Pewna kobieta, Zuzanna Nowak, która od dawna żyła w ciągłym konflikcie ze swoim mężem, przeżyła nagłe zatrzymanie akcji serca. Gdy była bliska śmierci, ukazał się jej anioł i rzekł, że jeszcze nie czas, by przekroczyła bramy niebiańskie jej dobre uczynki przeważały, ale czegoś jednak brakowało. Zaproponował jej powrót na ziemię na kilka dni, by mogła uzupełnić ten brak. Bez wahania się zgodziła i wróciła do krakowskiego mieszkania, do swojego męża, Adama.
Adam od dawna z nią nie rozmawiał żyli obok siebie jak obcy. Pomyślała z żalem:
Powinnam spróbować z nim się pogodzić. Od miesięcy śpi na kanapie, nie gotuję mu już niczego. Teraz prasuje koszulę do pracy Zrobię mu niespodziankę.
Kiedy Adam wyszedł z mieszkania, Zuzanna zabrała się za pranie i prasowanie wszystkich jego koszul, swetrów, spodni. Przygotowała jego ulubiony rosół, postawiła na stole bukiet tulipanów, zapaliła świece, a na kanapie zostawiła list:
Może wygodniej byłoby ci spać w naszym wspólnym łóżku. W tym, w którym rodziła się miłość i przyszły na świat nasze dzieci gdzie spędzaliśmy długie noce w objęciach, szukając wzajemnego ciepła i pocieszenia. Ta bliskość wciąż tam jest i czeka na nas. Jeżeli umiesz mi przebaczyć moje winy spotkajmy się tam.
Twoja żona
Kiedy dopisała ostatnie słowa: Jeżeli umiesz mi przebaczyć moje winy, ogarnęła ją wątpliwość:
Czy nie przesadzam? Przepraszać go? To Adam przestał się z nami komunikować, wracał zły ze zwolnienia z pracy w hucie, nie potrafił znaleźć nowej. Musiałam zarządzać każdą złotówką, jeszcze znosić jego nagłe wybuchy złości. Zaczął coraz częściej pić, godzinami wpatrywał się w telewizor, karcił dzieci za śmiech. Krzyczał na mnie, gdy wspominałam, że więcej tak nie dam rady. Zniszczył praktycznie wszystko mam teraz być tą, która przeprasza?
W gniewie podarła list i wtedy usłyszała znów głos anioła:
Zuzanno, jeszcze tylko kilka dobrych uczynków i czas nieba stanie się twoim. Bez nich drzwi pozostaną zamknięte.
Zamyśliła się głęboko:
Czy to w ogóle ma sens?
Wzięła nową kartkę, tym razem pisząc z serca, z większym ciepłem:
Wiele spraw wtedy nie widziałam. Nie rozumiałam twojego strachu, gdy po latach stabilności musiałeś opuścić hutę. To musiało być trudne. Pamiętam twoje marzenia o wspólnej emeryturze. Mogłam ci w nich pomóc, zamiast nalegać, żebyś siadał za kółkiem jako kierowca, choć tego nie chciałeś.
Przypominam sobie noc, kiedy w gniewie spaliłam twoje listy miłosne i zniszczyłam twoje obrazy. Przeszkadzało mi, że zamykałeś się w pokoju z farbami albo pisałeś dla mnie wiersze. Mogłam spróbować pomóc ci sprzedać te prace były naprawdę piękne. Ja też się wtedy bałam. Czułam się bezpieczna tylko, gdy miałeś pracę w hucie. Nie dojrzałam twojego bólu.
Wybacz mi, kochany. Obiecuję, że od dziś wszystko będzie inne. Kocham cię.
Twoja żona
Kiedy Adam wrócił z pracy, od razu poczuł zmianę zapach domowego jedzenia, świece, ulubione dźwięki starego radia, liścik na kanapie. Gdy Zuzanna wyszła z kuchni z półmiskiem pierogów, zobaczyła go ze łzami w oczach. Podała jedzenie i przytuliła go mocno. Bez słów, w całkowitym zrozumieniu. Płakali razem nad minionymi latami. Adam uniósł ją i zaniósł do sypialni, jak za dawnych czasów. Kochali się z taką samą namiętnością, jak w młodości.
Potem wspólnie zjedli kolację, wybuchając śmiechem przy opowieściach z dzieciństwa swoich synów. Późnym wieczorem, sprzątając kuchnię, Zuzanna spojrzała przez okno i dostrzegła anioła stojącego w ogrodzie. Wybiegła do niego, wzruszona:
Proszę cię, zostań ze mną. Chcę jeszcze pomóc Adamowi odzyskać radość z malowania, odbudować to, co wcześniej zniszczyłam. Obiecuję, że uczynię go szczęśliwym. Potem możesz mnie zabrać.
Anioł odpowiedział łagodnie:
Niczego nie muszę już jesteś w niebie. Sam zobacz, ile dałaś. Zapamiętaj tylko piekło, w którym żyłaś niebo jest bliżej, niż myślisz.
Wtedy usłyszała głos Adama z mieszkania:
Zuzanno, chodź spać, zimno jest. Jutro znów trzeba zacząć od nowa.
Zuzanna pomyślała:
Tak dzięki Bogu, jutro przyjdzie nowe.
Dla ciebie, czytelniku:
Ty, który narzekasz, że coś ci się nie należy czy zastanowiłeś się, ile oferujesz z siebie?
Ty, który cierpisz czy wiesz, ile razy sprawiłeś ból innym?
Ty, który wypominasz innym brak wiedzy czy znasz własne ograniczenia?
Ty, który potępiasz cudze winy czy widzisz własne błędy?
Ty, który twierdzisz, że jesteś wiernym przyjacielem czy jesteś wobec siebie uczciwy?
Ty, który utyskujesz na brak czy zauważasz, ile masz?
Ty, który narzekasz na świat czy zrobiłeś coś, by uczynić go lepszym?
Ty, który marzysz o niebie czy zrobiłeś coś, by zmniejszyć czyjeś cierpienie?
Ty, który mówisz o skromności czy żyjesz pokorą?
Ty, który krytykujesz zło czy szerzysz dobro?
Ty, który narzekasz na obojętność czy sam okazujesz miłość?
Ty, który boisz się biedy czy szanujesz to, co masz?
Ty, którego ranią kolce czy sadzisz róże?
Ty, który boisz się ciemności czy rozpalasz światło?
Ty, który myślisz tylko o sobie czy troszczysz się o innych?
Ty, który czujesz się niewielki czy próbujesz rosnąć?
Ty, który lękasz się samotności czy jesteś dla kogoś obecny?
Ty, który obawiasz się choroby czy dbasz o zdrowie?
Ty, który pragniesz zgody czy starasz się łagodzić konflikty?


