Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć historię o Małgosi i Pawle, bo po prostu nie mogę tego zatrzymać tylko dla siebie. Małgosia była totalnie zakochana w Pawle dla niej to był facet idealny i myślała tylko o tym, żeby zostać jego żoną. Ale jej tata, pan Janusz, w ogóle nie był zachwycony tym wyborem. Za to jej mama, pani Zofia, od razu się przekonała do Pawła, kiedy przyniósł jej wielki bukiet róż na pierwszym spotkaniu. Tata Małgosi natomiast jakoś nie mógł mu zaufać.
Pamiętam jak raz, kiedy Paweł zabrał Małgosię do restauracji, ona sama musiała zapłacić rachunek, bo on zaczął marudzić, że zapomniał portfela, a na karcie nie ma wystarczająco pieniędzy. No i jeszcze do tego był wtedy bez roboty. Ciągle opowiadał, że niby szuka pracy, ale ciągle nic nie wychodziło.
Wiesz co najlepsze? Paweł się oświadczył, a Małgosia się zgodziła! Pomogła jej w tym mama, która przekonała tatę, żeby dał im szansę, chociaż on jasno powiedział, że nie będzie się mieszał w ich sprawy finansowe. Stwierdził, że to będzie tylko i wyłącznie Małgosia utrzymywać dom, bo Paweł nie wyglądał na faceta, któremu można w tej kwestii zaufać.
Pomimo ostrzeżeń taty małżeństwo się odbyło. Co ciekawe, tata Małgosi nie był zupełnie obojętny dorzucił się do wesela, podarował im połowę samochodu i zgodził się opłacać za nich czynsz na jakiś czas. Wśród znajomych Małgosi zaczęła się nawet szerzyć zazdrość, bo mało kto może liczyć na taki gest ze strony rodziców. Przez pierwsze dwa miesiące po ślubie wszystko wyglądało dość spokojnie… ale oczywiście sielanka nie trwała długo.
Paweł dalej nie mógł znaleźć pracy i, tak jak przewidział jej tata, Małgosia sama musiała się wszystkim zajmować i jeszcze utrzymywać dom. Pewnego dnia teściowa Małgosi (czyli mama Pawła) wpadła na pomysł, żeby tata Małgosi zatrudnił Pawła w swojej firmie. Więc Małgosia naciskała tacie i w końcu Paweł dostał robotę jako pomocnik ślusarza. Ale zgadnij wytrzymał dziesięć dni i zrezygnował, bo stwierdził, że tata Małgosi go poniża, dając takie “zwyczajne” prace. Paweł uważał, że należy mu się kierownicze stanowisko.
Małgosia pobiegła zapytać tatę, co teraz robić, a ten zaczął się dopytywać o wykształcenie Pawła. Nagle wyszło na jaw, że Paweł nawet nie skończył studiów! Oczywiście miał na to wymówkę, że niby przez problemy z wykładowcami, ale uznał, że to nic, bo przecież i tak “zasługuje” na odpowiedzialną pozycję.
Janusz, tata Małgosi, był wściekły kiedy to usłyszał i powiedział jej szczerze, że nikt uczciwy nie zostaje menadżerem bez doświadczenia i lat ciężkiej pracy. Nie zamierzał na pewno dawać Pawełkowi stanowiska, które nie było dla niego, i ostrzegał Małgosię, by nie liczyła na więcej wsparcia.
I wyobraź sobie, niedługo potem Paweł powiedział Małgosi wprost, że wcale jej nie kocha. Przyznał, że traktuje małżeństwo jako układ tymczasowy, zaczął nawet mówić o rozwodzie i domagać się udziału w majątku. Ale się przeliczył, bo sprytny tata Małgosi już dawno zabezpieczył mieszkanie na siebie, przewidując taki rozwój sytuacji.
No, powiem Ci, u nas to się czasem dzieją takie historie, że seriale to przy tym nic!



