Późnym wieczorem w supermarkecie.
Zmęczona i przygnębiona, Iga siedziała przy kasie, ocierając łzy. Całą noc nie spała przez hałas jej sąsiad, znany pijak Krzysztof, znów urządzał imprezę ze swoimi kompanami. Nawet policja nie potrafiła go uspokoić.
Rozejrzała się i szybko otarła oczy. W jej kierunku szedł przystojny mężczyzna w modnym płaszczu. Od miesiąca ten wysoki brunet przychodził do jej kasy, kupując pizzę i sok. *Pewnie samotnik. Ktoś miałby szczęście z takim przystojniakiem*, pomyślała.
Klient uśmiechnął się, podając banknot pięćdziesięciu złotych, ale zaraz się zawahał: Pójdę po drobne, żeby pani nie utrudniać. Zapłacił i wyszedł.
Do zamknięcia sklepu została godzina. Nieliczni klienci leniwie wkładali zakupy do wózków. Iga ziewnęła, przeklinając w myślach Krzysztofa, gdy ten właśnie wszedł rozczochrany, w podbitym oku, z dwoma butelkami drogiej wódki. Z przekąsem podał pięćdziesiąt złotych. *Będzie impreza do rana*, pomyślała zirytowana.
Krzysiu, okradłeś kogoś? spytała. Jego mrugające podbite oko zdradzało zakłopotanie. Skąd wziąłbym?
Iga sprawdziła banknot pod światłem, ale coś było nie tak. Włożyła go do testera. Czekaj, Krzysiu, to fałszywka!
Zamarł jak na zdjęciu do dowodu, kurczowo ściskając butelki. Nagle odstawił alkohol na ladę. Sprawdź te też powiedział, podając kolejne dwa banknoty. Też fałszywe. Muszę wezwać policję!
Iga, przysięgam, znalazłem je przed sklepem, ktoś zgubił portfel. Nie zgłaszaj mnie błagał.
Kasjerka rozkoszowała się jego strachem, gotowa wyznać żart banknoty były prawdziwe. Ale Krzysztof, w panice, wyrzucił je do śmietnika i wybiegł.
Iga stała oszołomiona. Co ona zrobiła? Ale zasłużył na to!
Przepraszam odezwał się znajomy klient. Kupiłem wcześniej pizzę
Pamiętam odpowiedziała podejrzliwie bez reszty.
Nie o to chodzi Zgubiłem portfel, wsiadając do auta. Co za roztargnienie.
Dużo tam było? spytała, myśląc o Krzysztofie.
Nie chodzi o pieniądze. Na banknocie zapisałem ważny numer. Jeśli ktoś go znajdzie, niech zatrzyma kasę, ale proszę o przepisanie numeru. Oto moja wizytówka.
Dobrze skinęła.
Przez resztę zmiany Iga rozmyślała, jak pomóc miłośnikowi pizzy. W końcu chwyciła torbę i pobiegła do śmietnika.
W domu, w rękawiczkach, sklejała kawałki banknotów, przeklinając swój głupi żart.
*A ten gapa Pewnie numer jakiejś kobiety*, pomyślała z goryczą. Numer udało się odczytać.
Jak go przekazać? Nie mogła zadzwonić ze swojego telefonu mógłby oddzwonić. Wizytówka podawała firmowy i prywatny numer Jakuba Nowaka. Musiała to zrobić dyskretnie.
Nagle wpadła na pomysł poprosi o telefon portiera, który i tak by jej nie rozpoznał.
Wkrótce z bloku wyszła tajemnicza postać w grubym płaszczu, dwóch szalikach i czapce. Znalazła portiera i wyszeptała: Pożyczcie telefon, bateria padła. Wysłała wiadomość z numerem i odeszła.
Tymczasem Jakub nie mógł zasnąć. Myślał o kasjerce o jej falowanych włosach i niebieskich oczach. W końcu ktoś wysłał mu zgubiony numer!
Dziękuję. Proszę zatrzymać pieniądze to prezent odpisał. W odpowiedzi usłyszał tylko: Prezent? Ja nie rozumieć. Jestem portier.
Niezależnie od tego, kto pomógł, jutro opowie Igi. Wyglądała na taką smutną
Następnego wieczoru Jakub podszedł do kasy, podekscytowany. Iga, wszystko dobrze! Ktoś odnalazł numer, już skontaktowałem się z przyjacielem urwał. Ale Skąd mieli mój numer? Dałem wizytówkę tylko tobie.
Iga zaniemówiła.
To ty znalazłaś pieniądze i wysłałaś numer?
Nie czekając na odpowiedź, odwrócił się.
*Myśli, że ukradłam! To koniec!* w panice złapała torbę i pobiegła za nim. Jakubie, czekaj!
Klęci patrzyli, jak dziewczyna dogania go, szybko tłumaczy się i wyjmuje z torby dwa sklejone kawałki banknotu.
Jakub rozśmiał się na widok numeru.
Kilka tygodni później Nowakowie świętowali ślub, a Iga płakała ze szczęścia. Nawet Krzysztof dobrze się bawił.



