Mamo była naprawdę piękna, ale папа zawsze powtarzał, że to jedyna jej zaleta. A ja, kochająca go aż serce mi przyspieszało, patrzyłam na wszystko jego oczami.
Michał, mój tata, wykładał politologię na Uniwersytecie Warszawskim. Pochodził z wykształconej rodziny, która od razu nie przyjęła mojej mamy. Dopiero później dowiedziałam się, jak się poznali. Tata był w studenckim zastępie rolniczym i jedzie do jednego gospodarstwa w okolicach Sandomierza budować zagrody dla zwierząt. Mama wtedy miała siedemnaście lat i pracowała jako dojenka. Ukończyła tylko osiem klas i, choć nigdy nie nauczyła się szybko czytać, wciąż liczyła palcami i szeptała sylaby. Ale piękność miała niesamowitą krucha, o przejrzystej skórze, włosach miodowozłotych sięgających pasa, w niebieskich jak chabry oczach i rzeźbionym profilu. Na zdjęciach ślubnych wyglądała jak modelka z magazynu. Tata był wysoki, ciemnowłosy, z gęstymi wąsami i bardzo męski. Lato, w którym mama zaszła w ciążę, zmusiło go do małżeństwa. Może kiedyś ją naprawdę kochał, ale rodzina naciskała zarzucali mamie, że go oszukała, a w kampusie krążyły młode doktorantki, niekoniecznie piękne, ale wykształcone i bystre, które mogłyby mu towarzyszyć w rozmowach. Do tego tata nie tolerował, kiedy mama przychodziła na przyjęcia i jeła bez sztućców, hałaśliwie się śmiała. Mówił o tym otwarcie, a ona tylko wzruszała ramionami i uśmiechała się smutno, nie mając odwagi mu zaprzeczyć.
Ja nie chciałam być jak mama. Chciałam, żeby tata był ze mnie dumny. Przed szkołą już znałam alfabet i czytałam lepiej niż ona. Całe dnie ćwiczyłam liczenie, by kiedy tata zadałby mi zadanie, podać prawidłową odpowiedź i zdobyć jego pochwałę. Przy stole obserwowałam go, jak je z zamkniętymi ustami, nie oblizuje talerza, używa widelca i noża w przeciwieństwie do mamy. Mimo wszystko tata nie był do mnie szczególnie przychylny, rzucał na mnie przelotny wzrok i przetarł moje puszyste włosy rozproszoną ręką. Kiedy udało mi się z nim pogadać, był to mój wielki skarb i w kółko powtarzałam w głowie jego słowa.
W drugiej klasie tata od nas odszedł. Mama długo ukrywała prawdę, ale w końcu dowiedziałam się, że ma nową kobietę. Gdy usłyszałam rozwód, pomyślałam tylko: Chociażby tata mnie zabrał. Oczywiście zostałam z mamą. Musiałyśmy wyprowadzić się z mieszkania, które należało do babci ze starą, szczerą babcią i dziadkiem Jerzym, którzy cieszyli się, że ich się pozbyło. Co jakiś czas tata przesyłał na nasze konto małe przelewy pożyczenia w złotówkach, a babcia dodawała trochę na święta i Nowy Rok. Ale nasza rodzina rozpadła się w tym samym czasie, co kraj, więc tata stracił pracę i przelewy zniknęły. Mama podjęła się kilku robot sprzątaczka, myjka podłóg płaciło się ledwo, wypłaty się spóźniały, więc żyłyśmy w biedzie. Piękno mamy przygasło, a ja nie widziałam w niej nic więcej niż problem. Czułam, że to ona jest winna, że tata nas zostawił.
Tata wpadł w przedsiębiorczość. Pewnego dnia przyjechał do nas, przyniósł nową kurtkę i trochę pieniędzy. Ta chwila zapisała się w mojej pamięci: była zima, wróciłam ze szkoły w podniszczonym płaszczu, którego rękawy już były za krótkie. Tata stał przy wejściu, mama była w pracy i nikt mu nie otworzył drzwi, ale on czekał. Serce mi podskoczyło tata nie zapomniał o mnie! Napoiłam mu herbatę z cukrem, gadając bez końca o szkolnych sukcesach, starając się pokazać, że jestem mądra. Słuchał, choć nieco rozejrzał się, dopił herbatę, rozpakował kurtkę, położył na stole trochę pieniędzy i powiedział:
Przekaż to mamie. W przyszłym miesiącu jeszcze przyjadę.
A przyjdziesz na moje urodziny? spytałam nieśmiało.
Spojrzał na mnie uważnie, jakby zapomniał, że za miesiąc mam urodziny, potem odpowiedział:
Oczywiście! Co chcesz dostać?
Lalkę! wyjęłam słowo, choć jestem już trochę starsza na zabawki. Dlaczego? Bo to właśnie ten symbol dzieciństwa miał przyjść od taty. Zwykle kupował mi książki.
Dobrze, będzie lalka przytaknął.
Gdy mama wróciła, opowiedziałam jej o wizycie ojca i o tym, że przyjdzie na moje urodziny z lalką.
