On ponownie mnie nie wybrał

— Nie, Elżbieto, ty nic nie rozumiesz! Nie mogę już tak żyć! — Zosia chwyciła przyjaciółkę za rękę, ściskając tak mocno, że tamta się skrzywiła. — On się z nią żeni! Z tą… z tą pustą lalką! A ja co, dwanaście lat zmarnowałam?

— Zosiu, puść, bo boli! — Elżbieta próbowała wyrwać dłoń, ale Zosia trzymała mocno, jej oczy płonęły desperackim ogniem. — Posłuchaj mnie…

— Nie, ty mnie posłuchaj! — Zosia zerwała się z kuchennego krzesła i zaczęła chodzić po małym pokoju tam i z powrotem, jak zwierzę w klatce. — Dwanaście lat, Ela! Dwanaście lat na niego czekałam! Gdy studiował, ja pracowałam, żeby mu pomóc. Gdy szukał pracy, wspierałam go. Gdy jego matka chorowała, siedziałam z nią w szpitalu jak rodzona córka! A on… on…

Głos Zosi się załamał, opadła na krzesło, zakrywając twarz dłońmi.

Elżbieta delikatnie przysunęła do przyjaciółki kubek z herbatą, która już zdążyła wystygnąć.

— Może to i lepiej, Zosieńko? Może on nie jest twoim przeznaczeniem?

— Nie jest? — Zosia podniosła głowę, spojrzała na Elżbietę tak, że ta mimowolnie się odsunęła. — A co w takim razie nim jest? Siedzieć sama w czterdziestkę i wspominać, co mogło być?

— Masz dopiero trzydzieści osiem…

— Wkrótce trzydzieści dziewięć! — przerwała Zosia. — I co mam teraz zrobić? Zacząć od nowa? Szukać kogoś innego? Kto by chciał kobietę w moim wieku? Wszyscy porządni faceci dawno mają żony!

Elżbieta milczała, niepewna, co odpowiedzieć. Znała Zosię od studiów, widziała, jak miotała się między nadzieją a rozpaczą przez te wszystkie lata. Tomek raz pojawiał się w jej życiu, raz znikał, obiecywał małżeństwo, potem mówił, że nie jest gotowy, że trzeba czekać. A Zosia czekała, wierzyła każdemu jego słowu.

— Pamiętasz, jak chodziłyśmy razem na angielski? — cicho zapytała Elżbieta. — Mówiłaś, że chcesz pojechać za granicę, zobaczyć świat. A potem poznałaś Tomka i rzuciłaś naukę.

— Co ma angielski do rzeczy? — zirytowała się Zosia. — Kochałam go, rozumiesz? Naprawdę! Nie jak te głupie lale, które zmieniają facetów jak rękawiczki. A on… po prostu mnie wykorzystywał!

— Nie wykorzystywał, Zosiu. Po prostu… nie wyszło.

— Nie wyszło? — Zosia wstała, podeszła do okna, długo patrzyła na zaśnieżone podwórko. — Wiesz, co mi powiedział, gdy dowiedziałam się o jego ślubie? Że zbyt dobrze go znam. Że z Olą jest mu ciekawiej, bo jest tajemnicza. Tajemnicza! Dwudziestoletnia studentka, która umie tylko robić sobie zdjęcia!

— Zosiu, nie dręcz się…

— Nie dręczę! — odwróciła się gwałtownie. — Jestem wściekła! Nie rozumiem, jak to się stało! Byliśmy szczęśliwi! Pamiętasz, jak jeździliśmy latem na działkę? Jak dawał mi kwiaty? Jak mówił, że jestem najlepsza?

— Pamiętam — skinęła Elżbieta. — Ale to było dawno, Zosieńko.

— Nie tak dawno! Zaledwie rok temu! Gadaliśmy wtedy o dzieciach, o imionach. On nawet wymyślał jakieś! A teraz ta Ola jest w drugim miesiącu ciąży!

Elżbieta drgnęła.

— Ciąży? Nie mówiłaś mi o tym!

— Po co? — Zosia osunęła się na krzesło, jakby ktoś wypuścił z niej powietrze. — Po co ci wiedzieć, że nie tylko się z nią żeni, ale jeszcze dziecko z nią ma? To dziecko, o którym my z nim marzyliśmy…

— Boże, Zosiu… — Elżbieta wstała, objęła przyjaciółkę. — Tak mi cię szkoda…

— Nie żałuj mnie! — Zosia wyrwała się z objęć. — To moja wina! Powinnam odejść, gdy pierwszy raz zaczął gadać, że nie jest gotowy. A ja myślałam, że go zmienię, że zrozumie, jaka jestem dobra…

— Bo jesteś dobra, Zosiu. Mądra, piękna…

— Piękna? — Zosia gorzko się zaśmiała. — Spójrz na mnie! Siwe włosy, zmarszczki, zbędne kilogramy. A ta Ola młodziutka, szczupła, modna. Nic dziwnego, że ją wybrał!

— To nie wiek ani wygląd się liczą!

— Więc co? Wytłumacz mi, Ela! Co? Co zrobiłam nie tak?

Elżbieta usiadła bliżej, wzięła jej dłonie w swoje.

— Posłuchaj. Nie zrobiłaś nic złego. Byłaś idealną przyjaciółką, wsparciem, prawie żoną. Ale Tomek… to po prostu nie ten człowiek. Egoista, Zosiu. Zawsze myślał tylko o sobie.

— Nie znasz go! Bywał czuły, opiekuńczy…

— Gdy mu to pasowało. Pamiętasz, jak znikał na miesiące, gdy potrzebowałaś go? Jak obiecywał zabrać cię do rodziców, a potem znajdował wymówki? Jak mówił, że cię kocha, a spotykał się z innymi!

— Skąd wiesz o innych? — Zosia spojrzała na nią ostro.

Elżbieta zawahała się, spuściła wzrok.

— Widziałam go rok temu… Z jakąś blondynką. Całowali się w kawiarni. Chciałam ci powiedzieć, ale…

— Nie powiedziałaś! — Zosia zerwała się, znów zaczęła chodzić. — Wiedziałaś, że mnie zdradza, i milczałaś!

— Nie byłam pewna! Może to tylko znajoma, albo…

— Albo kochanka! — Zosia stanęła, wpatrując się w Elżbietę. — Powinnaś była mi powiedzieć!

— I co byś zrobiła? Darowała mu jak zawsze?

Zosia chciała zaprzeczyć, ale wiedziała, że Elżbieta ma rację. Wybaczała Tomkowi wszystko: spóźnienia, złamane obietnice, jego nieobecności. Zawsze tłumaczyła, zawsze wierzyła, że się zmieni.

— Wiesz, co jest najgorsze? — szepnęła Zosia. — Myślałam, że jesteśmy do siebie podobni. Że mamy wspólne marzenia. A on nawet nie pamiętał, o czym rozmawialiśmy. Gdy spytałam, czy pamięta nasze plany, nazwał to głupimi pogaduszkami.

— Dla ciebie to nie były głupstwa.

— Nie były. Każde jego słowo było dla mnie ważne. Każda chwila. A dla niego… byłam wygodna. Dopóki nie znalazł lepszej.

Elżbieta nalała sobie herbatę, dług”Ja też Cię wybieram, Zosiu – powiedziała Elżbieta, ściskając jej dłoń – wybieram Ciebie, bo zasługujesz na kogoś, kto doceni Twą wierność i siłę, a Tomek? Niech ma swoją zagadkową Olę i niech żałuje, gdy zrozumie, że stracił prawdziwy skarb.”

Rate article
Fajna Tajna
On ponownie mnie nie wybrał