Pamiętam, jak pewnego dnia od żony otrzymałem spięty w walizkę zestaw rzeczy. Nie mów głupich rzeczy! krzyczała. Wtedy po raz pierwszy Kaja pomyślała o kamerze wideo. Nie tylko pomyślała zamontowała ją wszędzie. Tego nie powiedziała mężowi; miał być to niespodzianka. I niespodzianka rzeczywiście się spełniła.
Jakże to szczęście, że wybrałaś Wytka, a nie tego niezdarnego Szymona Kolankiewicza! rozmyślała, wygodnie osadzona w fotelu, brzuchem wypukłym z ciążą. Gdyby wyszła za niego, mieszkałaby dziś w bloku przy obwodnicy, wśród szarych kamienic.
Kolaniewicz nie był w stanie zrobić nic większego. Nie bez powodu wszyscy go nazywali Szurek, a nie Szymon jak nazwiesz statek, tak i popłynie. Kto pomyślałby o tym, by przywodzić na myśl wielkiego wodza i nazwać go Szurek Macedonski? Nikt. To jakby Lenina nazwać Wojtkiem po prostu nie da się. Szurek Balanowski brzmiał jednak całkiem naturalnie.
Obraz Operacja Y i inne przygody Aleksandra wydałby się pustą nazwą, a film by z taką nazwą nie wypaść mógł. Inaczej sprawa z Szurkiem.
Szurek i Wiktor znali się od szkoły; obaj byli zakochani w pięknej Kajie. Często trójka wędrowała razem. Szurek przegrywał przy Viktorze, choć nie zauważał tego. Ta wyraźna porażka nie psuła przyjaźni, a Szurek umiał przyjaźnić się.
Po maturze Kaja w końcu wybrała Wytka, a trzeci miał odejść i właśnie Kolankiewicz stał się tym trzecim. Trzy miesiące po rozpoczęciu studiów Wytko ją zostawił; zakochał się w koleżance z roku. Kaja zadzwoniła do Szurka, po raz pierwszy nazywając go Szymkiem.
Wtedy na pomoc przybył wierny Kolankiewicz, rozjaśnił samotność Kajki i wydobył ją z depresji. Nie było między nimi nic więcej niż przyjaźń; ale to wystarczyło Szurkowi, by być blisko ukochanej.
Wiosną Kaja zakochała się w Wiktorze, który wyparł ją z serca. Jej wybrańcem został student z tej samej uczelni, starszy o kilka lat poznali się w bibliotece, gdzie jeszcze nie wszystko było cyfrowe. Szurek od razu został zapomniany, a myśli Kajki wypełniły się Arturem.
Szurek, po szkole poszedł do kolegium architektury, nosząc przy sobie różne nieprzydatne rzeczy: hałasujący tokarka, dźwięczący metal po godzinie nauki będę miał zawód! radował się przyjaciel. Był z licznej rodziny, gdzie pieniądze ceniono wysoko. Potem, jeśli zechcę, wejdę na studia! dodawał.
Kaja nudziła się przy sztywnym, lecz dobrze uszytym facetcie. Pragnęła miłości i przytulania nie od niego. Wkrótce znalazła to wszystko w Arturze. Temat, nieco starszy od nieświadomej w tej sprawie dziewczyny, otworzył przed nią drzwi do świata uczuć. Ich dusze wzleciały w niebo; planowali nawet małżeństwo, bo razem było im dobrze.
Rok minął; Artur kończył studia, Kaja była na drugim roku czemu nie wziąć ślubu? Temat zdobędzie dyplom, a potem się pobiorą!
Wtedy Szurek zadzwonił do Kajki: W szkole organizujemy spotkanie absolwentów! Pójdziemy, Kajo? Kaja przyjęła zaproszenie, myśląc, że Wytko zobaczy, co stracił. Chciała pochwalić się byłemu zalotnikowi, że wkrótce będzie świętować. Szurek już pracował w renomowanej firmie budowlanej i dobrze zarabiał, a przyjaźń z Wytkiem trwała.
Od Szurka Kaja dowiedziała się, że jej były kochanek jest teraz wolny i również planuje przyjść na spotkanie. Wieczór wyznaczono na pierwszą sobotę lutego. Kaja starannie dobrała strój: urocza sukienka, na wierzchu futrzany płaszcz, a Szurek pojechał po nią własnym samochodem.
Gdy Kaja ujrzała dawnego kochanka, zrozumiała, że zwodziła samą siebie nic nie przeszło! Tylko w głębi serca czekało na swój moment, a ten właśnie nadszedł. Wytko również cieszył się, widząc Kaję po półtora roku, i zachwycił się jej urodą. Szurek tego nie zauważył; dla niego Kaja zawsze była najpiękniejsza, bo i tak była doskonała.
Kaja i Wytko spojrzeli na siebie, wstali i ruszyli razem do domu, nadrabiając stracony czas. Szurek pozostał trzeci.
Ślub z Arturem się nie odbył; w sierpniu, będąc już w ciąży, Kaja poślubiła Wytka, bo Wiktor już zaproponował rękę. Teraz oczekiwali pierwszego dziecka USG ukazało dziewczynkę!
