Powrót

Powrót

– Lena! Gdzie jesteś? Lena! – Kasia wpadła do domu, obrzuciła wzrokiem pusty pokój i wybiegła na ganek, stukając obcasami i trzaskając drzwiami. – Gdzie jej szukać? – Z rozpaczy i niecierpliwości tupnęła nogą.

Zza węgła domu wyłoniła się drobna dziewczyna z plastikową miską w rękach.

– No wreszcie. Krzyczę, krzyczę… – Kasia zbiegła z ganku do przyjaciółki.

– Bieliznę w ogrodzie wieszałam. Co się stało? – Lena odstawiła miskę na ganek.

– Stało się. – Kasia błysnęła piwnymi oczami spod gęstej, czarnej grzywki.

Chciała pomęczyć przyjaciółkę, nie wyjawiać od razu nowiny, ale nie wytrzymała, wyrzuciła jednym tchem:

– Krzysiek wrócił.

– Naprawdę? – W oczach Leny niedowierzanie zmieniło się w radość, potem znów w zwątpienie.

– Nie kłamię. Sama widziałam. Matka pewnie go nie puści, też stęskniona.

– Chodźmy – zaśmiała się Lena i pierwsza ruszyła z podwórka.

Słońce zalewało wieś ciepłym blaskiem, rzeka wiła się wśród porośniętych brzegów, cały świat był niezwykle piękny. Ale Lena nie widziała nic wokół. Serce waliło radośnie: „Krzysiek! Krzysiek!” w oczekiwaniu na długo wyczekiwaną chwilę z ukochanym.

– Patrz, tam jest! – Kasia złapała Lenę za rękę.

Ku nim szedł Krzysztof w mundurze. Zobaczył dziewczyny i ruszył biegiem.

Radość zalała serce Leny, poderwała się z miejsca i rzuciła ku niemu, padła w jego ramiona, przytuliła całym drżącym ciałem.

Kasia stała z boku i z zazdrością patrzyła na spotkanie zakochanych. I jej się podobał Krzysztof, ale on poza Leną nie widział nikogo. Skończył szkołę dwa lata wcześniej, został we wsi, pomagał rodzicom. Gospodarstwo mieli duże, żyli z plonów, mleka i mięsa. Rok później Krzysztofa zabrali do wojska.

„Co on w niej widzi? Przecież jestem ładniejsza. Dlaczego ona zawsze ma wszystko?” – myślała zazdrośnie Kasia, nerwowo gryząc wargi. Łzy napłynęły do oczu. Uciekła do domu, rzuciła się na łóżko, wtuliła w poduszkę i dała upust płaczowi.

– Co się stało? – z kuchni wyszła mama.

– Nic – burknęła Kasia.

– No, no. Zazdrościsz? Myślisz, że dla ciebie nie znajdzie się żaden kawaler? A Leszek? Patrzy na ciebie jak sroka w kość, zarabia dobrze, przystojny, dom swój ma.

– Mamo! – Kasia zaniosła się jeszcze głośniejszym płaczem. – Wyjadę. Jak tylko dostanę świadectwo, pojadę. Do wojewódzkiego.

– Co ty wygadujesz. Czekają tam na ciebie, jasne. Nie, córeńko, gdzie się urodziłaś, tam się przydałaś. Wyjedziesz, a oni zostaną… – zaczęła ostrożnie mama.

„O nie” – Kasia uniosła głowę znad poduszki. – „Jestem ładniejsza, mam lepszą figurę. Lena jak urodzi, to się rozleje. Muszę coś wymyślić. Najważniejsze, żeby ich nie zostawiać samych”. Łzy wyschły w oczach.

– No widzisz – z aprobatą powiedziała mama i wróciła do kuchni.

Wkrótce przybiegła Lena. Kasia zobaczyła, jak szczęściem świecą się jej oczy, i serce znów ścisnęło się z zazdrości. Wymusiła uśmiech.

– Czemu tak szybko się rozstaliście? – Nie potrafiła ukryć złośliwości.

– Teraz wszyscy krewni się zbiorą, będą świętować powrót. A wieczorem Krzyś przyjdzie na potańcówkę. O Boże, Kasiu, jestem taka szczęśliwa! A ty czemu taka jesteś? – Lena nie rozumiała nastroju przyjaciółki.

– Nie będę wam przeszkadzać. I nie mam w co się ubrać. Wiesz, że u mamy nie wyproszę pieniędzy na nową sukienkę.

– Dam ci moją, tę, którą lubiłaś. Przytyłam, jest mi za mała, a tobie będzie pasować. Chodź do mnie, przymierzysz – zaproponowała Lena.

Kasia ledwo powstrzymała okrzyk radości. Długo kręciła się przed lustrem w pokoju Leny, podziwiając siebie. Sukienka leżała jak ulał.

– Nie żal ci? – zawahała się.

– Ani trochę – lekko odparła Lena i przytuliła przyjaciółkę. – Bierz. A ja muszę przygotować kolację.

– Do wieczora! – Kasia cmoknęła Lenę w policzek i pobiegła do domu.

Wieczorem Lena zajechała po Kasię i razem poszły do klubu.

Z okien ceglanego budynku lało się jasne światło, rozbrzmiewała muzyka. Na środku sali już tańczyło kilka dziewczyn. Dwóch chłopaków grało w bilard w kącie. Lena rozglądała się za Krzysztofem.

– Nie ma go. Chodźmy tańczyć. – Kasia weszła na środek sali, wesoło zakręciła się, uniosła ręce, zerkała na drzwi, czy Krzysztof nie idzie.

Gdy rytmiczna muzyka ucichła, wyszła na zewnątrz, wachlując rozgrzaną twarz dłońmi. Początek czerwca, wieczory jeszcze chłodne. Kasia wzdrygnęła się. Nieopodal palił Leszek.

Długo wpatrywała się w gęstniejące zmierzchy, aż dostrzegła Krzysztofa. Poznała go po mundurze. Bez zastanowienia zeszła z ganku i podeszła do Leszka, oplatając jego szyję rękami. Jej jasna sukienka wyraźnie odcinała się w mroku.

– Co ty, Kasia? – zdziwił się Leszek.

Zamiast odpowiedzi Kasia nagle wpiła się w jego usta. Leszek nie zawahał się, objął dziewczynę. Gdy Kasia odepchnęła go i rozejrzała się, Krzysztof szybko oddalał się. Niezadowolony Leszek znów przyciągnął Kasię, sięgnął do niej ustami.

– Idź sobie! – warknęła na niego i pobiegła do klubu.

Wyszło nawet lepiej, niż planowała. Sukienka сыграла злую шутку z Krzysztofem. Pewnie pomyślał, że to Lena z kimś się całuje. Ślubu nie będzie!

– Widziałaś Krzysztofa? – spytała Lena, gdy Kasia weszła do sali.

– Widziałam. Postał w drzwiach i poszedł. Chodźmy tańczyć.

– Jak to poszedł? – Lena rzuciła się do wyjścia.

A Kasia, jak gdyby nigdy nic, dołączyła do tańcząLena zmarła wiele lat później, otoczona rodziną, a jej wnuki często słuchały opowieści o dziadku Krzysztofie i tajemniczej sukience, która prawie zniszczyła ich miłość, ale w końcu ich połączyła na zawsze.

Rate article
Fajna Tajna
Powrót