„Powinniście zapłacić za mój remont, a nie jechać na urlop! – Teściowa obrażona, bo woleliśmy rodzinne wakacje we Włoszech od finansowania jej nowej kuchni. Teraz całej rodzinie opowiada, jacy jesteśmy niewdzięczni.”

Dziś wieczorem długo myślałam o ostatnich wydarzeniach z teściową. Od kiedy z Wojtkiem wróciliśmy z wakacji we Włoszech, atmosfera między naszą rodziną a jego mamą całkiem się popsuła. Dalej nie mogę ogarnąć, jak bardzo ona się obraziła o to, że nie daliśmy jej pieniędzy na remont, tylko po raz pierwszy od kilkunastu lat postanowiliśmy zainwestować w siebie i dzieci.

Prawdę mówiąc, nasza sytuacja finansowa wcale nie jest łatwa. Wciąż spłacamy kredyt hipoteczny za nasze mieszkanie w Warszawie, a do tego wychowujemy Martę i Zosię nastolatki, którym przecież bardzo dużo potrzeba na co dzień. Przez te wszystkie lata nie było nas stać na żadne dalekie podróże. Najlepsze, na co mogliśmy sobie pozwolić, to krótki wypad do domku na Mazurach albo kilka dni na działce rodziców pod Otwockiem. Dziewczyny nigdy nie widziały zagranicy.

W tym roku zdecydowaliśmy, że czas na coś więcej. Postanowiliśmy odłożyć, gdzie tylko się dało ciuchy, rozrywki, nawet obiady poza domem żeby uzbierać na wyjazd do Włoch. I absolutnie nie żałuję, że się uparłam. Warto było zobaczyć uśmiechy córek podczas spacerów po Wenecji i Neapolu.

Teściowa Basia od początku miała swoją filozofię już po naszym ślubie jasno powiedziała, że nie zamierza nam pomagać przy dzieciach. Nie miałam o to pretensji. Sama wiem, ile wysiłku kosztuje wychowanie dwójki urwisów, więc rozumiem, że na emeryturze chce odpocząć. Jeździ na nordic walking z sąsiadkami, chodzi na wystawy, zapisała się do klubu seniora, co chwilę gdzieś podróżuje. Ma swoje hobby tylko, że praktycznie co druga zachcianka wiąże się z wydatkiem, na który liczy od nas wsparcie. Jako dzieci dla niej jesteśmy oczywistym źródłem finansowania.

Czasem wydaje mi się, że nie zdaje sobie sprawy z naszych ograniczeń. Każdy weekend a to Wojtek musi coś naprawić, a to zrobić zakupy według jej listy, a to wpaść na niedzielny obiad, bo nikt jej nie odwiedza. A w tym roku zażyczyła sobie odświeżenia całego mieszkania, chociaż jeszcze pięć lat temu robiliśmy generalny remont i wszystko dalej wygląda bardzo dobrze. Ale dla niej to mało. Lubi mieć wszystko jak spod igły.

Nie powiedzieliśmy jej o naszych planach wyjazdu. Po prostu zamknęliśmy mieszkanie i wyruszyliśmy we czwórkę w trasę. Nawet nie pomyślałam, żeby informować ją, że nie będzie nas w Warszawie. Zresztą, nie mieliśmy ochoty wysłuchiwać narzekań, że wydajemy pieniądze nie tak, jak sobie życzy.

Oczywiście, nie trwało długo, zanim się zorientowała. Przyszła do nas w sobotę, zastała zamknięte drzwi. Zadzwoniła do Wojtka, usłyszała, że odpoczywamy za granicą i natychmiast rozłączyła się. Po powrocie zastała mnie dosłownie burza.

Przynajmniej mogliście mnie uprzedzić! Skąd wzięliście tyle pieniędzy? Zamiast trwonić na wakacje, powinniście zrobić remont u mnie! podniosła głos.

Wojtek wreszcie się postawił. Mamo, to są nasze pieniądze powiedział. Nie masz prawa mówić mi, na co mam je wydawać.

I od tej pory nie odbiera telefonu, nie odwiedza wnuczek, nie odzywa się nawet na Facebooku. Za to dzwonią inni ciotka Kasia, kuzyn Tomek. Słyszymy, jacy to jesteśmy niewdzięczni i samolubni.

A ja? Mam dziwne poczucie spokoju. Rodzice od początku nas wspierają, mówią, że dobrze, że nie daliśmy się szantażować emocjonalnie. Wiem, że musimy myśleć o sobie, póki jesteśmy młodzi życie z wiecznym poczuciem winy niczego dobrego by nam nie dało. No a dzieci? Wreszcie zobaczyły trochę świata i mają wspomnienia na całe życie. Czasem trzeba zrobić coś dla siebie, nawet jeśli rodzina tego nie popiera.

Rate article
Fajna Tajna
„Powinniście zapłacić za mój remont, a nie jechać na urlop! – Teściowa obrażona, bo woleliśmy rodzinne wakacje we Włoszech od finansowania jej nowej kuchni. Teraz całej rodzinie opowiada, jacy jesteśmy niewdzięczni.”