W dzień urodzin biegłam do domu na wszystkie sposoby, obawiając się, że tata nie zdąży. Liczyłam, że stanie przy wejściu, ale nie było go. Mama upiekła tort, a rano podarowała mi nowy sweter w modnych wzorach, o którym marzyłam od dawna. Nie ruszyłam kawałka tortu czekałam na tatę. Nie pojawił się. Wieczorem, kiedy mama wróciła z pracy, zjadłyśmy razem tort, ale nie miałam żadnego świętowania w sercu, a pod koniec po prostu rozpłakałam się. Mama wszystko zrozumiała, ale nic nie powiedziała o tacie.
Następnego ranka mama wręczyła mi paczkę:
To od taty, przyjechała poczta wczoraj.
Otworzyłam ją i w pięknym różowym opakowaniu leżała nowa lalka. Krzyknęłam z radości i zapytałam:
Dlaczego nie przyszedł sam?
Pewnie wysłali go na delegację odparła mama, odwracając wzrok.
Ta lalka stała się moją najcenniejszą zabawką. Zabrałam ją do szkoły, nie bacząc na ewentualne kpiny kolegów. Tata już nigdy nie pojawił się. Babcia nie przysłała kolejnego przelewu. Z czasem przyzwyczaiłam się, że w moim życiu jest tylko mama. Codziennie tęskniłam za ojcem i wszystko, co robiłam, robiłam w nadziei, że kiedyś wróci, zobaczy, jaką się stałam i będzie ze mnie dumny.
Po skończeniu klasy pierwszej liceum wstąpiłam na medycynę. Chciałam podzielić się tą wiadomością z tatą, więc postanowiłam go odnaleźć. Pamiętałam adres jego starego mieszkania w Pradze, w którym mieszkałam osiem lat, i mieszkanie babci i dziadka, które odwiedzałam tylko na święta. Nie mówiąc nic mamie, wyruszyłam w poszukiwania.
W mieszkaniu taty otworzyła drzwi jakaś kobieta i rzekła, że nie ma nikogo takiego, bo mieszka tam od siedmiu lat. Zapytałam o poprzednich lokatorów, ale zamknęła mi drzwi.
U babci i dziadka nikt nie odpowiedział. Już miałam iść, gdy otworzyła się sąsiedzka drzwi i staruszka w dużych okularach zapytała:
Kogo szukacie?
Przyszłam po mojego dziadka, to ja, jego wnuczka.
Staruszka przyjrzała się mi i odparła:
Jeśli jesteś wnuczką, musisz wiedzieć, że oni od lat leżą w grobach.
Zaczerwieniłam się.
Nie wiedziałam Moi rodzice się rozwiedli, i ja
Tak, rozwiedli się Więc jesteś, co? Jagódą?
Tak.
Chciałaś zobaczyć babcię i dziadka?
Chciałam. A także z tatą wypowiedziałam z trudem.
Staruszka spojrzała na mnie tak, że wszystko jasno się ułożyło.
To wszyscy razem zginęli. Za długi. Jeden dzień. Wszystko przez twojego ojca
Prawda uderzyła mnie tak, że nie mogłam złapać oddechu.
Nie mów tak, kochanie krzyknęła staruszka. Jesteś młoda, przed Tobą całe życie. Matka żyje?
Skinęłam głową.
Dobra. Dam ci teraz adresy grobów, mam to zapisane w notesie. Pojedź, pogadaj z nimi, to ci ulży.
Szukała w szufladach, aż w końcu wyciągnęła małą książeczkę, przepisała numery i nazwała cmentarz. Podziękowałam i odjechałam, choć w końcu się wystraszyłam i wróciłam.
Grobowce były zarośnięte chwastami, zaniedbane. Pracowałam ciężko, by odsłonić napisy. Wszystkie stały w jednym rzędzie, otoczone niskim płotkiem. Czytając daty, zrozumiałam, że wydarzyło się to dwa dni po moim ostatnim spotkaniu z tatą.
Wracając w starym tramwaju, drżąc, nagle uświadomiłam sobie, że tata nie mógł mi przysłać tej lalki na urodziny. Trzymałam ją wciąż, chroniłam przed innymi prezentami, które dawała mi mama. A może to mama wcale nie dała? Rumieniec rozlał się po moich policzkach, w gardle zaciął się guzek. Było mi wstyd. Okazało się, że mój ojciec był zwykłym bandytą, który zgubił własnych rodziców. Dobrze, że nie mieszkaliśmy razem, bo wtedy byśmy leżeli obok siebie w ciemności.
Nie powiedziałam mamie o wycieczce. Zmyliłam, że spędzałam czas z przyjaciółmi. Potem przytuliłam ją, powiedziałam, jak bardzo ją kocham i jeszcze raz skłamałam:
Dziękuję Ci za wszystko.
Mama spojrzała na mnie swoimi nieco przygasłymi, ale wciąż błękitnymi oczami, które kiedyś patrzyły na mnie z dumą.
Zawsze wiedziałam, że to ty podarowałaś mi tę lalkę, dlatego ją tak kochałam.
Z jej oczu spłynęły duże łzy. Nie wstydziłam się już kłamstwa. Wstydziłam się lat, w których uważałam, że w mojej mamie nie ma nic pięknego poza ulotną urodą



