Ostatnia Suknia
Córeczko, moja koleżanka z pracy, Barbara Woźniak, ma córkę, która wychodzi za mąż. Chcą zamówić u ciebie suknię ślubną. Weźmiesz to zlecenie?
Nie, mamo, mam tyle roboty, że ze wszystkim się nie wyrabiam. Niech poszukają innej krawcowej.
Ale ona chciała tylko ciebie, szyjesz najlepiej, wszyscy cię polecają.
No nie dam rady
No dobrze. Pewnie się zmartwią
Bożena pracowała w domu, a klientów nie brakowało, często nawet musiała odmawiać. O tym, że będzie szyć, wiedziała już jako dziecko, szyjąc ubranka swoim lalkom. Po liceum nie wahała się, na jaki kierunek iść dalej.
Szyła niezwykle starannie; ubrania leżały na klientach jak szyte na miarę przez najlepsze domy mody. Każdy był zachwycony. Praca sprawiała jej ogromną satysfakcję i dawała dobre dochody. Mimo że w sklepach można było dostać wszystko, wielu ludzi wybierało szycie na zamówienie.
Po tygodniu przyszła do niej mama, zapłakana.
Córeczko, taki dramat Córka Barbary Woźniak, Aniela, ta, która chciała u ciebie zamówić suknię, zginęła w wypadku razem ze swoim narzeczonym. Pojechali do rodziny do Poznania, nocą jej narzeczony zasnął za kierownicą. Auto wypadło z drogi i uderzyło w drzewo. Tacy byli młodzi, szczęśliwi, szykowali się do ślubu Wesele miało być, a będzie pogrzeb okropność.
Bożena była bardzo poruszona. Jak niesprawiedliwe bywa życie
Teraz rodzice będą musieli kupić suknię ślubną, żeby pochować w niej Anielę Nawet nie zdążyli zamówić u ciebie szycia Tragedia taka Pochować własne dziecko
Bożena szyła do późna w nocy, myśląc o tym nieszczęściu. Sama nie miała dzieci, lekarze rozpoznali u niej niepłodność. Na początku cierpiała, potem pogodziła się z losem. Zresztą, wiek już nie ten niedługo kończyła czterdzieści trzy lata. Wyobrażała sobie ten ból rodziców i bardzo im współczuła.
Nagle z hukiem otworzyło się okno. Bożena ze zdziwieniem poszła je zamknąć. Jak to możliwe, samo się otworzyło?
Wracając do pracowni, zobaczyła przy stole dziewczynę. Była niemal przezroczysta przez nią było widać pokój.
O rety, chyba przemęczyłam się tak, że mam już omamy. Powinnam pójść spać
Uszyj mi, bardzo proszę, suknię. Nie było mi dane wyjść za mąż na ziemi, ale pragnę odejść tam, gdzie idę, w wymarzonej sukni To moja ostatnia suknia Z Kazikiem już zawsze będziemy razem. Tak było nam zapisane
Kim ty jesteś? Co to za żart?
Jestem Aniela Tylko ty uszyjesz taką suknię, jaką pragnę
Dano mi szansę zobaczyć, co mnie czeka dalej. Tam jest pięknie, nie boję się odejść, a najważniejsze, że będę z ukochanym. Ale bardzo mi zależy, by raz jeszcze poczuć się piękną, ostatni raz
Bożena była oszołomiona. Czy to naprawdę się dzieje? Takie rzeczy tylko w filmach! Co za bzdura
Najpewniej przemęczyła się tym wszystkim, wyobraźnia płata figle, pewnie za dużo myślała o tragedii i przywidziała jej się zjawa panny młodej
Poszła do sypialni i zaraz zasnęła twardym snem. Rano zabrała się znów do pracy, przekonana, że to przez zmęczenie i zbytnią wyobraźnię. Wieczorem postanowiła położyć się wcześniej. Porządkując w pracowni, raz jeszcze zobaczyła dziewczynę w lekko mlecznobiałej poświacie.
