Ojciec wcale nie jest gorszy od matki

Ojciec wcale nie gorszy od matki

Swój drugi mąż Anna poznała na obozie wolontariuszy, gdzie ratowali gniazda rzadkich ptaków przed kłusownikami. Przyjechała tam z dziesięcioletnim synem, Stasiem.

Anatol był sercem i duszą całego projektu biolog-zapaleniec z oczami, które płonęły pasją. Nietypowe wycieczki organizował ze swoim przyjacielem z dzieciństwa, co było dla niego zarówno odskocznią, jak i dodatkowym zarobkiem.

Trzeciego dnia Anna poślizgnęła się na mokrych kamieniach i skręciła sobie kostkę. Okazało się, że Anatol nie tylko uwielbia dziką przyrodę, ale jest również praktykującym lekarzem. Opatrzył ją fachowo, zaniósł do namiotu, a potem przez cały tydzień troszczył się o nią jak o małe dziecko.

Podczas gdy Staś z zapałem pomagał naukowcom, między dorosłymi zaiskrzyło. Zachowywali się jednak powściągliwie oboje mieli za sobą bagaż nieciekawych doświadczeń i nie rzucali się na oślep w objęcia zakochania.

Po powrocie Anna zanurzyła się po uszy w pracy robiła wszystko, żeby zapomnieć o tej romantycznej przygodzie, która przypominała raczej film na Polsacie. Anatol też uznał, że to ledwie wakacyjny flirt, lecz już po dwóch tygodniach szukał do niej adresu…

Po pół roku zamieszkali razem, po roku wzięli ślub.

Anatol wskoczył w rolę ojca jakby wygrał los na loterii zawsze marzył o dzieciach, ale jego czas pochłaniały praca i hobby. Staś, który wychował się z mamą i babcią, szybko się do niego przywiązał i wkrótce wołał tato. Kupili przestronne mieszkanie z widokiem na park i zaczęli planować dziecko. Anna od dawna marzyła o córce, a marzenie męża się z tym idealnie zgrało. Imię wymyślili od razu Zuzanna (po babci). Życie wydawało się perfekcyjne.

Wszystko stanęło na głowie, gdy urodziły się bliźniaki razem z Zuzią, rodzice dostali też syna, nazwali go Michaś. Anna wpadła w wir pieluszek, kasz i nieprzespanych nocy. Jak mogła, pomagali jej mama i Staś. Anatol, żeby utrzymać rozrastającą się rodzinę, zatrudnił się w farmaceutycznym holdingu praca wymagała długich wyjazdów służbowych i tony raportów. Wkrótce złapał się na tym, że nie chce wracać do mieszkania, gdzie non stop słychać płacz niemowlaków, a żona nie ma już siły, żeby pogadać o czymś innym niż pieluchy.

Był przekonany, że dostawca chleba ma prawo do wyłącznej przestrzeni i solidnego odpoczynku. Anna uważała natomiast, że dzieci to wspólna odpowiedzialność i mąż musi przejąć część obowiązków. Coraz częściej się kłócili, coraz bardziej oddalali każda rozmowa kończyła się awanturą o role w domu.

Ratunkiem okazało się przedszkole. Bliźniaki nie skończyły jeszcze trzech lat, gdy Anna wróciła do pracy jako projektantka. Staś stał się prawdziwym pomocnikiem. W domu zrobiło się lżej, choć nie na długo.

Po dwóch latach Anatol się zakochał. Nowa koleżanka z pracy równie zapalona, pełna wolności i uroku, jak on kiedyś. Zdradził Annę i, jako człowiek przesadnie szczery, od razu się przyznał, po czym ogłosił, że powinni się rozstać.

Zawsze będę pomagać tobie i dzieciom, obiecuję. Mieszkanie dla was postaram się rozwiązać w ciągu roku. Ale teraz proszę, zabierz dzieci i przeprowadź się do swojej mamy. O rozwód wystąpię sam.

A nie przeszkadza ci, że to mieszkanie kupiliśmy razem, planując dużą rodzinę? spytała Anna spokojnie.

