Pomyśl, jak będzie wyglądać twoje życie, jeśli niewinne dziecko twojego męża trafi do domu dziecka…

**Dziennik osobisty**

Dzisiaj znów obudziłem się z myślą: „Jak żyć dalej, jeśli niewinne dziecko twojego męża – Daria – trafi do domu dziecka?”

Weekend, można by poleżeć w łóżku. Ale Agnieszka przeciągnęła się, odrzuciła kołdrę i wstała. Umyła twarz, zaparzyła świeżą herbatę i piła ją małymi łykami, patrząc przez okno na ponury podwórzec z ogołoconymi drzewami i kałużami po deszczu. Niebo przykryte było szarą, jednolitą zasłoną – lada chwila mógł zacząć padać drobny, mokry śnieg.

Ale wyjść trzeba – choćby po to, by wynieść śmieci. Męczyło ją siedzenie w domu i użalanie się nad sobą. Nic już nie zmieni faktu, że Jacka nie ma. Kiedy umiera ktoś bliski, wydaje się, że część ciebie odchodzi razem z nim. Agnieszka czuła pustkę, której, mimo starań, nie potrafiła niczym wypełnić. Czas nie leczy – zagłębia ból, zaciera wspomnienia. Była zmęczona cierpieniem, smutkiem i łzami. Jak żyć, skoro Jacka już nie ma? Dla kogo?

Poznali się na studiach. Na pierwszym wykładzie usiadł obok niej. Sympatyczny chłopak, który patrzył na świat z ciekawością i radością – tak jak ona. Potem biegali razem po korytarzach, szukając sal wykładowych. W przerwach pędzili do stołówki.

Na piątym roku rozumieli się bez słów, jak małżeństwo po latach wspólnego życia.

– Jak ja będę żył bez ciebie? Nie potrafię sobie wyobrazić. Zdamy egzaminy i rozjedziemy się w różne strony. Słuchaj, może nie rozstawać się? – spytał kiedyś Jacek.

– I co proponujesz? – odparła Agnieszka.

– Wyjdź za mnie – wyrzucił z siebie.

– To ma być oświadczyny? – spoważniała. – Myślałam, że nigdy tego nie usłyszę. A teraz… zgadzam się.

– Naprawdę? – ucieszył się.

– Z czego się cieszysz? Do małżeństwa potrzeba czegoś więcej niż propozycja i chęć bycia razem. Potrzeba miłości.

– Zżyliśmy się przez te lata. Kto powiedział, że cię nie kocham? A ty? Kochasz mnie?

Agnieszka wiele razy zadawała sobie to pytanie. Za każdym razem odpowiadała: „Tak”. Umarłaby, gdyby Jacek zakochał się w innej. Pod koniec sierpnia wzięli ślub. Agnieszka mieszkała z rodzicami, a Jacek przyjechał do miasta na studia z małej miejscowości.

Rodzice obojga zebrali oszczędności i kupili im kawalerkę. Bez słów zdecydowali, że z dziećmi poczekają. Agnieszce wciąż wydawało się to niepoważne, jak zabawa. Ale czas płynął, byli razem i szczęśliwi. Dwa lata później Jacek z przyjacielem – Damianem – otworzyli własną firmę.

Agnieszka nie chciała ryzykować – została w dotychczasowej pracy. Gdyby im nie wyszło, przynajmniej ona miałaby stały dochód. Ale Jackowi i Damianowi się udało. W końcu i Agnieszka dołączyła do nich, przejęła księgowość, by uniknąć niespodzianek.

Po dwóch latach kupili większe mieszkanie, samochód, jeździli na zagraniczne wakacje raz, czasem dwa razy w roku. Przywozili mnóstwo zdjęć i nagrań. Po śmierci męża Agnieszka usunęła wszystkie pliki z pulpitu. Nie mogła na nie patrzeć – natychmiast zaczynała płakać.

Pamiętała tamten feralny dzień w najdrobniejszych szczegółach. Był weekend, jedli śniadanie. Nagle do Jacka zadzwonił ktoś, a on zaczął się spieszyć.

– Dokąd idziesz? – spytała.

– Damian nawalił, klient chce wycofać pieniądze. Muszę to ogarnąć. – Pocałował ją w policzek w drzwiach i wyszedł.

Gdyby wiedziała, że to ostatni raz go widzi… Żadnych przeczuć nie miała. Później żałowała, że puściła go samego.

Godzinę później zadzwonili z policji – Jacek miał wypadek, musiała przyjechać do szpitala. Natychmiast wzięła taksówkę. Gdyby nie żył, powiedzieliby jej od razu. Wierzyła, że mężczyzna przeżył, dopóki kapitan nie zaprowadził jej do kostnicy…

Ze śmiercią Jacka skończyło się też życie Agnieszki. Pogrzebem zajął się Damian. Powiedział, żeby się nie martwiła, nie śpieszyła z powrotem do pracy, dała sobie czas…

Agnieszka przebrała się. Całe przedpołudnie chodziła w szortach i koszulce. Jackowi to się podobało – mówił, że wygląda w tym seksownie.

Minęły ponad dwa miesiące – czas wyjść z ukrycia. Musi wziąć się w garść. W końcu jest współwłaścicielką połowy firmy Jacka. Jutro poniedziałek – dobry moment, by zrobić pierwszy krok. A jeśli nie da rady, zaproponuje Damianowi wykup jej udziału, wyjedzie gdzieś odpocząć, a potem znajdzie nową pracę.

Wyszła na zewnątrz, zabierając śmieci. Okazało się, że nie jest tak zimno, jak wyglądało przez okno. Wyrzuciła worek i postanowiła się przejść. Zmarzła, wstąpiła do sklepu i wyszła z nową sukienką w kolorze chabrowym. Nie mogła się oprzeć. Przecież musi w czymś wrócić do pracy, a stare sukienki wisiały na niej jak na wieszaku.

Przyjaciółka Kinga powiedziała kiedyś, że gdyby to ona zginęła, a nie Jacek, on nie zamknąłby się w czterech ścianach. Agnieszka się z nią zgodziła. Jacek przeżywałby, ale pracował dalej – firma wymagała uwagi. Faceci są inni, mniej wrażliwi.

Następnego dnia w biurze Agnieszka usłyszała komplementy, ale też pełne współczucia spojrzenia i szepty za plecami. Dokumentów było tyle, że ręka bolała ją od podpisywania. Najpierw czytała uważnie, ale szybko się zmęczyła i tylko przelatywała wzrokiem po kartkach.

Do domu wracała autobusem. Samochód Jacka po wypadku nadawał się tylko na złom. Zrobiło jej się gorąco, wysiadła dwie przystanki wcześniej i postanowiła pójść pieszo. Lekki, niebieski szalik powiewał na wietrze. Zaraz przejdzie skwerek i będzie przed domem.

– Patrzcie, jaka wystrojona. Pieniądze po mężu zgarnęła, to i stroić się może. A że dziecko głoduje, to już jej nie obchodzi – usłyszała za plecami i zatrzymała się.

Na ławce siedziała kobieta około siedemdziesięciu lat i patrzyła prosto na nią.

– Do mnie? – spytała Agnieszka.

– Do ciebie, a do kogo? – Kobieta rozejrzała się. –Agnieszka odetchnęła z ulgą, gdy testy DNA potwierdziły, że ojcem dziecka jest Damian, i postanowiła, że od teraz będzie żyć nie tylko przeszłością, ale także przyszłością, którą sama sobie stworzy.

Rate article
Fajna Tajna
Pomyśl, jak będzie wyglądać twoje życie, jeśli niewinne dziecko twojego męża trafi do domu dziecka…