziennie. Jak coś będzie potrzebne, powiedz, przyjdziemy z Markiem, załatwimy.

Mama nagle zrzedła, usiadła na kanapie i zakryła twarz dłońmi.

— Wszyscy mnie zostawiają. Oczywiście, uciekajcie, odchodź– Wszyscy mnie zostawiają – powiedziała cicho, ale wtedy Tymek przytulił się do jej nóg, a ona pogłaskała go po głowie i uśmiechnęła się przez łzy.

Rate article
Fajna Tajna
Przebiegły Spryciarz