Wiesz, powoli przyzwyczajam się do nowego stanu. Tylko bardzo mi ciężko patrzeć na mamę umiera z rozpaczy Próbowałam dać jej o sobie znać, ale jest zbyt załamana, nie czuje mojej obecności, a ty czujesz Niewielu ludzi ma taką zdolność.
Aniela, co będzie, gdy cię pochowają? Przejdziesz do nieba? Jak to wygląda?
Mój przewodnik mówił, że zostanę przez jakiś czas w miejscu, gdzie mieszkałam. Potem mnie poprowadzi. Więcej nie mogę zdradzić, nie wolno. Wiem teraz dużo więcej. W śmierci nie ma nic strasznego, to tylko przejście do innego świata, gdzie nadal będę. Kiedyś wrócę może już nie jako kobieta. Ale ten ziemski etap chciałabym zakończyć w pięknej sukni ślubnej. Pomóż mi, proszę
Bożena bezradnie wzruszyła ramionami. Jak to można szyć suknię dla zmarłej na jej własną prośbę
Ale przecież nie wiem nawet, jaką chcesz suknię, jaki rozmiar I jak to wytłumaczę twoim rodzicom?
Szyj, nie martw się. Wszystko ułoży się tak, jak trzeba. Zobacz, jak powinna wyglądać
Dziewczyna obróciła się przez pokój w ślicznej, białej, koronkowej sukni, potem zatrzymała się. Bożena dokładnie przyglądała się każdemu detalowi. Suknia rzeczywiście była przepiękna, pełna delikatnych koronek.
Bożena zaczęła więc szkicować projekt, zwracając uwagę na wszystkie szczegóły. Gdy skończyła, zjawa rozmyła się jak mgiełka.
Rano Bożena zobaczyła na stole gotowy szkic. Więc to nie był sen to naprawdę się zdarzyło.
Pojechała do pasmanterii i kupiła najpiękniejszą koronkę i najlepszy materiał. Rozmiar oceniła na oko, bo wiedziała, że dziewczyna była drobna. Gdy wróciła, od razu zabrała się za szycie. Przepadła przy pracy aż do wieczora, kiedy obudził ją mąż, Wieślaw.
Bożenka, co z tobą? Ostatnio nie jesteś sobą. Powiesz mi, co się stało?
Oj, Wieśku, nawet nie będziesz mi wierzył Lepiej nie pytaj, dobrze?
Po dwóch dniach suknia była gotowa. Jeszcze nigdy nie szyło jej się tak łatwo, jakby ktoś jej pomagał. Ubrawszy manekina w suknię, podziwiała swoje dzieło. Szkoda, że Aniela za życia nie mogła być panną młodą
Wieczorem odwiedziła ją mama z wieściami.
Wyobraź sobie, nie mogą pochować Anieli Najpierw nie chcieli wydać ciała z prosektorium, potem papiery nie tak, a sukni ślubnej nigdzie znaleźć nie mogą, nikt nie chce sprzedać coś dziwnego. Basia chodzi jak cień.
Mamo, uszyłam suknię dla Anieli W niej ją pochowają
Ale jak? Przecież nie chciałaś, nawet wymiarów nie miałaś
Zaufaj mi, mamo, niech wezmą tę suknię. Tak ma być.
Nazajutrz rodzina Anieli odebrała suknię. Bożena nie wzięła ani złotówki.
Pogrzeb Anieli i Kazika odbył się tego samego dnia. Suknia leżała idealnie. W jakiś sposób udało się ubrać ją w nią, ciało na chwilę stało się miękkie i uległe.
Córeczko, leżała w tej trumnie taka piękna i z uśmiechem na ustach Niech spoczywa z Kazikiem w pokoju…
Kilka dni potem Bożenie przyśniła się Aniela. Ta tańczyła z narzeczonym, pięknie uśmiechnięta, wśród niezwykłych kwiatów, ptasie trele i szum strumyka. Po skończonym tańcu Aniela zwróciła się do Bożeny:
Suknia cudowna, dziękuję! Jestem szczęśliwa! I jeszcze Wkrótce w twoim życiu pojawi się Alicja. Pomogłam jej znaleźć do ciebie drogę
Bożena obudziła się gwałtownie. Aniela była szczęśliwa, sukienka się podobała wszystko to było nie na próżno. Tylko kim jest ta Alicja?
