Odnajdziesz swoje szczęście. Nie trzeba się spieszyć – na wszystko przyjdzie czas Polina miała jedną, dość nietypową, noworoczną tradycję: co roku, tuż przed Sylwestrem, wybierała się do wróżki, a mieszkanie w wielkim polskim mieście ułatwiało jej znalezienie nowej. Dziewczyna była samotna – mimo wielu prób nie znalazła szlachetnego młodego Polaka, bo, jak mówiła, wszyscy zostali już dawno “zaklepani”. Wróżka jednak obiecała jej los – “Właśnie w tym roku spotkasz swoje przeznaczenie!” – a gdy Polina zażądała konkretów, usłyszała: “W pociągu! Przed Nowym Rokiem ruszaj na dworzec, twoje serce wskaże kierunek.” Rozgorączkowana dziewczyna kupiła bilet kupiony do Krakowa na 30 grudnia – wyobrażając sobie spotkanie z wymarzonym blond księciem w przytulnym wagonie. Jednak w przedziale zastała nie księcia, lecz miłą seniorkę – panią Stanisławę, która poczęstowała ją domowymi pierogami i opowiedziała o rodzinnych przygotowaniach do Nowego Roku. Świateczna rozmowa sprawiła, że Polina wyznała całą swoją przygodę i rozczarowanie – na co pani Stanisława powiedziała jej: “Odnajdziesz swoje szczęście. Nie trzeba się spieszyć – na wszystko przyjdzie czas.” Po dotarciu do celu seniorka zaprosiła dziewczynę na święta do domu, gdzie czekał jej syn, przystojny blondyn, Szymon. Właśnie taki, jakiego wywróżyła wróżka – ale zupełnie inaczej niż sobie wyobrażała. Wieczór minął w ciepłej, rodzinnej atmosferze, a dziewczyna poczuła, że być może już nie musi tak się spieszyć i że Nowy Rok może przynieść coś dobrego, gdy otworzy się na niespodzianki losu. A Wy – czy wierzycie w noworoczne cuda?

Znajdziesz swoje szczęście. Nie warto się spieszyć. Wszystko w swoim czasie.

U Zuzanny była od lat niecodzienna, dość osobliwa tradycja. Każdego roku, tuż przed Sylwestrem, wybierała się do wróżki. Żyjąc w Warszawie, bez trudu znajdowała nową wróżkę, co roku inną.

Zuzanna czuła się samotna. Mimo wielu prób poznania porządnego chłopaka wszystko kończyło się rozczarowaniem. Okazywało się, że wszyscy wartościowi panowie już dawno znaleźli sobie partnerki

W tym roku spotkasz swoje przeznaczenie! uroczyście oznajmiła ciemnowłosa wróżka, wpatrując się w błyszczący kryształ.

Gdzie? Gdzie go poznam? niecierpliwie zapytała Zuzanna. Od lat słyszę to samo. Czas płynie, a ja wciąż czekam na swoją miłość.

Polecano mi panią jako najskuteczniejszą wróżkę w mieście. Wymagam konkretów proszę mi wskazać miejsce! W przeciwnym razie nie zostawię na pani dobrego słowa zagroziła dziewczyna.

Wróżka przewróciła oczami. Wiedziała, że z tak zdeterminowaną osobą łatwo nie będzie. Jeśli teraz jej nie skłamie, dziewczyna będzie siedzieć do zamknięcia, blokując kolejkę innych chętnych.

W pociągu go spotkasz! powiedziała z zamkniętymi oczami. Widzę go wyraźnie wysoki blondyn, bardzo przystojny. Jak z bajki!

Ojej! ucieszyła się Zuzanna. Ale w którym pociągu i kiedy dokładnie?

Przed Sylwestrem! kontynuowała wróżka. Idź na dworzec. Serce podpowie ci, w którym kierunku powinnaś wziąć bilet

Dziękuję! rozpromieniła się szczęśliwa dziewczyna.

Zuzanna wyszła z mieszkania wróżki, po czym złapała taksówkę i pomknęła na Dworzec Centralny. Jednak przy okienku kasowym jej entuzjazm osłabł. Patrzyła na rozkład jazdy, kompletnie nie wiedząc, dokąd powinna jechać

Proszę mówić! zirytowany głos kasjerki wyrwał Zuzannę z zamyślenia.

