Po miesiącu zabraliśmy Kasię do domu i teraz mam córkę, a żonie wybaczyłem.

Jesteśmy małżeństwem od wielu lat. W naszym związku wszystko układa się pomyślnie i żyjemy w zgodzie. Często wyjeżdżamy na urlop za granicę, mamy drogi samochód i piękny duży dom. Niedawno otworzyłem własną firmę, o której zawsze marzyłem i zacząłem pracować dla siebie. Firma zajmuje się transportem towarów i biznes jest dochodowy. Żona otworzyła własny salon kosmetyczny, który również bardzo dobrze się rozwija. Stanowimy kochającą i szanującą się parę. Często z Marysią przygotowujemy wieczorne posiłki, a ostatnio przestaliśmy zupełnie odwiedzać restauracje. Zdecydowaliśmy, że wspólne gotowanie zbliża nas do siebie. Rzadko widujemy się w domu, bo każdy z nas ma napięty harmonogram pracy, więc gotowanie stało się naszą rodzinną tradycją. Kiedyś przyszedł do mnie do pracy pewien mężczyzna. Właśnie skończyłem spotkanie z moimi pracownikami i moja sekretarka pozwoliła mu wejść.

Okazało się, że był to dyrektor jednego z domów dziecka w naszym mieście. Przedstawił złą sytuację placówki, powiedział, że chodzi po wszystkich prywatnych instytucjach i prosi o pomoc. Budynek nadaje się do remontu, podopiecznym brakuje wielu rzeczy takich jak ubrania i podstawowych produktów higienicznych. Powiedział, że państwo i samorządy wcale się nimi nie przejmują, nie przeznaczają na ten cel żadnych pieniędzy, dlatego jest zmuszony chodzić po wszystkich instytucjach i prosić o datki. W ten sposób może przynajmniej coś zrobić dla domu dziecka, który prowadzi. Powiedział, że od dwudziestu lat pracuje w tej instytucji i zawsze pomagało im państwo. Teraz, z jakiegoś powodu fundusze zostały zabrane. Ledwo wystarcza na pensje dla pracowników, ale na inne cele nie otrzymuje pieniędzy, pomimo faktu, że wiele razy pisał oświadczenia i prośby, ale nikt nie zareagował.

Widać było, że ten człowiek był oddany swojej pracy, zrobiło mi się go żal i zdecydowałem, że przeznaczę pewną kwotę na potrzeby domu dziecka. Obiecałem, że wyślę swoich ludzi, którzy przeprowadzą w ośrodku remont. Zawsze angażowałem się w działalność charytatywną, dostarczałem prezenty do ośrodków rehabilitacyjnych i pomagałem w kupnie niezbędnych leków. Tutaj również nie odmówiłem, ponieważ chodziło o dzieci, które są pozbawione opieki rodzicielskiej.

Wraz z pracownikami poszliśmy sprawdzić budynek i podjęliśmy decyzję o remoncie. Było mi żal dzieci, które tam przebywały. Były w różnym przedziale wiekowym i każde z nich nazywa cię tatą. Byłem bardzo wzruszony, kiedy zobaczyłem te szczere oczy, z których można wyczytać, jak bardzo każde z nich chce mieć mamę i tatę.

Zacząłem codziennie jeździć do tej placówki i zwróciłem uwagę na jedną z dziewczynek. Zawsze siedziała w tym samym miejscu i czytała książkę. Dziewczynka miała dziesięć lat. Podszedłem do niej i zapytałem, jak ma na imię. Powiedziała, że na imię ma Kasia, jaką czyta książkę i powiedziała wiele o sobie. Postanowiłem zapytać dyrektora o tę dziewczynę, ponieważ czułem, że coś jest w niej bardzo znajome, a jej oczy i spojrzenie były takie same jak u mojej żony. Dyrektor powiedział, że dziewczynka została przywieziona do nich jako niemowlę, które porzuciła matka. Kiedy wypowiedział jej nazwisko byłem zaskoczony, ponieważ moja żona Marysia miała identyczne nazwisko panieńskie.

Wróciłem do domu i zacząłem rozmawiać o tym z żoną, opowiedziałem jej o domu dziecka i dziewczynce, która jest bardzo podobna do niej, ale nie chciała kontynuować tej rozmowy i szybko zmieniła temat. Często odwiedzałem Kasię i postanowiłem ją zabrać do siebie. Moja żona i ja nie mieliśmy dzieci, ale Maria stwierdziła, że jest za wcześnie na takie decyzje. Zupełnie jej nie rozumiałem. Podjąłem taką decyzję i zapytałem żonę, czy się zgadza. Zaczęła cicho płakać. Zapytałem dlaczego płacze i wtedy powiedziała mi całą prawdę. Okazało się, że to była jej córka, którą kiedyś porzuciła.

Byłem zdumiony. Maria powiedziała, że chłopak, z którym zaszła w ciążę, porzucił ją jeszcze przed narodzinami Kasi, a rodzice nalegali, aby oddała córkę do domu dziecka. Na początku nie mogłem nawet patrzeć na żonę, nie mogłem zrozumieć jak mogła zrobić coś takiego. Jak to możliwe, tak naprawdę nie znałem tej kobiety!

Po miesiącu zabraliśmy Kasię do domu i teraz mam córkę, a żonie wybaczyłem. Nigdy nie myślałem, że adoptuję dziecko swojej własnej żony.

 

Rate article
Fajna Tajna
Po miesiącu zabraliśmy Kasię do domu i teraz mam córkę, a żonie wybaczyłem.