Podzieliłem, jak tylko mogłem

*Podzieliłam się, jak mogłam*

Cześć, mamo. Kinga starała się mówić tak, jakby nic się nie stało, ale wyszło i tak szorstko i chłodno.

Ojej, Kinga! A ty co tu robisz?! Nie spodziewałam się ciebie dzisiaj. odpowiedziała Danuta Janowska.

Kinga wpatrywała się w matkę. *Nie spodziewałam się* to słowo wbiło się w jej duszę jak kolec, a potem rozbrzmiało w głowie raz za razem. *Nie spodziewałam się*! Kinga miała wrażenie, że od dłuższego czasu nikt i nigdzie na nią nie czekał.

No i stoisz jak słup soli?! Wchodź, bo ja tu ogórki kiszę. Tak sobie przyszłaś, czy coś się stało? Z Jarkiem wszystko w porządku?

Wszystko dobrze, mamo, z Jarkiem. Wynajęliśmy im mieszkanie na początek. Marek zapłacił od razu za trzy miesiące, a potem niech sami

Kinga spojrzała na matkę. Jak zwykle zajęta domowymi sprawami. Zawsze tak było. Od dziecka przywykła, że mama ciągle gdzieś się spieszy i wszędzie się spóźnia.

*Trzeba szybciej*, *zaraz skoczę do sklepu, bo akurat dostali*, *ty zostań w domu, a ja pójdę*, *Kinga, nie przeszkadzaj, widzisz, że pracuję*. Danuta zawsze interesowała się sprawami materialnymi, a córce najczęściej mówiła: *poczekaj*.

Kinga, sama sobie nalej herbaty, bo nie mam czasu, jeszcze słoiki nie wysterylizowane. Dobrze?

Dobrze, mamo. Kinga nalała herbatę do filiżanki, choć nie miała na nią najmniejszej ochoty.

No to po co przyszłaś?!

Mamo, słuchaj, a ty nigdy nie myślałaś o rozwodzie z tatą? zaczęła niepewnie.

Eee nie, a po co się rozwodzić?! Zamiana kota na psa. Wszyscy oni tacy sami! Faceci. A co?

Mamo, wiesz chcę się rozwieść

Co?! A co się u was stało?! Znalazł sobie inną?!

Danuta ewidentnie nie spodziewała się takiego zwrotu akcji, na chwilę nawet przestała wycierać kolejny słoik.

Mamo, czuję, że jesteśmy już zupełnie obcy. Jarek dorósł, sam zaczął żyć z dziewczyną. Myślę, że z Markiem powinniśmy się rozstać

Co się u was dzieje, Boże?!

Dzisiaj dwadzieścia pięć lat od naszego ślubu. Rano nawet nie wspomniał. Pytał tylko, gdzie są jego skarpety i za ile minut będzie śniadanie. I tyle Kinga gorzko łknęła.

I tyle?! Kinga, no głupia jesteś! Samolubna jakaś, na Boga! Rocznicę ślubu ma! Wielkie rzeczy! Mój twój ojciec nigdy mi nic nie dał, a ja jemu też. Po co pieniądze na głupoty wydawać?! Danuta rozkręciła się na dobre.

Kinga patrzyła na matkę i myślała, że na próżno przyszła się dzielić uczuciami. Mama nigdy jej nie rozumiała. Po policzku spłynęła łza.

Jeszcze mi tu histerię zrób! Wiesz, jakie problemy będą z tym rozwodem? Mieszkanie do podziału, działka, macie jeszcze samochód A pieniądze na koncie tak oszczędzacie?! Ja gotówkę wyciągnęłam, w domu schowałam. To teraz trzeba będzie to mieszkanie dzielić! Taka dobra trzypokojówka, a ile w remont włożyliście

Kinga patrzyła na matkę. Danuta mówiła coś o mieszkaniu, podziale. Wyglądało na to, że ze wszystkich sił stara się przypomnieć, co komu przypadnie i w jakich udziałach. Na sercu zrobiło się jeszcze ciężej niż było

Powiem ci tak, córko idź do domu i wybij to sobie z głowy. A kwiatków chcesz? Pójdziemy, narwę ci piwonii, i tak zaraz przekwitną

Dziękuję, nie trzeba. Kinga wytarła nos.

No jak chcesz. To idziesz już?! U nas w sklepie wczoraj piasek tani przywieźli, nie potrzebujesz?!

Kinga przecząco pokręciła głową i starała się wyjść jak najszybciej. Bycie w rodzinnym domu było nie do zniesienia.

Poszła w stronę przystanku, ale po chwili zmieniła zdanie i postanowiła iść pieszo: skręciła na chodnik, a potem wyszła na bulwar.

W torebce zadzwonił telefon. Kinga od razu pomyślała, że to mąż, że jednak przypomniał sobie o rocznicy. Na ekranie wyświetliło się imię jedynego syna.

Tak, Jarku.

Mamo, cześć. Słuchaj, masz chwilę? Muszę z tobą pilnie pogadać.

Jasne, że tak. Spotkajmy się w kawiarni za godzinę. Pasuje ci?

Tak, zgoda. A w której?

W Urokliwej. Jestem niedaleko. Poza tym, ja też muszę z tobą porozmawiać.

Kinga skręciła w boczną uliczkę, przeszła kilka przecznic i po dwudziestu minutach była na miejscu. Syn dołączył po dziesięciu.

Cześć, mamo.

Cześć, Jarku. Zamówiłam tylko kawę, jeść mi się nie chce.

I słusznie. Nie mam dużo czasu, tylko dwadzieścia minut.

O czym chciałeś porozmawiać?

Słuchaj, mamo Tu taka sprawa No więc, Milena powiedziała mi, że jest w ciąży

Kinga na moment straciła kontakt z rzeczywistością. Kilka tygodni temu Jarek wprowadził się do ukochanej. Ogólnie nie miała nic przeciwko, ale zostać babcią w wieku czterdziestu pięciu lat jakoś jej się nie uśmiechało.

Mamo, czemu milczysz?

A ja to takie niespodziewane, Jarku. Poradzicie sobie?

No pewnie, jak co, to ty pomożesz? A ty co chciałaś powiedzieć?

Ja synku, jakbyś zareagował, gdybym z tatą się rozwieźli?

A wy co, rozwód bierzecie? Co się stało?

No wiesz, jesteśmy już jak obcy ludzie. Dzisiaj dwadzieścia pięć lat naszego ślubu, a on nawet nie wspomniał.

Rozumiem. No to się rozwiedźcie, ja już dorosły. No to pa, lecę.

Pa, synku

Kinga zapłaciła za kawę i poszła do domu, choć nie miała na to ochoty. Po drodze wstąpiła do sklepu, a w domu przygotowała obiad.

Mąż, jak zwykle, wrócił późnym popołudniem. Marek zjadł, opowiadał coś o szefie i nowym samochodzie Darka. Kinga słuchała, kiwała głową, przytakiwała.

Następnego ranka mąż znów wyjechał do pracy. Kinga pozmywała po śniadaniu. Wciąż była rozdarta. Z jednej strony bolało ją zachowanie męża. Z drugiej

Rate article
Fajna Tajna
Podzieliłem, jak tylko mogłem