Kraków na trzydziestego pierwszego grudnia. Przedział sypialny, wymamrotała dziewczyna.

Widziała już siebie w przytulnym przedziale, z herbatą w dłoniach. Miała nadzieję, że zaraz drzwi się otworzą i wejdzie ON – jej przyszły narzeczony

Po powrocie do swojego mieszkania Zuzanna zaczęła gorączkowo pakować najpotrzebniejsze rzeczy, bo czekał ją nocny pociąg

Nie zastanawiała się nad konsekwencjami tej podróży. Nie myślała o tym, co zrobi sama w Krakowie podczas noworocznej nocy. Marzyła tylko, by przepowiednia wróżki jak najszybciej się ziściła.

Samotność doskwierała jej szczególnie w święta. Wszędzie wokół rodziny robiły zakupy na sylwestrowy stół, kupowały sobie nawzajem prezenty. Wszyscy, oprócz niej

Kilka godzin później Zuzanna siedziała w przedziale z gorącą herbatą wszystko jak sobie wymarzyła. Pozostało tylko czekać na księcia z bajki, który miał wejść przez drzwi.

Szczęść Boże! odezwała się starsza pani, wciągając do środka potężną torbę. Gdzie jest drugie miejsce?

Tutaj odparła zdezorientowana Zuzanna, wskazując miejsce naprzeciwko. Czy na pewno to pani wagon?

Pewnie, kochana, nie pomyliłam się uśmiechnęła się seniorka, siadając na łóżku.

Przepraszam, pozwoli pani przejść wymamrotała Zuzanna. Dopiero teraz dotarło do niej, jak głupia była jej decyzja. Wysiadam! Zmieniam zdanie!

Poczekaj, zaraz schowam torbę, powiedziała starsza pani, nie bardzo rozumiejąc, co się dzieje.

No i ruszamy westchnęła ciężko dziewczyna. Co teraz?

Czemu chcesz nagle wysiadać? Coś zapomniałaś? zapytała kobieta.

Zuzanna przemilczała pytanie, patrząc przez okno. Miała świadomość, że ta starsza pani w niczym nie zawiniła, a kłopoty sama na siebie sprowadziła.

Tymczasem Wanda Kazimierczak wyjęła z torby ciepłe, domowe pierogi i poczęstowała Zuzannę.

Byłam u córki w gościach, wyjaśniła Zuzannie. A teraz pędzę do domu, bo syn z narzeczoną przyjadą na Sylwestra. Cała rodzina wspólnie świętuje.

Ma pani szczęście Ja chyba powitam nowy rok na dworcu, stwierdziła melancholijnie Zuzanna.

Rozmowa szybko się rozwinęła. Zuzanna opowiedziała Wandzie całą prawdę o swojej przygodzie z wróżką.

Oj, dziecko, głupstwa robisz! Po co ganiasz do tych naciągaczek? upomniała ją seniorka. Znajdziesz swoje szczęście, tylko nie pędź tak. Na wszystko przyjdzie pora

Nazajutrz Zuzanna wysiadła na peronie nieznanego dotąd miasta. Pomogła Wandzie wysiąść z wagonu i stała przez chwilę, nie bardzo wiedząc, co ze sobą zrobić.

Dziękuję, Zuzanno! Szczęśliwego Nowego Roku! podziękowała Wanda Kazimierczak.

Wzajemnie odpowiedziała dziewczyna z przygasłym uśmiechem.

Starsza pani spojrzała na Zuzannę, nie bardzo wiedząc, jak ją pocieszyć. Rozumiała, że spędzenie Nowego Roku na dworcu to kiepski start w nowy rok.

Zuzanno, chodź do mnie! zaproponowała nagle Wanda. Udekorujemy choinkę, zrobimy uroczystą kolację

Ależ To niewygodne dla pani, speszyła się Zuzanna.

A wygodnie ci będzie siedzieć na ławce na dworcu? zaśmiała się seniorka. Chodź, decyzja zapadła!

Zuzanna przyjęła zaproszenie. Wanda miała rację na zewnątrz rozpętała się śnieżna zawierucha i nie było sensu tułać się po dworcu.

