Babciu, mam do ciebie prośbę, bardzo potrzebuję pieniędzy.
Sporo.
Wnuk przyszedł do niej wieczorem. Od razu było widać, że się denerwuje.
Zwykle wpadał do Heleny Nowak dwa razy w tygodniu. Jak trzeba pójdzie do sklepu, wyniesie śmieci. Nawet kiedyś naprawił jej kanapę, posłuży jeszcze parę lat. Zawsze spokojny, pewny siebie. A dziś cały roztrzęsiony.
Helena Nowak od zawsze miała swoje obawy w tych czasach tyle różnych rzeczy się dzieje!
Mikołaju, mogę spytać, po co ci te pieniądze? I ile to jest dużo? Helena poczuła narastający niepokój.
Mikołaj był jej najstarszym wnukiem. Dobry, uczynny chłopak. Rok temu ukończył liceum. Pracuje, a zaocznie studiuje. Rodzice nigdy nie skarżyli się na jego zachowanie. Ale po co mu nagle tyle pieniędzy?
Teraz nie mogę powiedzieć, babciu. Ale na pewno oddam, tylko nie od razu, w ratach Mikołaj spuścił wzrok.
Przecież wiesz, że utrzymuję się z emerytury nie wiedziała, co zrobić Helena. To ile ci potrzeba?
Czterdzieści tysięcy złotych.
A nie możesz zwrócić się do rodziców? zapytała odruchowo, chociaż domyślała się, co odpowie. Jej zięć, ojciec Mikołaja, zawsze był bardzo surowy. Twierdził, że syn sam musi rozwiązywać swoje sprawy, stosownie do wieku. I nie mieszać się tam, gdzie nie trzeba.
Oni nie dadzą Mikołaj potwierdził jej przeczucie.
A może wpakował się w coś złego? I jeśli pożyczy, to sytuacja się pogorszy? Ale co jeśli nie da, a Mikołaj będzie miał kłopoty?
Helena spojrzała na wnuka z troską i zapytała:
Babciu, nie martw się, nic złego. Oddam w trzy miesiące, przysięgam! Ty przecież zawsze mi ufałaś, co nie? Mikołaj próbował ją uspokoić.
Może powinna dać. Nawet jeśli nie odda. W końcu musi być na tym świecie choć jedna osoba, na którą zawsze można liczyć. Nie może stracić wiary w ludzi. Te pieniądze trzymam na czarną godzinę. Może właśnie ta godzina nadeszła. Przyszedł do mnie, poprosił. O pochówku jeszcze nie czas myśleć, a gdyby co, pochowają mnie. O żywych trzeba myśleć. O swoich dbać. I ufać bliskim!
Mówią, że jak pożyczasz, to pożegnaj się z tymi pieniędzmi. Młodzi teraz są nieprzewidywalni. Czasami nie wiadomo, co im siedzi w głowach. Ale z drugiej strony nigdy ich nie zawiódł.
Dobrze, dam ci te pieniądze. Na trzy miesiące, jak prosisz. Ale może lepiej, żeby rodzice wiedzieli?
Babciu, wiesz, jak bardzo cię kocham. I zawsze dotrzymuję słowa. Jeśli nie możesz, spróbuję wziąć kredyt pracuję przecież.
Rano Helena wybrała się do banku, wyciągnęła całą sumę i przekazała Mikołajowi.
Wnuk natychmiast się rozpromienił, ucałował babcię i podziękował:
Dziękuję, babciu, jesteś dla mnie najważniejsza. Oddam! i wybiegł do miasta.
Helena wróciła do domu, zrobiła sobie herbaty i zaczęła wspominać. Ile razy w jej życiu były chwile, gdy sama rozpaczliwie potrzebowała pieniędzy. I zawsze znajdował się ktoś, kto jej pomógł. Teraz czasy się zmieniły, każdy troszczy się o siebie. Ech, trudne czasy!
Po tygodniu Mikołaj przybiegł w świetnym humorze:
Babciu, proszę, tu część długu dostałem wypłatę. Mogę jutro przyjść, ale nie sam?
Oczywiście, wpadaj! Upiekę twoje ulubione ciasto z makiem Helena uśmiechnęła się szeroko. Ucieszyła się może się wszystko wyjaśni. Chciała mieć pewność, że u Mikołaja wszystko w porządku.
Wieczorem pojawił się Mikołaj, a z nim drobna, ciemnowłosa dziewczyna.
Babciu, poznaj to Jagoda. Jagoda, to moja ukochana babcia, Helena Nowak.
Jagoda uśmiechnęła się nieśmiało:
Dobry wieczór, pani Heleno. Bardzo, bardzo dziękuję!
Zapraszam, miło mi poznać Helena poczuła ulgę; dziewczyna wzbudziła od razu jej sympatię.
Usiedli wspólnie do herbaty i ciasta.
Babciu, nie mogłem wcześniej wszystkiego powiedzieć. Jagoda bardzo się denerwowała jej mama niespodziewanie ciężko zachorowała. Nikogo nie było, kto mógłby pomóc. Jagoda jest przesądna, zabroniła mi zdradzić, na co są pieniądze. Teraz już dobrze, mama po operacji, rokowania bardzo dobre Mikołaj ścisnął dłoń Jagody, spoglądając na nią z czułością.
Dziękuję pani, jest pani bardzo życzliwa, jestem ogromnie wdzięczna Jagoda otarła ukradkiem łzę.
Już dobrze, Jagódko, wszystko minęło Mikołaj podniósł się od stołu babciu, musimy już iść, czas odprowadzić Jagodę.
Idźcie, dzieci, dobranoc, niech wam się wszystko dobrze układa Helena przeżegnała ich oboje.
Wnuk wyrósł na porządnego człowieka. Dobrze, że mu zaufałam. To nie tylko kwestia pieniędzy po prostu jesteśmy sobie teraz jeszcze bliżsi.
Po dwóch miesiącach Mikołaj oddał resztę pieniędzy i opowiedział babci:
Wyobrażasz sobie? Lekarz mówił, że mama Jagody była w ostatniej chwili. Gdybyś wtedy nie pomogła, mogłoby być źle. Dziękuję, babciu. Wtedy nie wiedziałem, jak pomóc Jagodzie, a teraz wierzę, że zawsze znajdzie się ktoś, kto wyciągnie pomocną dłoń. Pamiętaj, zrobię dla ciebie wszystko jesteś najlepsza na świecie!
Helena pogłaskała wnuka po włosach, jak kiedyś, gdy był mały:
Dobra, leć już. Wpadajcie z Jagodą, bardzo się ucieszę!
Na pewno przyjdziemy! Mikołaj objął babcię mocno.
Gdy Helena zamknęła drzwi, przypomniały jej się słowa własnej babki:
Swoim trzeba pomagać. U nas w Polsce zawsze tak było: kto jest życzliwy wobec innych, tego i bliscy nie zostawią. O tym nie można zapominać.
Bo w życiu najważniejsze są więzi i ufność tylko one dają siłę przetrwać najtrudniejsze chwile.



