Poruszająca refleksja… aż zapiera dech w piersiach

Piękna refleksja aż trudno znaleźć słowa
W jednym z bloków na warszawskim Ursynowie mieszkała kobieta, której życie u boku męża było pasmem goryczy i chłodu. Nagle, pewnego wieczoru, doświadczyła zatrzymania serca. Stojąc na granicy życia i śmierci, zobaczyła przed sobą anioła, który, oceniając jej uczynki, rzekł łagodnym głosem, że nie może jeszcze dostać się do nieba. Otrzymała jednak kolejną szansę kilka dni, by uczynić dobro, którego w jej życiu brakowało. Zgodziła się i w mgnieniu oka wróciła na ziemię, do swego mieszkania, gdzie zastała męża, z którym od miesięcy nie zamieniła słowa.

Jej myśli stały się niespokojne:
Może powinnam spróbować się z nim pogodzić Od miesięcy śpi na kanapie, nie gotuję już dla niego, a teraz prasuje swoją koszulę, jakby mnie nie było. Zrobię mu małą niespodziankę

Gdy wyszedł do pracy, rozpoczęła krzątanie. Wyprała, wyprasowała wszystkie jego ubrania. Przygotowała ulubioną zupę ogórkową, na stole ułożyła bukiet frezji i zapaliła wąskie świece. Na kanapie zostawiła kartkę:

Może wygodniej byłoby Ci spać w naszym dawnym łóżku. Tam, gdzie zrodziła się nasza miłość i przyszły na świat dzieci. W tym łóżku przez lata tuliliśmy się do siebie, zapominając o lękach i chłodzie dnia codziennego. Ta miłość wciąż tam jest i czeka na nas. Jeśli wybaczysz mi wszystkie moje błędy spotkajmy się tam.
Twoja żona

Kiedy kończyła pisać: Jeśli wybaczysz mi moje błędy, w głowie wciąż huczały stare urazy:
Oszalałam? Mam go przepraszać? To on wracał wściekły z zakładów Polam po tym, jak zwolnili go podczas restrukturyzacji. To ja wodziłam dom za skromne oszczędności, znosząc jego milczenie i wybuchy złości. Zaczął pić, godzinami siedział w fotelu, syczał na dzieci, które tylko chciały się śmiać. Gdy próbowałam z nim rozmawiać, odpędzał mnie, jakby wszystko już przepadło A teraz mam kajać się ja?

Z wściekłością podarła kartkę i wtedy usłyszała cichy, wyraźny głos anioła:
Dorota, pamiętaj kilka dobrych uczynków dzieli Cię od nieba. Jeśli się wycofasz, nie zdobędziesz tego, na co liczysz.

Zatrzymała się Czy to ma sens?
Napisała więc list jeszcze raz, pozwoliła sobie na większą szczerość i czułość:
Nie rozumiałam Twojego lęku, kiedy po tylu latach pracy zostałeś wyrzucony. Musiałeś być wtedy śmiertelnie przerażony. Wciąż pamiętam Twoje plany na emeryturę wspólne wycieczki rowerowe nad Mazury, robienie razem powideł ze śliwek. Zamiast Cię wspierać, zmuszałam Cię do jeżdżenia taksówką po Warszawie, chociaż tego nie znosiłeś.
Zapamiętałam ten wieczór, gdy w gniewie podarłam Twoje wiersze i spaliłam te namalowane pejzaże, na które wydawałeś ostatnie złotówki. Byłam potwornie niesprawiedliwa. Powinnam była pomóc Ci je sprzedać były piękne, bardziej niż kiedykolwiek umiałam Ci to powiedzieć. Ja też się bałam. Może nawet bardziej niż Ty. Bezpieczna czułam się jedynie, kiedy wracałeś z fabryki. Nie zauważyłam Twojego cierpienia.
Wybacz mi, kochany. Przysięgam, od dzisiaj wszystko się zmieni. Kocham Cię.
Twoja Dorota

Mąż Wojciech wrócił późno. Zatrzymał się w progu i poczuł coś innego: zapach pieczonego schabu z jabłkami, subtelna nuta wanilii z palących się świec, jego ulubiony jazz, a na kanapie list.

Dorota, wyszła z kuchni, trzymając półmisek. Zobaczyła, jak trzęsą mu się ramiona, a łzy spływają po policzkach. Nic nie mówiąc, postawiła obiad na stole i przytuliła go mocno. Tak po prostu trwali chwilę w ciszy i łzach, aż Wojciech objął ją jak dawniej, uniósł na rękach i zaniósł do sypialni Tam, gdzie wszystko się zaczęło.

Potem razem jedli kolację, śmiali się, wspominając, jak ich syn Piotruś kiedyś pomalował kotu wąsy flamastrem, a Zosia zbudowała w wannie statek z gąbek.
Po kolacji Dorota ogarniała kuchnię. Zerknęła przez okno na szczelnie oświetlone podwórko, gdzie pod jabłonią stał anioł. Wybiegła przed blok, łzy znów cisnęły się do oczu:
Aniele, błagam, pozwól mi zostać jeszcze. Muszę mu pomóc odnaleźć dawnego siebie. Niech znów maluje, niech poczuje, że jeszcze coś potrafi. Obiecuję zrobię wszystko, by był szczęśliwy. Wtedy będę gotowa odejść.

Anioł uśmiechnął się łagodnie:
Doroto, już jesteś w niebie. Sama je sobie wybudowałaś. Najważniejsze, byś pamiętała o piekle, z którego wyszłaś i o tym, że raj jest często bliżej nas, niż myślimy.

Nagle z mieszkania dobiegł głos Wojciecha:
Kochanie, zimno! Chodź już spać. Jutro nowy dzień, prawda?

Dorota otarła łzy i uśmiechnęła się:
Tak dzięki Bogu, jutro naprawdę zacznie się nowy dzień.

Ku zadumie zapytaj siebie:
Ty, który narzekasz, czego nie otrzymałeś czy pomyślałeś, ile dałeś innym?
Ty, który cierpisz czy zauważyłeś własne sprawianie bólu?
Ty, który wytykasz innym ignorancję czy spojrzałeś na swoje braki?
Ty, który piętnujesz błędy czy widzisz własne potknięcia?
Ty, który twierdzisz, że jesteś oddanym przyjacielem czy jesteś szczery przed sobą samym?
Ty, który lamentujesz nad brakiem czy dostrzegasz, ile masz?
Ty, który narzekasz na świat czy choć raz coś ulepszyłeś?
Ty, który marzysz o niebie ile zrobiłeś, by drugiemu odjąć trochę piekła?
Ty, który mówisz, że jesteś skromny czy naprawdę jesteś pokorny?
Ty, który potępiasz zło czy zasiewasz wokół siebie dobro?
Ty, który narzekasz na znieczulicę czy niesiesz innym miłość?
Ty, który boisz się biedy czy mądrze korzystasz z tego, co masz?
Ty, którego ranią ciernie czy sam sadzisz róże?
Ty, który lękasz się ciemności czy zapalasz światło?
Ty, który myślisz wyłącznie o sobie czy dbasz o drugiego?
Ty, który czujesz się mały próbujesz się rozwijać?
Ty, który boisz się samotności czy jesteś dla kogoś obecnością?
Ty, który boisz się choroby czy dbasz o swoje zdrowie?
Ty, który marzysz o zgodzie czy robisz coś, by wygasić konflikty?

Rate article
Fajna Tajna
Poruszająca refleksja… aż zapiera dech w piersiach