Pokochaj siebie, a wszystko się ułoży
Za oknem zamieć, siarczysty mróz i szarość właśnie tak samo czuła się wtedy Mariola. Siedziała samotnie w wielkim domu pod Warszawą, gdzie było wszystko, co potrzeba, poza jednym bliskością drugiego człowieka. Niby miała męża, Stefana, ale ten znów wieczorem wymknął się załatwiać sprawy, a ona już dobrze wiedziała, jakie te sprawy są.
Syn z córką dawno już opuścili rodzinne gniazdo syn ożenił się i zamieszkał w Ursusie z własną rodziną, a córka wyprowadziła się aż pod Gdańsk. Tam skończyła studia, wyszła za mąż za miejscowego chłopaka, teraz żyją razem i wychowują już własną córeczkę.
Tego dnia Mariola rozmawiała z córką przez telefon.
Mamo, co ty taka smutna? dopytywała się Jagoda coś się stało?
Nic, kochanie, wszystko dobrze. A jak u was, jak moja kochana wnuczka?
Wszystko super, mamo. Igorek ciągle w pracy wiesz przecież, chirurg ma zawsze pełne ręce roboty, wraca padnięty, ale lubi to, mówi, że to jego powołanie. A Małgosia już niedługo idzie do przedszkola, rośniemy i się cieszymy.
Cieszę się, córeczko, niech wam się wiedzie powiedziała Mariola lekko zmęczonym głosem.
Ale nie podoba mi się twój głos, mama. A gdzie tata?
Tata? Hm, kręci się gdzieś po podwórku, wyszedł do garażu ogrzać samochód, bo zima sroga i odśnieżać trzeba nie chciała jej martwić Mariola.
Już od ponad pół roku Mariola żyła w niepokoju i rozterkach, nie miała z kim się podzielić tym ciężarem a po co? Ktoś mógłby jej współczuć, ktoś inny tylko kręcić nosem i się cieszyć z cudzych kłopotów. Pamięta dobrze tamten letni dzień, kiedy była w ogrodzie, grzebała pod oknem w grządkach. Okno było otwarte. Stefan, pewny, że żony nie ma w domu, rozmawiał przez telefon, jego ton był czuły i delikatny.
Dobrze, słoneczko dziś nie przyjadę, bardzo tęsknię Tak, kocham cię Nie złość się i nie tęsknij za bardzo, jutro wpadnę. Przecież mnie znasz, jak obiecam, to zawsze dotrzymam
Albo się rozłączył, albo wyszedł nic więcej nie usłyszała. Ale poczuła się wtedy Mariola strasznie, jakby zimna fala przeszła jej przez serce. Jej Stefan, któremu ufała bezgranicznie, okazał się jak wielu innych mężczyzn. Przypomniała sobie wtedy, jak jej siostra zwierzała się, że jej mąż znalazł kogoś innego. Dla Marioli takie sytuacje były kiedyś nie do pomyślenia.
A teraz sama znalazła się na miejscu siostry dopiero teraz zrozumiała jej ból. Nie wiedziała, co zrobić płakać, czy wyrzucić męża z domu? Usiadła za domem na ławce, łzy same płynęły.
Boże, jak to możliwe, że trafiło akurat na mnie. Stefan, któremu tak ślepo ufałam, też uległ tej pokusie tkwiącej w męskich żebrach.
Stefan miał czterdzieści siedem lat. Życie mu się ułożyło. Żona Mariola kochająca i troskliwa, dzieci wychowane, mieszkają na swoim. Stefan z Mariolą mieszkali w dużej podwarszawskiej wsi, gdzie Stefan prowadził własny młyn przemielali zboże na mąkę, robili jeszcze paszę i rozwozili ją po okolicznych powiatach.
Mariola nosiła wszystko w sobie, miesiącami zbierała fakty. Po cichu ustaliła, z kim spotykał się mąż nawet zaczęła zaglądać do jego telefonu, gdy spał.
Okazało się, że kobieta nazywała się Tekla i była daleką krewną wspólnych znajomych. Bywali u nich nieraz. Tekla mieszkała w bloku na osiedlu zwanym potocznie Kafle stały tam szare pięciopiętrowce. Mariola dyskretnie, przez znajomych, dowiedziała się o jej adresie.
