Dzień zaczął się od przybycia nowej dziewczynki do naszej grupy nazywała się Weronika. Była w naszym wieku, lecz wyglądała inaczej niż pozostali. Jej niedopasowana sukienka miała wyraźne łaty, a rude włosy spinała w kitkę, którą przewiązała znoszoną kokardką. W dużych, zielonych oczach krył się smutek trudny do wyjaśnienia. Z czasem dowiedzieliśmy się, że wychowywał ją wyłącznie ojciec, a jej mama była nieobecna. Ich skromne warunki odzwierciedlały ciężar ubóstwa, jaki niosła ze sobą Weronika.
Wśród naszych kolegów były bliźniaczki Zuzanna i Małgorzata. Zuzanna zachowywała spokój i normalność, natomiast Małgorzata była nieustanną utrapieniem, bezczelnie psując zabawki innych dzieci, nie ponosząc przy tym konsekwencji. Fakt, że była córką dyrektorki przedszkola, sprawiał, iż czuła się nietykalna i z dumą wykorzystywała swoją pozycję. Małgorzata regularnie wyżywała się na Weronice kopiąc ją, niszcząc jej jedzenie w stołówce, a nawet ciągnąc za włosy. Weronika cierpiała w ciszy, czasem roniąc łzy i chowając się w kącie. Próbowaliśmy ją bronić, lecz zwykle zamiast pomóc, spotykała nas reprymenda ze strony nauczycielki, podczas gdy Małgorzata pozostawała bezkarna.
Pewnego dnia, z okazji urodzin Weroniki, dziewczynka przyszła do przedszkola w zupełnie nowej sukience. Delikatny odcień różu pięknie podkreślał jej urodę, połyskując wielobarwnie. Krawędź sukienki zdobiły malutkie kamyczki, które w każdym ruchu lśniły, wywołując podziw i komplementy u pozostałych dzieci. Bliźniaczki obserwowały przebieg wydarzeń z kąta, ich milczenie zdradzało niezadowolenie.
Weronika była naprawdę szczęśliwa, jej zielone oczy promieniały radością. Podczas zabawy na dworze starała się omijać piaskownicę, by nie ubrudzić nowej sukienki. Jednak w wirze zabawy straciliśmy ją na moment z oczu. Nagle usłyszeliśmy głośny krzyk, który zmusił nas do odwrócenia się. W kałuży siedziała Weronika, a jej sukienka była podarta. Nad nią stała Małgorzata, śmiejąc się szyderczo.
Weronika płakała niepocieszenie, martwiąc się, jak jej ojciec zareaguje na zniszczoną sukienkę. Jesteś tylko żebraczką, nie żadną księżniczką! dokuczała Małgorzata. Ten widok głęboko mnie poruszył patrzyłam na cierpienie małej, bezbronnej dziewczynki, której wyjątkowy dzień został zniszczony. To wydarzenie zostawiło we mnie ślad na całe życie, niosąc ważną naukę: nigdy nie powinno się krzywdzić drugiego człowieka, nawet jeśli jest się silniejszym. Szacunek i dobroć są wartościami, które powinny prowadzić nas przez każdy dzień.



