Podzieliłem, jak tylko potrafiłem – moja historia

Cześć, mamo. Ewa starała się mówić tak, jakby nic się nie stało, ale wyszło to dziwnie szorstko.

Ojej, Ewuniu! A ty co tu robisz? Nie spodziewałam się cię dziś. odparła Halina Stanisławówna.

Ewa uważnie spojrzała na matkę. Nie spodziewałam się to słowo wbiło się w jej duszę jak kleszcz, a potem odbiło się głośnym echem w głowie. Nie spodziewałam się! Ewie wydawało się, że od jakiegoś czasu nikt i nigdzie na nią nie czekał.

No co tak stoisz jak słup soli? Wchodź, przecież ogórki kiszę. Tak sobie przyszłaś, czy coś się stało? Z Tomkiem wszystko w porządku?

W porządku, mamo, z Tomkiem. Wynajęliśmy im mieszkanie na początek. Marek zapłacił od razu za trzy miesiące, a potem niech sami…

Ewa spojrzała na matkę. Jak zwykle krzątała się po domu. Zawsze tak było. Od dziecięcych lat Ewa przywykła, że matka ciągle gdzieś się spieszy i wszędzie się spóźnia.

Trzeba szybciej, tylko skoczę do sklepu, bo właśnie przywieźli…, zostań w domu, a ja pójdę…, Ewa, nie przeszkadzaj, widzisz, że pracuję…. Halina Stanisławówna zawsze interesowała się sprawami materialnymi, a córce najczęściej mówiła czekaj.

Ewka, nalej sobie herbaty, bo nie mam czasu, jeszcze słoiki nie wysterylizowane. Dobrze?

Dobrze, mamo. Ewa nalała herbatę, choć wcale nie miała na nią ochoty.

No to po co przyszłaś?

Mamo, słuchaj, a ty nigdy nie myślałaś o rozwodzie z tatą? zaczęła niepewnie.

Eee… nie, a po co? Z deszczu pod rynnę. Wszyscy faceci tacy sami! A co?

Mamo, wiesz… chcę się rozwieść…

Co?! A co się stało?! Znalazł sobie inną?!

Halina Stanisławówna wyraźnie nie spodziewała się takiego zwrotu akcji, na chwilę nawet przestała wycierać słoik.

Mamo, czuję, że jesteśmy jak obcy ludzie. Tomek już dorosły, sam z dziewczyną żyje. Myślę, że z Markiem powinniśmy się rozwieść…

Jezu, co się u was dzieje?!

Dziś mamy dwudziestą piątą rocznicę ślubu. Rano nawet nie wspomniał. Pytał tylko, gdzie są jego skarpety i za ile minut będzie śniadanie. I tyle… Ewa gorzko westchnęła.

I tyle?! Ewka, no głupia jesteś, jak nic! Rok ślubu jej się przypomniał! Wielka mi rzecz! Twój ojciec nigdy mi nic nie dał, i ja jemu też. Po co pieniądze na głupoty wyrzucać?! Halina rozkręciła się na dobre.

Ewa patrzyła na matkę i myślała, że szkoda było przychodzić dzielić się uczuciami. Matka nigdy jej nie rozumiała. Po policzku spłynęła łza.

Jeszcze mi tu płacz urządzisz! Wiesz, jakie to teraz problemy z tym rozwodem? Mieszkanie, działka, macie jeszcze samochód… A oszczędności? Ja swoje wyciągnęłam, schowałam w domu. To wszystko trzeba będzie dzielić! Taka dobra trzypokojówka, a ile w remont włożyliście…

Ewa patrzyła na matkę. Halina Stanisławówna mówiła coś o mieszkaniu, o zamianie. Zdawało się, że z całych sił stara się przypomnieć, co komu się należy. Na duszy Ewy zrobiło się jeszcze g

Rate article
Fajna Tajna
Podzieliłem, jak tylko potrafiłem – moja historia