Dobra, nie ukrywam, nasza kuzynka Tekla nie ma najlepszej reputacji powiedziała koleżanka Weronika. A piękna jest, tego jej odmówić nie można, no i kawalerka, taka… wiadomo, trochę frywolna. Ma trzydzieści pięć lat, ani za mąż nie wyszła, ani dzieci nie ma. Bywała u mnie, żaliła się, że życie bez stabilności to nie dla niej, a sama dzieci wychowywać nie chce Weronika nie miała pojęcia, że chodzi o męża Marioli.
Mariola nie powiedziała nic Weronice, wytrzymała, choć pękało jej serce. W domu znowu rozkleiła się i długo płakała.
Boże, jak ciężko trzymać to wszystko w sobie.
W końcu, dwa miesiące później, zebrała się w sobie na odwagę i zapukała do drzwi Tekli. Tamta pobladła na jej widok, znała Mariolę. Mariola bez zaproszenia weszła do środka i usiadła na kanapie.
Dzień dobry rzuciła smętnie, rozglądając się po pokoju.
Tekla stała zdezorientowana, chyba obawiała się, że Mariola zrobi jej awanturę. Cisza, w końcu Mariola przemówiła z bólem:
Nie wstyd ci sypiać z cudzym mężem? Wiesz przecież, że to nie przynosi szczęścia. Nie ma na świecie takiego szczęścia, które zbudowane na cudzym nieszczęściu długo trwa.
Tekla rozpłakała się nieoczekiwanie dla Marioli.
Nie wiem, co się ze mną stało, ale kocham Stefana, nie potrafię żyć bez niego.
Mariola wtedy nie wytrzymała, wstała i spoliczkowała Teklę, która rozpłakała się jeszcze mocniej.
Wybacz mi, Mariolu, nie wiem, co we mnie wstąpiło szlochała.
Mariola też nie wytrzymała, łzy leciały z oczu obu kobiet. Gdy się uspokoiły, Mariola powiedziała cicho:
Nie mów Stefanowi, że tu byłam Ale jeśli się dowiem, że nadal go tu przyjmujesz, licz się z konsekwencjami. Po czym odeszła bez słowa więcej.
Tekla słowa dotrzymała, Stefana nie powiadomiła. Mariola także nie konfrontowała męża, wszystko dusiła w sobie. Tak mijają kolejne dni. Nie wie, czy Stefan nadal spotyka się z Teklą, choć czasem znowu jedzie załatwiać sprawy, a ona w głębi duszy się domyśla. Siedzi teraz, gapi się w okno, ciemno już, a myśli nie dają jej spokoju.
Co robić? Przecież dla mnie mąż to wszystko. Nie umiem wyobrazić sobie życia bez Stefana, po tylu latach jesteśmy jak jedno. Rozwód? Wszystko trzeba by dzielić, ja nie chcę. Niech będzie, jak jest westchnęła, patrząc na ciemny ogród.
Nawet jeśli zostawi mi ten dom, co ja tu sama zrobię? Przecież dom wymaga nieustannej opieki, napraw, Stefan ciągle coś reperuje, przybija, wierci. Boję się biedy, już się przyzwyczaiłam do wygodnego życia A dzieciom? Jak im powiedzieć, że ojciec znalazł młodszą? Co by poczuły?
Mariola nosiła to wszystko w sercu, sama ze swoim smutkiem. Gdyby się komuś zwierzyła, usłyszałaby: trzeba się szanować, zebrać się w sobie, rozwieść się i pokochać siebie, a nie wiecznie żałować.
Może mają rację myślała Mariola ale ja kocham swojego męża. Wierzę, że on też mnie kocha. Może to chwilowy kaprys, może mu minie. Najważniejsze, że dla mnie jest taki jak wcześniej rozmawia spokojnie, nie szukamy kłótni, tak jak kiedyś Może jednak racja pokochaj siebie, a wszystko się jakoś ułoży. Trzeba też o sobie pomyśleć…
Ciężko było Marioli żyć z tym ciężarem wiedzy o Tekli. Trudno patrzeć Stefanie w oczy i zachowywać się normalnie. Tekli nie mogła wyrzucić z myśli młoda, ładna. Nawet złapała się na tym, że zaczęła się godzić z myślą, że Stefan nie jest jej jedynym mężczyzną.
