Zemsta
W wieku trzydziestu lat Dominika znana była wielu przedsiębiorcom, prowadziła z nimi interesy, organizowała spotkania biznesowe. Wierzyła, że w biznesie wszystkie środki są dozwolone, a nawet wykorzystywała swój kobiecy urok, by osiągnąć cel. Z niektórymi partnerami łączyły ją relacje bardziej osobiste niż zawodowe. Szła przez życie twardo, nie oglądając się na innych.
Jak sama mawiała swojej przyjaciółce:
Nie spałam z byle kim. Tylko z tymi, którzy mi się podobali. Tak, może niezupełnie zawodowo, ale kobiecie w biznesie niełatwo się przebić, to męski świat. Choć coraz więcej kobiet znajduje swoje miejsce, pokazuje, na co je stać.
Nie wiem, Dominiko, ja bym tak nie potrafiła. Ja po prostu pracuję w biurze, decyzje podejmuje za mnie szef. Mi to odpowiada. A jak się obracać w biznesie, nawet nie wyobrażam sobie. Kobieta musi mieć charakter, i to twardy. Ty go masz wspierała ją Zosia, jej przyjaciółka.
Wiesz, Zosiu, gdy zaczynałam w biznesie, od razu trafiłam na mnóstwo problemów. Kobietom nie ufają. Jeden mój dawny znajomy powiedział mi wprost, gdy zaproponowałam współpracę: Kobieta może odnieść sukces, jeśli znajdzie odpowiednie podejście. I tak Krzysztof został moim pierwszym szczególnym partnerem.
Ojej, Dominiko, jak ty się na to zdecydowałaś? Wydaje mi się, że to trudne, przekroczyć tę granicę powiedziała Zosia z lekkim przerażeniem.
Zosieńko, to właśnie z nim zrozumiałam, że można dzielić relacje na zwyczajne z mężczyzną, do którego coś czujesz i zawodowe, gdzie satysfakcja przychodzi później, gdy biznes się rozwija i widzisz efekty Dominika już we wszystkim podchodziła do życia jak do interesu.
Firma Dominiki rosła. Potrzebowała teraz dobrego informatyka, specjalisty, na którego początkowo nie mogła sobie pozwolić. W końcu zgłosił się młody człowiek, zaledwie dwudziestopięcioletni. Dominika początkowo wahała się, ale podczas rozmowy okazało się, że miał naprawdę błyskotliwe pomysły. Kamil sympatyczny chłopak z imponującym CV, choć z małym doświadczeniem, ale obiecujący.
Dzień dobry przywitał się uprzejmie, wchodząc do gabinetu Dominiki.
Dzień dobry, Kamilu, proszę usiąść. Omówimy Twoje obowiązki. Zatrudniam Cię na okres próbny, dwa tygodnie. Jeśli nie zrobisz bałaganu, zostaniesz na stałe. Ale mam warunek powiedziała znacząco, patrząc mu w oczy.
Kamil uniósł brwi:
Jaki?
Na razie nie licz na wysoką pensję. Jeśli się zgadzasz, możesz zaczynać.
Zgoda odpowiedział poważnie.
Dominika przyglądała się Kamilowi. Okazał się dobrym fachowcem, ale bywał zbyt miękki, zwłaszcza gdy trzeba było postawić na swoim. Nie potrafił przepędzić upartych menedżerek z gabinetu, brakowało mu twardości.
Swoje nietypowe spotkania biznesowe prowadziła w swoim gabinecie. Wygodnie można załatwić wszystko od razu, przy okazji omówić i podpisać dokumenty. Dlatego jej specjalni partnerzy przychodzili pod koniec dnia, gdy pracownicy już wychodzili.
I stało się podczas jednego z takich spotkań do gabinetu niespodziewanie wszedł Kamil z dokumentami. Dominika nie wiedziała, że został po godzinach. Na szczęście wszystko się już skończyło dopinała guziki bluzki, a partner sączył wino.
Przepraszam, nie wiedziałem, że ktoś jest wybełkotał Kamil i szybko się wycofał.
No cóż, Dominiko, teraz całe biuro będzie o nas wiedzieć, a ja nie życzę sobie rozgłosu burknął niezadowolony mężczyzna.
Ale Dominika przekonała go, że Kamil nie będzie gadał, i wszystko potoczyło się po jej myśli. Następnego dnia pod koniec pracy wezwała młodego informatyka do gabinetu.
Kamilu, mam nadzieję, że to, co widziałeś wczoraj, zostanie między nami.
Chciała zaproponować mu podwyżkę, ale wpadła na ryzykowny pomysł. Nie musiała długo przekonywać Kamila od razu zrozumiał jej spojrzenie. Dominika zdziwiła się, że mimo młodego wieku okazał się doświadczony. Bliskość z nią wprawiła go w euforię. Musiała nawet nieco ostudzić jego zapał.
Kamilu, nie licz na zbyt wiele. Na razie zostawmy to w tajemnicy, żeby inni nie myśleli, że masz przywileje. Rozmów by nie było. Rozumiesz?
Jasne. Szef i podwładny
Ich relacja trwała ponad trzy lata. Oboje wiele się od siebie nauczyli. Ale w końcu Dominikę zaczęło to męczyć.
Kamil oczywiście domyślał się o jej biznesowych partnerach, często się kłócili, był zazdrosny. W ostatnich miesiącach naciskał:
Dominiko, powinniśmy być razem oficjalnie, a potem się pobrać. Ale ta myśl jej nie odpowiadała.
Słuchaj, Kamil, relacje to relacje, ale ja Cię nie kocham. Jak mogłabym wyjść za Ciebie bez uczucia? Tak, na początku było zauroczenie, ale wygasło wyznała szczerze, dodając jeszcze kilka gorzkich słów.
Następnego dnia na jej biurku leżało wypowiedzenie Kamila. Tak skończyła się ich historia.
Półtora roku później Dominika rozwijała firmę, aż nagle pojawiły się niepokojące sygnały. Kilku ważnych partnerów zerwało współpracę. Próbowała ich przekonać, ale usłyszała:
Dominiko, nic osobistego. Po prostu pojawiła się firma z lepszymi warunkami.
Aha, konkurencja przemknęło jej przez myśl.
Trzy miesiące później odeszli kolejni kontrahenci. Dochody firmy spadły.
Muszę szybko się dowiedzieć, co się dzieje, bo tak można zbankrutować myślała zdecydowanie.
Ale nikt nie chciał zdradzić tajemnic. Dopiero były partner, Witold, wyjawił:
Gdy na rynek weszli konkurenci z dużo lepszymi ofertami, zacząłem drążyć. Za nową firmą nie ciągnął się żaden negatywny zapach. Po prostu znali wszystkie kontakty, ceny i dostawy co pozwalało im mnie wyprzedzać. Skąd mieli te dane? Przecież to buduje się latami. A potem się dowiedziałem za tym wszystkim stoi Kamil, twój byłDominika zrozumiała wtedy, że zemsta Kamila była cierpliwa i precyzyjna jak dobrze napisany kod, ale tym razem to ona miała zamiar zatrzymać cały system jego planów i zacząć od nowa, już mądrzejsza.



