Pod koniec jesieni, tuż przed końcem szkoły, Marysia w końcu zdecydowała się na studia, choć długo wahała się, kim chce zostać. Nagle zrozumiała, że poświęci się medycynie. Uczyła się dobrze, a życie u boku rodziców płynęło spokojnie, jak u Boga za piecem. Miała wszystko: kochających rodziców, piękne ubrania, wakacje nad morzem, prezenty.
Ojciec Marysi pracował w miejskim urzędzie na wysokim stanowisku i niczego nie żałował ani żonie, ani córce. Ubierał dziewczynkę jak lalkę. Był pewien, że czeka ją świetlana przyszłość. Matka nie pracowała, zajmowała się dom



