**Wakacje nad morzem**
– Agnieszka, nie pozwalam, słyszysz? Masz dopiero osiemnaście lat. Nie rozumiesz… – Krystyna co chwila podnosiła głos. Kłóciły się z córką już od kilku godzin.
– To ty nie rozumiesz. Wszyscy jadą, a ja jak zawsze nie mogę – uparcie stała przy swoim Agnieszka.
– Jacy wszyscy? Twoja Kasia? Jej matka pozwala nawet na więcej… – Krystyna nagle zamilkła, czując, że posunęła się za daleko. – Posłuchaj, córeczko…
– A ty mnie słuchałaś, kiedy powiedziałam, że nie chcę żadnego Jacka Kowalskiego? Ach tak, zdanie dziecka nikogo nie interesuje. Nie słuchałaś mnie i zrobiłaś po swojemu. Powiedziałaś wtedy, że chcesz być szczęśliwa. I co? Jesteś szczęśliwa, mamo? Nie jestem już dzieckiem, jestem pełnoletnia. Też chcę być szczęśliwa. Jadę, czy tego chcesz, czy nie. Pieniędzy mi nie potrzeba, jeśli o to pytasz. – W oczach Agnieszki błyszczały łzy rozpaczy.
– Właśnie dlatego chcę, żebyś była szczęśliwa, naprawdę. Możesz popełnić błąd, którego będziesz żałować całe życie. Pomyśl, Agnieszko. Tam będziesz całkowicie zależna od tego twojego Tomasza. A czy jesteś go pewna? Zaledwie się znacie. Nikogo tam nie będzie…
– Nie martw się, nie wrócę z „niespodzianką” – uśmiechnęła się drwiąco Agnieszka.
– Nie słyszymy się nawzajem. – Krystyna bezsilnie opadła na kanapę.
Była zmęczona tłumaczeniem się. Mąż zostawił ją z trzyletnią Agnieszką, alimentami i zniknął. Gdy poznała Jacka, nie spodziewała się, że znów pokocha i zaufa mężczyźnie. Jacek przez te lata starał się zastąpić Agnieszce ojca, próbował stać się jej przyjacielem. Ale Agnieszka nigdy go nie zaakceptowała.
Krystyna pamiętała, jak córka przyjęła Jacka z wrogością, gdy pierwszy raz przyszedł w odwiedziny. Później, gdy wyszedł, zapytała:
– Będzie z nami mieszkał?
– Tak. Jesteś przeciw?
– Kto mnie pyta? I tak zrobisz po swojemu – prychnęła dwunastoletnia wówczas Agnieszka.
Krystyna próbowała jej wytłumaczyć, że Jacek jest dobry, że wkrótce to zrozumie.
– Po prostu go nie znasz. Zobaczysz, polubisz go.
– Twoja córka po prostu jest zazdrosna – powiedziała wtedy przyjaciółka. – Nie możesz jej ulegać. Nie zdążysz się obejrzeć, a ona dorośnie, wyjdzie za mąż, a ty zostaniesz sama. Takiego faceta jak Jacek może już nie spotkać. Nie musisz wybierać między nim a Agnieszką. Wszystko się ułoży, daj tylko czas. – Doradziła przyjaciółka, psycholog z zawodu.
Krystyna starała się nie zaniedbywać córki, ale nie wychodziło jej to najlepiej. Ciągnęło ją do Jacka, a Agnieszka ciągle odciągała uwagę na siebie. Krystyna rozrywała się na części. Gdy Agnieszka zrozumiała, że mama już nie należy tylko do niej, zaczęła się oddalać. I oto efekt. Nie słyszą się nawzajem.
Teraz Agnieszka się mści. Tomasz to miły i dobrze wychowany chłopak z porządnej rodziny. Krystyna nie ma nic przeciwko niemu. Ale pozwolić córce jechać z nim nad morze…
Gdy młody człowiek przychodzi poznać rodziców dziewczyny, zawsze stara się pokazać z najlepszej strony. A jaki jest naprawdę? Widzimy wierzchołek góry lodowej, ale co kryje się pod warstwą ładnej otoczki?
Pewnie rodzicom chłopaka jest łatwiej. Krystyna ma tylko córkę. Nigdy właściwie się nie rozstawały. A teraz Agnieszka chce jechać nad morze z chłopakiem. Wiadomo, że będzie wino, będzie seks. Krystyna wychowywała córkę sama. Drżała nad nią. Oczywiście trudno jej zaakceptować, że Agnieszka dorosła, że ma chłopaka, swoje życie.
Ale nie można jej trzymać na smyczy. Jacek też uważa, że trzeba dać wolność. Dziewczyna nie jest głupia, sama wszystko zrozumie. Gdy Krystyna powiedziała mu, że gdyby Agnieszka była jego córką, pewnie nie puściłby jej z chłopakiem nad morze, Jacek się zaczerwienił, ale milczał. Oczywiście nie puściłby. Krystyna była mu wdzięczna, że nie podsycił kłótni, że się wycofał. Niech matka i córka same rozwiążą ten problem.
No cóż, trzeba się pogodzić i mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
Może powinna była zrezygnować z Jacka, zapomnieć o sobie, poświęcić się córce? Ale jak o sobie zapomnieć, gdy Krystyna miała niewiele ponad trzydzieści lat i wciąż pragnęła miłości i szczęścia?
Teraz to córka chce być szczęśliwa. Teraz nie słucha zdania matki. I co robić? Łatwo rozważać i doradzać, gdy chodzi o cudze dzieci, ale gdy dotyczy to własnej jedynaczki, zdrowy rozsądek milknie przed miłością matczyną i strachem. Każda mama chce uchronić córkę przed błędami. A może to właśnie jest ten największy błąd?
Krystyna westchnęła, zmęczona rozmyślaniem, i weszła do pokoju córki. Agnieszka siedziała na łóżku, podkurczając nogi, i wpatrywała się w telefon. „Narzeka do Tomasza” – domyśliła się Krystyna.
– Zmęczyłam się walką z tobą. To naturalne, że się boję, chcę uchronić cię przed błędami. Masz dopiero osiemnaście lat… Jedź. Tylko obiecaj, że będziesz dzwonić i nie wyłączysz telefonu, żebym mogła się do ciebie dodzwonić.
Agnieszka zdziwiona podniosła wzrok na matkę. Najwyraźniej nie spodziewała się, że ta się podda, że ją puści.
– Dobrze – powiedziała.
„Kiedyś rzuciłaby mi się na szyję, przytuliła, nazwała mamusią. A teraz robi mi łaskę, zgadzając się nie wyłączać telefonu” – pomyślała Krystyna. Chciała coś jeszcze dodać, ale milczała, tylko westchnęła i wyszła z pokoju. „Niech jedzie. Przynajmniej nie rozstaniemy się w gniewie”.
Krystyna siedziała w kuchni, próbując się uspokoić.
– Wezmę tę niebieską walizkę? – Agnieszka zajrzała do kuchni.
– Weź, oczywiście. A kiedy wyjeżdżacie?
– Dziś wieczorem, przecież mówiłam.
Tak, pewnie Krystyna zapomniała. Już dziś?! Jak szybko. Jeszcze nie oswoiła się z myślą, że puściła córkę samą nad morze. „Boże, co ja tu siedzę…” – zerwała się, wyAgnieszka spojrzała na Jacka, który stał w drzwiach z tacą pełną gorących naleśników, i po raz pierwszy od dawna poczuła, że w tym domu jest naprawdę bezpieczna.



