Para małżonków wracało radośnie po niezapomnianej kolacji urodzinowej. Kasia wracała z mężem z restauracji, gdzie świętowali jej urodziny. Wieczór był udany. Było wielu gości – rodzina, współpracownicy. Kasia wielu z nich widziała pierwszy raz, ale skoro Tomek zdecydował się ich zaprosić, to pewnie miał powód.
Nie należała do kobiet, które kwestionują decyzje męża. Nienawidziła kłótni. Łatwiej było się podporządkować niż walczyć o swoje.
Kasia, klucze nie są za głęboko w torebce? Możesz je wyjąć?
Kasia sięgnęła do torebki, szukając kluczy na ślepo. Nagle przeszył ją ostry ból, upuściła torbę na ziemię.
Dlaczego krzyczysz?
Coś mnie ukłuło.
Przy tym bałaganie w twojej torbie nic dziwnego!
Nie odpowiedziała, podniosła torebkę i ostrożnie wyjęła klucze. Weszli do mieszkania, a ona szybko zapomniała o zdarzeniu. Była zmęczona, nogi ją bolały, marzyła tylko o prysznicu przed snem.
Rano obudził ją przeszywający ból w dłoni. Palec był czerwony i spuchnięty. Przypomniała sobie wczorajszą sytuację, sięgnęła po torebkę, chcąc zrozumieć, co się stało. Przeczesując zawartość, na dnie znalazła dużą, zardzewiałą igłę.
Co to, u diabła, jest?!
Nie rozumiała, jak ten przedmiot mógł się tam znaleźć. Wyrzuciła igłę do kosza, potem poszła po apteczkę, by odkazić ranę. Po opatrzeniu palca wyszła do pracy. Ale w porze obiadowej poczuła gorączkę.
Zadzwoniła do męża:
Tomek, nie wiem, co robić. Wczoraj chyba złapałam infekcję. Mam gorączkę, ból głowy, cała mnie łamie. Wyobraź sobie, znalazłam w torebce zardzewiałą igłę to nią się ukłułam!
Idź do lekarza, nie wiadomo, czy to nie coś poważnego.
Nie martw się, odkaziłam, będzie dobrze.
Ale z każdą godziną czuła się coraz gorzej. Ledwo dotrwała do końca dnia, wsiadła do taksówki, nie mając siły na autobus. W domu runęła na kanapę i zasnęła.
Śniła babcię Mariannę, która zmarła, gdy Kasia była mała. Choć nie wiedziała jak, była pewna to była ona. Krucha, zgarbiona, jej wygląd mógł przerazić, ale Kasia czuła, że chce jej pomóc.
Babcia poprowadziła ją przez pole, pokazując, jakie zioła zebrać. Mówiła, że musi zrobić napar, by oczyścić organizm. Ktoś pragnął jej krzywdy, ale musiała żyć, by się bronić. Czas naglił.
Kasia obudziła się zlana potem. Wydawało jej się, że spała długo, ale minęły tylko sekundy. UsłysDrzwi wejściowe zatrzasnęły się Tomek wrócił, a ona, mimo osłabienia, wiedziała już, że musi działać, bo każda chwila zwłoki przybliżała ją do krawędzi, za którą nie było powrotu.