Gdzie on teraz? Poszedł niby do pracy. A ja przecież wiem, dokąd…
Pojawiła się nawet myśl, cicha i wstydliwa:
Może i ja powinnam znaleźć sobie nowego mężczyznę? Ładnie wyglądam, komplementy słyszę… i od razu sama siebie zganiła. Nie mogłabym. Nie umiem sobie wyobrazić przy sobie kogoś innego. Stefan jest najlepszy, jak odzyskać go dla rodziny? Może i wybaczyłabym mu to zauroczenie, choć to ciężkie Faceci są inni, miłość rozumieją na swój sposób, a może się mylę? Nie wejdę im do głowy.
Mariola przypomniała sobie młodość i uśmiechnęła się z goryczą.
Wtedy to byliśmy naprawdę szczęśliwi, choć biedni. Kiedy wynajmowaliśmy pokój na Ursynowie, liczyliśmy złotówki do pierwszego, wybieraliśmy, czy lepiej pójść do kina czy coś dobrego zjeść. Biegaliśmy na seanse, kupowaliśmy bilety i byliśmy szczęśliwi z byle czego. Jakże to było dawno, a z drugiej strony niedawno Teraz mamy wszystko, a ja czuję się samotna. Nie mam nawet z kim o tym porozmawiać i tak naprawdę nie chcę się przed nikim otwierać.
Stefan postanowił zrobić żonie niespodziankę
Mariola siedziała pogrążona w swoich myślach, gdy zobaczyła przez okno, jak do podjazdu wjeżdża auto męża, światła rozświetliły cały ogród. Stefan spokojnie zaparkował w garażu, po chwili wszedł do domu.
Maniu, gdzie jesteś? Czemu siedzisz po ciemku? zajrzał do kuchni, włączył światło. Nawet nie zauważyła, że w domu już dawno zrobiło się ciemno.
Tu jestem odparła cicho zamyśliłam się, pogoda też nie sprzyja.
Niesamowicie sypie, ledwie samochód odkopałem. Myślałem, że nie dojadę, wszędzie biało. Głodny jestem, zrobiłabyś coś do jedzenia rzucił codziennym tonem.
Mariola wstała, zaczęła krzątać się w kuchni, Stefan poszedł umyć ręce. Przy kolacji zerkał na żonę z lekkim uśmiechem.
Słuchaj, Mania. Niedługo Nowy Rok, a ja… postanowiłem zrobić nam niespodziankę.
Mariola poczuła się nieswojo z ostatnimi wydarzeniami nie lubiła już żadnych niespodzianek.
Jaką niespodziankę? zapytała cicho.
Stefan przez chwilę milczał, widząc jej napięcie.
Oj, Mania, dawno nigdzie razem nie byliśmy. Zaraz ci pokażę wstał od stołu, po chwili wrócił z przedpokoju. Kupiłem nam dwa bilety nad morze, do Sopotu. Polecimy, spędzimy tam Nowy Rok, pod palmami i uśmiechnął się tą samą dawną czułą miną.
Marioli jakby spadł z serca ogromny ciężar, aż nie dowierzała.
Boże, Stefan, ty się nie zmieniłeś, zawsze niespodzianki! Już bym pakowała walizki. Zimą i nad morze, nie uwierzyłabym, że to możliwe roześmiała się z ulgą.
To syn podsunął mi ten pomysł, ale sam też myślałem, że trzeba coś zmienić, wyjechać razem, oderwać się od codzienności. Szykuj się, wyjeżdżamy
I tak w życiu Marioli wszystko zaczęło się układać. Polecieli do Sopotu, przywitali Nowy Rok nad morzem, odpoczęli i wrócili szczęśliwi do domu. Życie toczyło się dalej, Mariola ufała znowu swojemu Stefanowi. Widziała, że zaczął poświęcać jej więcej uwagi, zawsze śpieszył się do domu, a jeśli się spóźniał, zawsze dawał znać, żeby już się nie martwiła.