Bożena znowu wpadła w wir pracy. Czasem odwiedzała przyjaciółkę, żeby choć na chwilę oderwać się od szycia. Przy herbacie wspominały młodość.
Weroniko, ostatnio źle się czuję, muszę iść sprawdzić żołądek, a do ginekologa też nie zaglądałam od dawna. Myślę, że zaczęła mi się menopauza, okres ustał całkiem. Jutro umówię się prywatnie.
Bożenka, dobrze mówisz! Całkiem się przez tę pracę zaniedbałaś!
***
Pani Bożeno, jest pani w ciąży. To duże zaskoczenie, w tym wieku to prawdziwa rzadkość.
Proszę nie żartować, od lat mam stwierdzoną niepłodność. Proszę to jeszcze raz sprawdzić
Nie mam wątpliwości. Tu na monitorze, proszę spojrzeć rączki, nóżki, serce bije, wszystko w porządku. To jest dziewczynka. Gratuluję!
Bożena wyszła z gabinetu cała we łzach szczęścia. Niemożliwe, a jednak Po tylu latach czekania Dziewczynka O to chodziło Anieli. Alicja już do niej idzie, jej córeczka!
Kupując bukiet kwiatów, Bożena poszła na cmentarz, znaleźć grób Anieli. Dziwne, ale poszła tam, gdzie trzeba, jakby jej nogi wiedziały drogę.
Dziękuję ci, Anielo. Dałaś mi największy dar, dziecko… Mam nadzieję, że tam, gdzie jesteście z Kazikiem, jesteście szczęśliwi…
Kładąc bukiet na grobie, Bożena wracała do domu uśmiechnięta, głaszcząc się po brzuchu. Gdyby nie pomogła z suknią, nie miałaby tego dziecka Czyniąc dobro, dobro powracaPo kilku miesiącach, gdy brzuszek Bożeny stał się już wyraźnie zaokrąglony, siedziała przy maszynie, szyjąc maleńką sukieneczkę z tej samej koronki, którą kiedyś wybrała dla Anieli. Przez uchylone okno wpadał ciepły, wiosenny wiatr, niosąc ze sobą zapach świeżych kwiatów i śpiew ptaków. Gdzieś w kącie pokoju, w białym świetle, przez moment mignął cień dziewczyny z uśmiechem na ustach.
Wszystko się splata szepnęła Bożena, czując łzę szczęścia spływającą po policzku.
Kiedy na świat przyszła Alicja, była maleńka, lecz zdrowa. Wieślaw tulił córeczkę z niedowierzaniem, a Bożena, patrząc na to cudo w swoich ramionach, wiedziała już, że niewytłumaczalne cuda naprawdę się zdarzają. Alicja śniła spokojnie, a jej dłonie odruchowo zaciskały się na fałdach koronkowej sukieneczki.
W nocy Bożenie przyśnił się ogród pełen światła. Tańczyła w nim Aniela, a tuż obok niej mała dziewczynka o włosach złocistych jak poranek. Gdy Bożena próbowała podejść bliżej, Aniela posłała jej ciepły uśmiech i skinęła głową.
Dziękuję ci, Bożeno. Dzięki tobie spełniło się jeszcze jedno marzenie powiedziała cicho, jakby w podzięce.
Rano w domu Bożeny panował spokój. Alicja śmiała się przez sen, jakby śniła o kimś bliskim i dobrym, kto czuwa nad nią z daleka. Bożena tuliła ją do serca, czując, że miłość potrafi przetrwać wszystko nawet śmierć i wrócić wtedy, kiedy najmniej jej oczekujemy.
A w drewnianej szufladzie, pod koronkową suknią, leżał stary szkic pamiątka po tej, która pomogła Bożenie uwierzyć, że życie zawsze ma dla nas niespodziankę, jeśli tylko umiemy odważyć się marzyć.