Nie utrudniaj! Proponuję cywilizowane wyjście! wybuchł.

Muszę się zastanowić, odparła bez emocji.

Tydzień myślała, potem ogłosiła decyzję:

Zakochałeś się w innej. To się zdarza. Ale dzieci są nasze, a nie tylko moje zostaną naszymi dziećmi na zawsze, prawda? Nie będę się z tobą szarpać o mieszkanie, choć mam pełne prawo możesz w nim mieszkać z nową żoną. Podzielmy się obowiązkami. Ja zabieram Stasia i Zuzię. Michaś zostaje z tobą.

Anatol zaniemówił.

Zwariowałaś? Nie dam rady sam wychować przedszkolaka! Przecież pracuję! Dziecko potrzebuje matki!

Naprawdę? Anna spojrzała zdziwiona. Tak chciałeś mieć dzieci, prawdziwą rodzinę? Proszę bardzo, spełniło się. Ja też pracuję, jeśli nie zauważyłeś. Chcesz nowego życia, a ja mam zostać z trójką dzieci? Nie, kochanie, nie zgodzę się. Weź przynajmniej jedno. Sprawiedliwie.

Zrobiło się ostro.

Anatol wściekły trzasknął drzwiami i opowiedział wszystkim znajomym, rodzinie i kolegom z pracy. Siedzieli jak wmurowani. Dzwonili do Anny, przekonywali, strofowali, nazywali okrutną i nieczułą. Własna mama powiedziała, że nigdy jej tego nie wybaczy. Anna jednak twardo swoje: Czemu ojciec miałby być gorszy od matki? Przecież kocha! Michaś już dawno nie jest niemowlakiem, bardzo samodzielny.

Anatol, ogłuszony i przyciśnięty do ściany, w końcu się zgodził. Jego mama odmówiła opieki zdrowie nie pozwalało. Nowa miłość po trzech tygodniach zniknęła macierzyństwa cudzych dzieci nie przewidywała.

***

Minęły trzy miesiące.

Pewnego wieczoru Anna przyszła po Stasia, który odwiedzał ojca. Drzwi otworzył Anatol. Mieszkanie czyste, pachniało kaszą, Michaś siedział na podłodze i składał lego z takim skupieniem, jakby budował Pałac Kultury.

Anatol wyglądał na zmęczonego, ale spokojnego.

Wchodź, powiedział cicho.

Staś pobiegł zbierać swoje rzeczy, rodzice zostali w kuchni.

Wiesz… zaczął Anatol, patrząc przez okno, pierwsze tygodnie nienawidziłem cię z całej siły. Myślałem, że to najgorsza zemsta. Ale potem… Potem po prostu poznałem Michaśka. Okazało się, że lubi pomidory i pomarańcze. Boimy się wspólnie odkurzacza, a lego uwielbia. Tak śmiesznie chrapie przez nos i zasypia tylko, gdy ktoś drapie go po plecach.

Spojrzał jej w oczy:

Zostałem jego tatą. Prawdziwym, nie weekendowym. Codziennym.

Anna słuchała w milczeniu.

Nie będę przepraszać za całą historię. Ale… jestem ci wdzięczny, Anatol skinął na syna. Za niego. Za nas.

Wiedziałam, odpowiedziała Anna.

Że sobie poradzę?

To jasne. Ale najważniejsze nie wątpiłam, że naprawdę go pokochasz. Tak jak trzeba. Zawsze byliśmy maksymalistami, Toluś. I w miłości, i w pracy, i w rodzicielstwie.

Czyli jednak zemsta?

Anna uśmiechnęła się i już wychodząc z kuchni odparła:

Nie. To była jedyna szansa, żeby zobaczyć w tobie znów tego człowieka, za którego kiedyś wyszłam za mąż. I chyba się udało.

Odeszła, zostawiając go w cichym mieszkaniu z ich wspólnym synem. I po raz pierwszy od dawna oboje czuli, że choć ich małżeństwo się rozpadło, rodzina w jakiś dziwaczny i bolesny sposób przetrwała.

Rate article
Fajna Tajna
Ojciec wcale nie jest gorszy od matki