Prawo do błędu
O romansie ojca Zosia dowiaduje się przypadkiem – tego dnia wagaruje, bo miała towarzyszyć koleżance Magdzie u tatuażysty. Do galerii handlowej w szkolnym mundurku nie wypada, więc wpada do domu przebrać się. Gdy naciąga dżinsy, klucz obraca się w drzwiach. Zamiera w pół kroku, balansując na jednej nodze, druga uwięziona w nogawce. Myśli nawet o włamywaczach, ale słyszy głos taty – rozmawia z kimś przez telefon.
– Zaraz złapię torę i jadę, nie mogę przecież mówić, że byłem na treningu, skóra sportowa leży pod łóżkiem.
Myli się – to nie rozmowa, tylko nagrywana wiadomość głosowa, bo za chwilę słyszy kobiecy głos:
– Kochanie, tak stęskniłam! Nie mogę się doczekać… Przyrządziłam twoje ulubione pierogi, więc spiesz się, bo wystygną! Całuję!
Zrozumienie przychodzi później – najpierw rozpoznaje głos: ciocia Kasia, współpracowniczka taty i siostra przyjaciółki mamy, często ich odwiedza. Zosi zawsze się podobała – nie udawała, że wie wszystko, lubiła zabawę i słuchała współczesnej muzyki, nie jak rodzice. Dopiero gdy zastanawia się, czemu ciocia Kasia nagrywa głosówki tacie, dociera znaczenie tych słów.
Klucz znów skrzypi w zamku, cisza. Zosia siada na łóżku, powtarzając w myślach słowa cioci Kasi – ma rację, jej ojciec ma romans. Co teraz? Powiedzieć mamie? Jak się zachowywać?
Bez decyzji pędzi na spotkanie – Magda wysłała już pięć wiadomości. Tyle czekały na ten dzień, przez miesiąc wybierały wzór, koleżanka podrobiła podpis mamy. Ale Zosi odechciało się zabawy.
– Co z tobą? – dopytywała się Magda. – Chcesz tatuaż? Podrobię podpis twojej mamy, żaden problem!
Tak kuszące, by komuś zwierzyć szokującą prawdę, lecz nawet przed przyjaciółką nie może. Więc Zosia udaje, że chodzi o tatuaż.
Przez dwa tygodnie nie uczy się, unika koleżanek, z mamą milczy, tacie opryskliwie odpowiada. Bezradna. Raz prawie się przyznaje, ale mama gderze o jedynce z chemii i kłócą się. Wieczorem matka przynosi czekoladowego eklera, ulubiony przysmak Zosi:
– Przepraszam, kotku, że krzyczałam. Wiem, że to niewychowawcze. Po prostu drżę o twoje egzaminy! Tak chcę, by ci dobrze szło…
– Mamo, znowu zaczynasz – zdążę! Ekler dla mnie?
– Naturalnie. Pogodziłyśmy? Nie znoszę, gdy się kłócimy!
Zosia bierze ciastko, całuje mamę w policzek i postanawia: nigdy jej nie zrani. Skoro matka tak przeżywa głupią sprzeczkę, co będzie, gdy dowie się o ojcu? Trzeba to ukryć za wszelką cenę.
Mimowolnie staje się wspólniczką ojca: kłamie o jego spóźnieniach, przypomina pilnowanie dat i próśb mamy. Jednocześnie ignoruje jego prośby, odpowiada opryskliwie, ledwo powstrzymując się, by nie wykrzyczeć, co myśli.
Potem sytuacja się normuje: tata wraca punktualnie, Zosia zdaje egzaminy, idzie do liceum, cała sprawa oddala się jak koszmarny sen. Poznaje też Krzysztofa – studia prawnicze, gra na gitarze, dwa
Od tej chwili tatuaż staje się trwałymiennym przypomnieniem tej obietnicy złożonej samej sobie na zawsze.
Prawo do pomyłki.



