Dzwonek do drzwi rozbrzmiał ostro i nieprzyjemnie, zwiastując gości. Kinga zdjęła fartuch, otarła ręce i podeszła do wejścia. Na progu stała jej córka z młodym mężczyzną. Wpuściła ich do mieszkania.
Cześć, mamo powiedziała córka, całując ją w policzek. To jest Tato, będzie z nami mieszkał.
Dzień dobry młody mężczyzna skłonił się grzecznie.
A to moja mama, ciocia Kinga.
Kinga Kowalska poprawiła córkę.
Mamo, co będzie na kolację?
Puree z groszku i kiełbaski.
Nie jem puree z groszku odparł chłopak, ściągnął buty i poszedł do salonu.
Ale mamo, Tato nie je groszku powiedziała dziewczyna szeroko otwartymi oczami.
Młody rozsiadł się na kanapie, rzucając plecak na podłogę.
To właściwie mój pokój zauważyła Kinga.
Tato, chodź, pokażę ci, gdzie będziemy mieszkać zawołała Ola.
Podoba mi się tu burknął, wstając z kanapy.
Mamo, pomyśl, co Tato może zjeść.
Nie wiem, mamy jeszcze pół paczki kiełbasek wzruszyła ramionami Kinga.
Spoko, z musztardą, keczupem i chlebem zawyrokował.
No dobra odparła tylko, kierując się do kuchni. Najpierw znosiła kotki i szczeniaki, a teraz przyprowadza to i jeszcze mam karmić.
Nalała sobie puree, położyła dwie usmażone kiełbaski, dodała sałatkę i zaczęła jeść z apetytem.
Mamo, czemu jesz sama? zapytała córka, wchodząc do kuchni.
Bo wracam z pracy i jestem głodna odparła Kinga, gryząc kiełbasę. Jak ktoś chce jeść, niech sobie sam weźmie albo ugotuje. I jeszcze jedno: dlaczego Tato ma z nami mieszkać?
No jak to dlaczego? To mój mąż.
Co?! Twój mąż?
No właśnie. Twoja córka jest dorosła i sama decyduje, czy wychodzi za mąż, czy nie. Mam przecież już dziewiętnaście lat.
Ale nawet mnie nie zaprosiliście na ślub.
Nie było ślubu, tylko urząd. Skoro jesteśmy małżeństwem, będziemy razem mieszkać odparła Ola, patrząc na przeżuwającą matkę.
No to gratulacje. Ale czemu bez wesela?
Jeśli masz pieniądze na wesele, możesz nam dać, my wiemy, co z nimi zrobić.
Rozumiem odparła Kinga, kontynuując posiłek. Ale czemu akurat u nas?
Bo w kawalerce mieszkają we czwórkę.
Czyli wynajęcie czegoś nawet nie wchodziło w grę?
Po co wynajmować, skoro mam tu pokój? zdziwiła się córka.
Rozumiem.
Dasz nam coś do jedzenia?
Ola, garnek z puree stoi na kuchni, kiełbaski na patelni. Jeśli za mało, w lodówce jest jeszcze pół paczki. Bierzcie, co potrzebujecie.
Mamo, ty nie rozumiesz, masz teraz ZIĘCIA podkreśliła ostatnie słowo.
No i? Mam zatańczyć z radości? Ola, wróciłam z pracy, jestem zmęczona, proszę bez festynów. Macie ręce i nogi, radźcie sobie sami.
Dlatego jesteś sama! Ola rzuciła matce wściekłe spojrzenie i zatrzasnęła drzwi do pokoju. Kinga dojadła, pozmywała, przetarła stół i wyszła. Przebrała się, wzięła torbę i poszła na siłownię. Kilka razy w tygodniu spędzała wieczory na ćwiczeniach i basenie.
Około dziesiątej wróciła do domu. W nadziei na gorącą herbatę zastała w kuchni istny chaos; ktoś próbował tu gotować. Pokrywka od garnka zniknęła, jedzenie wyschło i popękało. Opakowanie po kiełbasach leżało na stole, obok zeschnięta kromka chleba bez woreczka. Patelnia była przypalona, a ktoś zdrapywał z niej widelcem. Naczynia stały w zlewie, a na podłodze rozlał się coś słodkiego. W mieszkaniu śmierdziało papierosami.
O, to coś nowego. Ola nigdy sobie na to nie pozwalała.
Kinga otworzyła drzwi do pokoju córki. Młodzi pili wino i palili.
Ola, posprzątaj w kuchni. I jutro kupisz nową patelnię powiedziała matka i weszła do swojego pokoju, nie zamykając drzwi.
Ola zerwała się z miejsca i pobiegła za nią.
Dlaczego mamy sprzątać? I skąd wezmę pieniądze na patelnię? Nie pracuję, studiuję. Dla ciebie naczynia są ważniejsze?
Ola, znasz zasady: kto je, ten sprząta, kto robi bałagan, ten sprząta, co się zepsuje, trzeba wymienić. Każdy dba o siebie, i tak, patelnia jest ważna, nie była tania, a teraz się skończyła.
Nie chcesz, żebyśmy tu mieszkali rzuciła córka.
Nie odparła Kinga spokojnie.
Nie miała ochoty na kłótnię, a Ola nigdy wcześniej tak się nie zachowywała.
Ale tu należy mi się część.
Nie, mieszkanie jest moje. Pracowałam na nie i kupiłam. Ty jesteś tu tylko zameldowana. Rozwiązywać problemy za moje pieniądze? Nie. Jeśli chcecie tu mieszkać, trzymajcie się zasad wyjaśniła córce stanowczo, ale cicho.
Całe życie żyłam według twoich zasad. Jestem mężatką i od teraz nie będziesz mi mówić, co mam robić zaprotestowała Ola. Poza ty



