Pracownicy przeprowadzkowi wnieśli meble do nowego mieszkania i oniemieli, rozpoznając w gospodyni zaginioną gwiazdę polskiej estrady

Meble zostały przywiezione do nowego mieszkania, a tragarze oniemieli, gdy w gospodyni rozpoznali zaginioną gwiazdę estrady.

“Wiesiek, widziałeś, jaki mamy zlecenie? Szafa, kanapa, dwa fotele i stół! A dom bez windy, piąte piętro! Za takie pieniądze niech sam Sławek to dźwiga!” zirytowany Mieczysław cisnął fakturę na deskę rozdzielczą dostawczego fiata.

“Daj spokój, Mietek” spokojnie odparł Wiesław, nie odrywając wzroku od drogi. “To ostatnie zlecenie dziś, potem do domu. Żona obiecała ugotować żurek.”

“Twój żurek nic mu się nie stanie, ale mój kręgosłup na pewno nie będzie wdzięczny” westchnął Mieczysław, patrząc przez okno na szare blokowiska. “Po co komu to piąte piętro? Mogliby mieszkać na parterze, jak normalni ludzie.”

“Ale widok z okna” uśmiechnął się Wiesław. “I nikt z góry nie tupie.”

“No tak, romantyzm… Słuchaj, a kto zamawiał?” Mieczysław w końcu wziął fakturę, wpatrując się w drobny druk. “Jakaś Katarzyna Nowak. Telefon, adres… Zaliczka wpłacona, reszta przy odbiorze. Standardowo.”

Samochód skręcił z głównej ulicy w ciche podwórko zastawione autami. Nowe bloki sąsiadowały tu ze starymi kamienicami, tworząc dziwny architektoniczny miszmasz. Wiesław zaparkował pod klatką z odpadającą farbą.

“Jesteśmy. Tamto wejście” wskazał zużyte drzwi. “Tylko oby w mieszkaniu były szerokie drzwi, bo inaczej męka z tą szafą.”

Wyładowali wózek transportowy, a Mieczysław zadzwonił do klientki.

“Halo, pani Katarzyno? Dzień dobry, firma meblowa ‘Komfort’. Jesteśmy z pańskim zamówieniem. Tak, na dole. Dobrze, poczekamy.”

Po chwili drzwi klatki otworzyły się i na progu stanęła kobieta około czterdziestki w zwykłym domowym ubraniu jeansach i luźnym t-shircie. Ciemne włosy miała związane w nieporządny kok, a na twarzy minimalny makijaż. Uśmiechnęła się przyjaźnie.

“Witam, proszę wejść. Mieszkanie piąte, na górze.”

Mieczysław i Wiesław zaczęli ładować meble na wózek, by nie dźwigać wszystkiego osobno. Pierwsza poszła kanapa największy, ale nie najcięższy element.

“Zaczekajcie, pomogę” niespodziewanie zaproponowała gospodyni, gdy manewrowali w ciasnej klatce.

“Co pani, pani Katarzyno, nie trzeba” machnął ręką Wiesław. “To nasza robota.”

“A jednak” uparła się, podtrzymując róg kanapy. “W tej klatce są takie zakręty, że bez miejscowej wiedzy się nie obejdzie.”

Jej głos wydał się Mieczysławowi dziwnie znajomy. Zmarszczył brwi, próbując przypomnieć sobie, gdzie mógł słyszeć tę barwę, tę szczególną manierę przeciągania samogłosek. Coś bardzo znajomego, ale umykającego z pamięci.

Piąte piętro dało im w kość. Mieczysław zdążył przekląć wszystkich, którzy budują bloki bez wind, wszystkich, którzy w nich mieszkają, i szczególnie tych, którzy zamawiają tam meble. W końcu kanapa była pod drzwiami. Gospodyni otworzyła zamek i przytrzymała drzwi.

“Proszę wnosić do salonu, tam pod okno.”

Mieszkanie okazało się zaskakująco przestronne widocznie ściany działowe zostały wyburzone. Jasne ściany, minimum mebli, dużo powietrza. W kącie stało pianino jedyny przedmiot, który zdradzał jakieś zainteresowania gospodyni.

“Gra pani?” zapytał Wiesław, wskazując na instrument, gdy ustawiali kanapę.

“Trochę” wymijająco odpowiedziała. “Dla siebie, żeby nie zapomnieć.”

Wrócili po resztę mebli. Mieczysław cały czas łapał się na myśli, że twarz gospodyni wydaje mu się znajoma. Może już u niej byli? Albo widział ją gdzieś przypadkiem? Pamięć uparcie odmawiała współpracy.

Gdy wnies

Rate article
Fajna Tajna
Pracownicy przeprowadzkowi wnieśli meble do nowego mieszkania i oniemieli, rozpoznając w gospodyni zaginioną gwiazdę polskiej estrady