Wiktor okazał się przyzwoitym mężem. Po ślubie przeszedł na nocną zmianę i został kurierem, a zawód ten w tamtych latach był dobrze płatny. Kaja przeszła egzamin zewnętrzny na drugi semestr trzeciego roku; wszystko układało się wspaniale, a rodzice wspierali ją finansowo. To była zwykła, szczęśliwa rodzina.
W wyznaczonym terminie przyszedł na świat piękny dziewczęcio Lenka. Czas płynął, zbliżał się moment rozpoczęcia edukacji Kajki. Dziewczynka rosła i zaczęła chodzić.
Nie oddawali jej do żłobka nie wiadomo, co się tam mogło wydarzyć, a małe dziecko nie potrafi jeszcze się bronić. Wynajęto nianię, bo babcie były jeszcze młode i pracowały, a dziadkowie nie mieli potrzeby, by zmieniać pieluchy.
Kandydatki były starannie sprawdzane przez młodą mamę. Ostatecznie wybrano dwudziestoletnią Agnieszkę, studentkę zaoczną, która pracowała jako niania. Miała dobre referencje, a jej wygląd nie był szczególnie atrakcyjny co wcale nie przeszkadzało, bo nie chciało się wykopywać wroga w domu. Agnieszka żądała nieco niższego wynagrodzenia, więc układ się zgadzał.
Kaja wróciła do studiów, a Agnieszka rozpoczęła pracę. Dziewczynka szybko nawiązała kontakt z nianią, chętnie trzymała się jej za rękę. Gdyby czuła się źle, wyrażała to płaczem lub krzykiem, więc rodzice byli spokojni.
Podczas kąpieli Kaja zauważyła u Lenki odparzenie nie było to z czasów, gdy pieluchy były grube. Nowoczesne pieluchy wymienia się w chwilę. Kaja nie powiedziała Agnieszce o odparzeniu, by nie wywołać niepotrzebnego zamieszania; na rynku było mnóstwo maści i kremów, więc poradziła sobie sama.
Później Lenka dostała wysypkę alergiczną. Agnieszka, przysięgając na Chrystusa, zapewniła, że nic nie podaje dziecku, bo ma kurs pielęgniarski. Kaja pilnowała, by żadne jedzenie nie leżało na stolikach w domu nie było żadnych produktów, które mogłyby wywołać alergię.
Wytko odrzucił jej obawy: Nie mów głupot, zróbmy badania i zobaczymy, co się dzieje.
Wtedy po raz pierwszy Kaja pomyślała o kamerze wideo i zamontowała ją wszędzie, ale nie powiedziała Wiktorowi niespodzianka. I naprawdę była niespodzianka.
Okazało się, że Lenka była praktycznie pozostawiona samej sobie, bo po wyjeździe żony na studia zaczęło się najciekawsze. Wiktor i Agnieszka spędzali noc w sypialni, a dziewczynka krążyła po domu, a w salonie i w pokojach leżały chipsy ulubione przekąski Wiktora i Agnieszki.
Wszystko sprzątało się przed powrotem Kajki i tak było dobrze. Agnieszka okazała się pierwszą miłością Wiktora z pierwszego roku studiów; po rozstaniu wziął dokumenty i została nianią.
Jak się to wszystko splatało, pozostaje tajemnicą; może przypadkiem wybrali tę nianię, a może nie. Może to wina, że koledzy wciąż rozmawiali, a mąż zasugerował Agnieszkę.
Mieszkanie należało do rodziców Kajki, więc nie było domu do wynajęcia. Niania dostała od nich miłe słowa z nutą wulgarności i wynagrodzenie. Mąż też wypowiedział podobne zdania i podarował spakowaną walizkę z rzeczami Kaja nie zamierzała przebaczyć. Odeszli razem, a Wytko nie spróbował nawet przeprosić; nie widział w swoim postępowaniu nic złego, wszystko było boskim darem.
Kaji było mdło; kolejne niepowodzenia waliły ją w twarz. Wtedy przypomniała sobie niezdarnego, lecz lojalnego Szurka to on miał jej pomóc. Obiecał przyjechać w mig i rozwiać smutek żartami, tak jak zawsze.
Jednak tym razem Szurek nie mógł przybyć: Nie dam rady, Kajo! usłyszała zamiast zwykłego Jasne, Kajo, już jedziemy! Dlaczego? zapytała. Jadę do żony na oddział porodowy, mój syn przyszedł na świat, więc muszę przeprosić! odparł szybko Szurek. Nie mam czasu na gadanie!.
Po tych słowach rozłączył się. Kaja była zdumiona: Syn? Jaka żona? On ją kocha, a nie ja, Kajo! pomyślała, ale fakt pozostał faktem: kolega Kolankiewicz miał potomka i nie miał już czasu dla niej.
Cóż chciała naprawdę? Czyżby dorośli mężczyźni mieli skakać przed nią aż do emerytury? Wytko ostatnio wspominał, że dostał awans i kieruje teraz jakimś działem.
Kaja poczuła gorzki żal i poczucie zdrady: wszyscy ją porzucili mąż, przyjaciel, a nawet Szurek pozostał w tyle.
Tak kończy się opowieść o tamtych latach, kiedy miłość, przyjaźń i codzienne troski przeplatały się w życiu zwykłej, polskiej rodziny.



