Podejrzewałem żonę o zdradę, bo urodziła syna – to już mój trzeci chłopiec

Mam na imię Kuba. Czułem się w życiu niezwykle szczęśliwy zostałem ojcem i mężem. Ożeniłem się z Małgosią, w której zakochałem się jeszcze w liceum. Wiernie na mnie czekała, gdy byłem w wojsku, a kiedy wróciłem, od razu się pobraliśmy.

Najpierw przyszedł na świat nasz najstarszy syn, Wojtek. Potem, po trzech latach, urodził się drugi syn, Dawid. Ale szalenie marzyłem o córce. Nawet przy pierwszej ciąży Małgosi rozpowiadałem wszystkim, jak bardzo chciałbym mieć dziewczynkę. Każdy się temu dziwił przecież większość facetów w Polsce marzy o synu. Ale ja śniłem o córce. Los jednak chciał, że Małgosia urodziła syna. I trzy lata potem kolejnego syna.

Żyliśmy nieźle, nasi chłopcy rośli jak na drożdżach. Pewnego dnia Małgosia oznajmiła mi coś niespodziewanego: znowu jest w ciąży. Byłem kompletnie zaskoczony. Zupełnie nie planowaliśmy trzeciego dziecka. Mimo wszystko ucieszyłem się z tej wiadomości serce waliło jak dzwon kościelny na Jasnej Górze.

Teraz już na pewno będziesz miał dziewczynkę! zaśmiała się Małgosia, z nadzieją w oczach.

Nasze mamy, patrząc na brzuch Małgosi, powtarzały, że to musi być dziewczynka. Nawet na USG lekarz to samo mówił. Wszyscy szykowaliśmy się na córeczkę, a chłopcy już dawno wybrali dla siostry imię.

Kiedy nadszedł czas, zawiozłem Małgosię na porodówkę. Całą noc nie zmrużyłem oka, rozmyślając, co słychać w szpitalu i czy już mogę przytulić naszą małą córeczkę. Nad ranem zadzwoniłem na oddział położniczy i usłyszałem: urodził się syn, 3 kilo 200 gramów, 54 centymetry.

Nie wierzyłem własnym uszom, myślałem, że może pielęgniarka się pomyliła. Miała być córeczka! Ale nie, żadnej pomyłki nie było. Znowu synek. Byłem kompletnie zaskoczony nikt się tego nie spodziewał. Jak to możliwe, że lekarz na USG się pomylił? Gdy zadzwoniłem do Małgosi, zapytałem pół żartem-pół serio:

Małgosiu, nie podmienili ci dziecka? O czym ty w ogóle mówisz? oburzyła się. Miał być dziewczynka! W głowie ci się przewraca! i się rozłączyła.

Niedługo później Małgosia z maluszkiem wrócili do domu. Rozwinęła becik, a ja popatrzyłem na naszego malutkiego synka, który tak bardzo potrzebował opieki i czułości. Momentalnie poczułem do niego miłość.

Minęły cztery i pół roku. Nasz najmłodszy, Jaś, bo takie imię mu daliśmy, nauczył się ode mnie jeździć na hulajnodze. Do nikogo z nas nie był podobny, ani do mnie, ani za bardzo do Małgosi starsi synowie mieli zupełnie moje rysy.

Pewnego dnia podsłuchałem rozmowę sąsiadek na klatce. Rozmawiały o tym, że Jaś wcale nie przypomina mnie, tylko pana Marka spod szóstki.

Popatrz, Jaś to cały Marek z drugiego piętra! szepnęła jedna do drugiej.

Poczułem ukłucie w sercu. Gdy tylko wszedłem do domu, od razu spytałem Małgosię, czy Jaś na pewno jest moim synem.

Znowu zaczynasz? Jak możesz w ogóle o to pytać? Przecież nigdy cię nie zdradziłam! krzyczała, wybuchając płaczem.

W końcu stwierdziłem, że zrobię test DNA, by mieć pewność. Małgosia stanowczo odmówiła. Po dwóch tygodniach zgodziła się, ale powiedziała, że po wszystkim na pewno się ze mną rozwiedzie. Myślałem, że to tylko chwila złości.

Wyrzucając śmieci, spotkałem pana Marka. Przyjrzałem się mu uważnie żadnego podobieństwa do Jasia nie znalazłem. Wróciłem do mieszkania, usiadłem w kuchni zamyślony. Wtedy Jaś przybiegł, wdrapał mi się na kolana i zaczął opowiadać coś o przedszkolu. Ogarnął mnie niesamowity spokój, jakby świat na chwilę przestał się ruszać. Po co mi ten cały test? Przecież to mój synek, wiem to sercem.

Wziąłem Jasia na ręce i poszedłem do sypialni do Małgosi.

Nie robimy żadnych testów! powiedziałem stanowczo. Jak to, nie robimy?! Już się nastawiłam, że wreszcie przestaniesz mnie podejrzewać! Udowodnię ci, że Jaś jest twój!

Przez tydzień prosiłem Małgosię o wybaczenie. W końcu mi wybaczyła. Dzieci podrosły, najstarszy się ożenił, jego żona spodziewała się dziecka po raz pierwszy poczułem się dziadkiem. Urodziła się wnuczka. Byłem w siódmym niebie: wreszcie będę miał córeczkę do rozpieszczania!

Wiem na pewno, że pokocham ją tak samo mocno, jak kocham wszystkich trzech synów.

Rate article
Fajna Tajna
Podejrzewałem żonę o zdradę, bo urodziła syna – to już mój trzeci chłopiec