Maciek z Ewą już są w domu, uśmiechnęła się Wanda.

Maciek, widząc przez okno wracającą matkę, zbiegł po schodach, po czym pomógł jej znieść ciężką torbę.

Maciek, witaj kochanie. Przybyłam z gościem. To córka mojej starej przyjaciółki Zuza, Wanda mrugnęła do Zuzanny.

Miło mi! przywitał się chłopak. Zapraszam, Zuzanno.

Zuzanna spojrzała na wysokiego, przystojnego blondyna i poczuła, jak rumieniec oblewa jej twarz. Właśnie tak sobie go wyobrażała w pociągu. Widocznie los znowu sobie z niej zakpił

A gdzie Ewa? spytała Wanda.

Mamo, Ewy nie ma i już nie wróci. Proszę, nie rozmawiajmy o tym, posmutniał Maciek.

Dobrze, rozterka Wandę.

Wieczorem wszyscy zasiedli do stołu, żegnając stary rok.

Zuzanno, zamierzasz zostać u nas na dłużej? uśmiechnął się Maciek, nakładając dziewczynie sałatkę.

Nie. Rano wracam, odpowiedziała z dziwnym żalem.

Nie chciała jednak tak szybko opuszczać tego przytulnego domu. Zuza miała wrażenie, że zna Wandę Kazimierczak i Maćka od zawsze.

Po co się tak spieszyć? oburzyła się Wanda. Zuzanno, pogniesz się u nas jeszcze chwilę.

Zostań, naprawdę! zachęcał Maciek. Mamy fantastyczne lodowisko, wieczorem możemy się wybrać. Nie wyjeżdżaj tak szybko.

Przekonaliście mnie, uśmiechnęła się Zuza. Zostanę z przyjemnością.

Kolejnego roku obchodzili już sylwestra czwórką: Wanda Kazimierczak, Maciek, Zuzanna i mały Franek

A wy wierzycie w noworoczne cuda?

Życie często pisze własny scenariusz, wtedy gdy najmniej się tego spodziewamy. Nie warto pędzić za szczęściem, bo czasem przychodzi ono zupełnie niespodziewanie trzeba tylko być otwartym i dawać sobie szansę.

Rate article
Fajna Tajna
Odnajdziesz swoje szczęście. Nie trzeba się spieszyć – na wszystko przyjdzie czas Polina miała jedną, dość nietypową, noworoczną tradycję: co roku, tuż przed Sylwestrem, wybierała się do wróżki, a mieszkanie w wielkim polskim mieście ułatwiało jej znalezienie nowej. Dziewczyna była samotna – mimo wielu prób nie znalazła szlachetnego młodego Polaka, bo, jak mówiła, wszyscy zostali już dawno “zaklepani”. Wróżka jednak obiecała jej los – “Właśnie w tym roku spotkasz swoje przeznaczenie!” – a gdy Polina zażądała konkretów, usłyszała: “W pociągu! Przed Nowym Rokiem ruszaj na dworzec, twoje serce wskaże kierunek.” Rozgorączkowana dziewczyna kupiła bilet kupiony do Krakowa na 30 grudnia – wyobrażając sobie spotkanie z wymarzonym blond księciem w przytulnym wagonie. Jednak w przedziale zastała nie księcia, lecz miłą seniorkę – panią Stanisławę, która poczęstowała ją domowymi pierogami i opowiedziała o rodzinnych przygotowaniach do Nowego Roku. Świateczna rozmowa sprawiła, że Polina wyznała całą swoją przygodę i rozczarowanie – na co pani Stanisława powiedziała jej: “Odnajdziesz swoje szczęście. Nie trzeba się spieszyć – na wszystko przyjdzie czas.” Po dotarciu do celu seniorka zaprosiła dziewczynę na święta do domu, gdzie czekał jej syn, przystojny blondyn, Szymon. Właśnie taki, jakiego wywróżyła wróżka – ale zupełnie inaczej niż sobie wyobrażała. Wieczór minął w ciepłej, rodzinnej atmosferze, a dziewczyna poczuła, że być może już nie musi tak się spieszyć i że Nowy Rok może przynieść coś dobrego, gdy otworzy się na niespodzianki losu. A Wy – czy wierzycie w noworoczne cuda?