Powrót Lidki
Lidka stała przed drzwiami mieszkania Szymona, nerwowo bawiąc się rączką torebki. Dwa i pół roku temu odeszła od niego, trzaskając drzwiami, pewna, że Marek, jego przyjaciel z dużymi pieniędzmi i nowym samochodem, da jej życie, o którym marzyła. Ale Marek okazał się zupełnie innym człowiekiem, niż sądziła, i teraz Lidka postanowiła wrócić. *”Szymon zawsze mnie kochał”*, myślała. *”Przyjmie mnie z powrotem, gdzie on się podzieje?”* Wcisnęła dzwonek, poprawiła włosy i wymusiła uśmiech. Drzwi otworzył Szymon, a z jego zaskoczonego: *”A kto to? Skąd taki gość?”* poczuła falę pewności siebie.
*”No, wróciłam,”* uśmiechnęła się, wdychając zapach smażonych ziemniaków i kotletów. *”Obiad gotujesz? Pachnie pysznie.”* Szymon zmarszczył brwi: *”Gdzie wróciłaś? Do mnie?”* Lidka skinęła głową, ale jego kolejne słowa zbiły ją z tropu: *”My już zjedliśmy. Wybacz, nie zapraszam.”* *”My?”* powtórzyła, czując, jak w środku narasta niepokój. *”Kto to ‘my’?”* Wtedy z kuchni wyszła kobieta. Lidka przyjrzała się i oniemiała — to była Ola, jej dawna przyjaciółka, z którą kiedyś piły wino, plotkując o tym, jak uciec od Szymona.
Lidka i Szymon pobrali się pięć lat temu, ale ich związek był pasmem kłótni. Ona pragnęła luksusu: restauracji, podróży, drogich sukienek. Szymon, inżynier w fabryce, zarabiał skromnie, choć się starał. Jego rodzice przywozili wiejskie produkty, by oszczędzić, ale Lidka marudziła: *”Nie chcę ich mleka ani serów!”* Wydawała swoje pieniądze na ubrania i telefon na raty, a od Szymona żądała więcej. *”Jesteś biedakiem,”* rzucała. *”Po co ja się z tobą związałam?”* Prosił, by sprzątała w mieszkaniu, ale odmawiała: *”To twoje mieszkanie, ja tu nie gospodyni.”*
Wszystko zmieniło się, gdy Lidka zainteresowała się Markiem. Był czarujący, miał pieniądze, zabierał ją do kawiarni, obiecywał złote góry. Przyjaciółka Ola ostrzegała: *”Lidka, Marek to kobieciarz, zastanów się!”* Ale ona nie słuchała. Spakowała rzeczy, rzuciła Szymonowi klucze i wyjechała z Markiem bez pożegnania. Ola została w ich mieszkaniu, sprzątając bałagan, który Lidka zostawiła. Ta wtedy śmiała się: *”Bierz sobie Szymona, on twój!”* Nie sądziła, że jej słowa staną się prorocze.
Życie z Markiem nie było bajką. Był hojny, ale wymagał posłuszeństwa, a jego *”wybryki”* Lidka znosiła, aż w końcu miała dość. Po dwóch latach dowiedziała się, że Szymon dostał awans, kupił auto i nie wziął ślubu. *”On na mnie czeka,”* uznała, zostawiając Markowi kartkę i odjeżdżając. Teraz jednak, stojąc w progu, patrzyła na Olę, która spokojnie powiedziała: *”Cześć, Lidka. Czemu się dziwisz? Sama mi go oddałaś.”*
Lidka poczuła, jak płoną jej policzki. *”Jesteście małżeństwem?”* wykrztusiła. Szymon skinął głową: *”Tak, Lidka. I u nas wszystko dobrze. A ty czego chciałaś?”* Zawahała się: *”Myślałam… Może moglibyśmy…”* Ola delikatnie przerwała: *”Lidka, masz rodziców. Ucieszą się. A nam czas. Do widzenia.”* Drzwi się zamknęły, a Lidka została sama na klatce schodowej, kurczowo ściskając torebkę.
Przypomniała sobie, jak Ola sprzątała w ich mieszkaniu, piekła ciasta, odwiedzała swoją babcię. Wtedy śmiała się z jej *”prostoty”*, ale teraz zrozumiała: Ola dała Szymonowi to, czego ona nie potrafiła — troskę, domowe ciepło, miłość. Myślała o powrocie do Marka, ale kartka, którą zostawiła, spaliła mosty. Rodzice? Dawno się od nich odsunęła, obrażeni jej wyborami. Usiadła na ławce przed blokiem, czując, jak świat się wali. *”Co ja zrobiłam?”* szepnęła, ale odpowiedzi nie było.
A w mieszkaniu Szymon i Ola szykowali się do kolacji. Miesiąc później urodzili się im bliźniacy, a rodzice Szymona, uwielbiający nową synową, nie mogli się nacieszyć. Lidka została z niczym, żałując swojej decyzji. Życie, tak jak ostrzegała Ola, nie wybacza tym, którzy marnowali prawdziwe szczęście dla złudzeń.



