Pochodzę z biednej rodziny. Moi rodzice zawsze starali się zapewnić mi wszystko, czego potrzebowałem. Widziałem, jak moja mama i tata ciężko pracują. Będąc jeszcze w dziesiątej klasie, poszedłem do pracy w wakacje. Pracowałem w niepełnym wymiarze godzin.
Wiedziałem, że praca nie jest łatwa i okazało się to dla mnie prawdziwym wyzwaniem. Pracowałem w supermarkecie jako ochroniarz i muszę przyznać, że nie było łatwo. Poszedłem tam, aby spróbować swoich sił i oczywiście, aby zarobić pieniądze. Dobrze, że moja mama pracowała tam jako kasjerka, więc pomogła mi w pierwszych dniach pracy.
Każdego ranka wychodziłem razem z mamą do pracy. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę z tego, jak bardzo kocham swoich rodziców i byłem im wdzięczny za to, co dla mnie robią. Skończyło się lato, poszedłem do szkoły i właśnie rozpoczęła się ostatnia klasa. Wkrótce ukończę szkołę. Zdecydowałem, że nie będę prosić rodziców o pieniądze na wszystkie opłaty z tym związane i wydam te, które zarobiłem w lecie.
Mama czuła się niezręcznie, słysząc to ode mnie, ale uszanowała moją decyzję.
Ukończyłem szkołę z doskonałym wynikiem. Uczyłem się dużo, aby łatwiej mi było dostać się na Uniwersytet Medyczny. Rodzice byli bardzo dumni ze mnie.
Oto jak wyglądał mój pierwszy dzień jako studenta.
Pierwszego dnia podszedłem do kolegów z mojej grupy, ale pierwsze wrażanie było fatalne. Już pierwszego dnia wszyscy szli świętować udane przyjęcie na studia. Ja też bardzo chciałem, ale odmówiłem kolegom. Głównym powodem były pieniądze, miałem tylko określoną sumę na tydzień, więc nie chciałem nic wydawać. Usłyszałem złośliwe uwagi, że jestem biedakiem. Drwili, że nie mam pieniędzy nawet na tak ważną imprezę. Poczułem się bardzo urażony, ale zdawałem sobie sprawę, że nie jestem w najlepszej sytuacji finansowej i nie chciałem jej pogarszać.
Poszedłem do swojego pokoju w akademiku i zacząłem przygotowywać się do zajęć, które miały się odbyć następnego dnia.
Gdy rano się obudziłem, zobaczyłem, że gdzieś zniknęły moje ubrania. Wiedziałem, że nie zdążę na zajęcia, dopóki nie znajdę spodni. Niestety, tego dnia nigdzie nie wyszedłem. Po obiedzie przyszli współlokatorzy z mojego pokoju Roman i Maciek. Zaczęli się ze mnie wyśmiewać i powiedzieli, że pokażą mi, jak wygląda prawdziwe życie w akademiku. Zaczęli rzucać we mnie moimi ubraniami. Bardzo chciałem im odpowiedzieć, ale powstrzymałem się, ponieważ wiedziałem, że jeśli ktoś usłyszy naszą awanturę, mogę zostać wyrzucony z akademika.
Byłaby to dla mnie totalna porażka, bo na mieszkanie nie miałem pieniędzy, a dojeżdżanie na uniwersytet nie wchodziło w rachubę.
Każdego dnia zastraszali mnie coraz bardziej. Znosiłem wszystko i zdawałem sobie sprawę, że to się kiedyś skończy.
Nadszedł ostatni rok studiów. Wszyscy przygotowywali się do trudnych egzaminów. Ciągle siedziałem przy książkach, zarywałem noce, ale rewelacyjnie zdałem egzaminy końcowe. Rodzice byli szczęśliwi i dumni ze mnie.
Nadszedł uroczysty dzień ukończenia studiów medycznych, jednak mnie tam nie było. W ogóle nie miałem ochoty tam być, tym bardziej że nie przyjaźniłem się z nikim.
Kiedy skończyłem uniwersytet, od razu zacząłem szukać pracy w wyuczonym zawodzie. Na początek dostałem pracę jako sanitariusz, ale i za to byłem wdzięczny. Wynająłem sobie pokój, bo na całe mieszkanie jeszcze nie mogłem sobie pozwolić. W nocy dorabiałem jako ochroniarz, więc wystarczyło mi pieniędzy na najbardziej potrzebne rzeczy.
Kiedyś myłem podłogę w sali, w której odbyła się ważna konferencja. Uważnie słuchałem tego, co mówili profesorowie i odważnie zacząłem wyrażać swoją opinię na temat kwestii, która była prezentowana na tej konferencji. Moja opinia została wysłuchana i wzięta pod uwagę.
Następnego dnia przyszedłem do pracy, zostałem wezwany na rozmowę do dyrektora szpitala, który przekazał mi wspaniałe wieści. Awansowałem. Moja radość nie miała granic.
Minęło trochę czasu, zrobiłem specjalizację i teraz pracuję jako ginekolog- położnik.
Pewnego dnia odebrałem telefon od kolegi, który powiadomił mnie, że za tydzień odbędzie się spotkanie kolegów ze studiów. Długo zastanawiałem się, ale postanowiłem pójść na to spotkanie. Szybko minęło piętnaście lat. W tym czasie miałem już rodzinę, cudowną żonę, troje inteligentnych dzieci i ulubioną pracę, o której marzyłem przez całe życie. Nadszedł dzień spotkania. Od razu poczułem, że ci ludzie prawie się nie zmienili. Zaczęli mówić za moimi plecami, że samochód, którym przyjechałem, nie jest moim samochodem, na pewno wypożyczyłem garnitur. Usłyszałem, że byłem biedakiem i na pewno nim pozostałem.
Słyszałem to wszystko i zrozumiałem, że są to ludzie podli, obłudni, którzy nie rozumieją, że można coś w życiu osiągnąć własną ambicją i ciężką pracą.



